Nachalna promocja kamizelek i kasków na Rynku Głównym

Na Rynku Głównym w Krakowie odbyła się nachalna promocja kamizelek i kasków rowerowych. Zachęcony do ubrania kasku Robert Maaskant nawet go nie zapiął, co pokazuje że najprawdopodobniej nie wiedział jak się z niego korzysta. Zresztą na innych jego zdjęciach na rowerze z Krakowa widać, że na co dzień jeździ bez kasku. Jaką zachętą do noszenia kasku jest jego promocja przez człowieka, który na co dzień w nim nie jeździ? No i tradycyjna kamizelka – nieodzowna do poruszania się w strefach uspokojonego ruchu, bo jak wiadomo kierowca w strefie zamieszkania (gdzie prędkość jest ograniczona do 20 km/h) potrzebuje kamizelki by zobaczyć rowerzystę, czy dziecko. Czy Polska jest krajem ślepych kierowców? Ach jakże pięknie wyglądałby nasz Kraków gdyby wszyscy jego mieszkańcy chodzili w kamizelkach. Jakże fotogeniczny byłby nasz Rynek, gdyby tak dominował w nim jaskrawo żółty kolor kamizelek odblaskowych. Nie po raz pierwszy okazuje się, że w Policji nie pracują specjaliści od BRD, a zwykli szamani. Zamiast nauczyć dzieci zasad zachowania się na drodze i wziąć je na praktyczne przejażdżki w żywym ruchu drogowym, gdzie dzieci mogłyby przećwiczyć kilka potrzebnych umiejętności – Policja woli rozdać im magiczne amulety, które w żaden sposób nie poprawią ich bezpieczeństwa. Kiedy Policja zajmie się praktyczną edukacją nieletnich m.in. reformą obecnego archaicznego systemu szkolenia na kartę rowerową? Czy Policja czyta własne raporty, z których wynika, że jazda bez wymaganego oświetlenia była przyczyną tylko 0,4% wypadków w obszarze zabudowanym, a aż 83% wypadków miała miejsce w dzień? Łącząc te wszystkie fakty można postawić tezę, że Policja nie wie jak poprawić bezpieczeństwo nieletnich rowerzystów i pieszych, więc woli medialne masówki na Rynku Głównym w Krakowie. Zresztą ta akcja na Rynku bardzo zniechęca do jazdy na rowerze, bo postronnej osobie wydaje się, że jazda na rowerze jest niebezpieczna niczym patrol w Afganistanie. A przecież można inaczej.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • tramwajem

    Akurat się nadziałem na ten protest i przyznam, że sam się zastanawiałem kto tym dzieciom taką krzywdę zrobił

    • rbk

      No już bez przesady, dzieci nie wyglądały jakby im się krzywda działa. Ale może przez to, że baloniki dostały :)
      Niestety odnoszę wrażenie, że akcje typowe dla terenów wiejskich, gdzie takie kamizelki mają jakiś sens wieczorem i w nocy, zostały bez żadnej refleksji przeniesione do miasta. Z drugiej strony co to za miasto, co się w nim owce wypasa?

  • Paweł Krzyżanowski

    A propagandy o pijanych rowerzystach – postrachu polskich dróg i wszystkich kierowców na rynku nie było?

  • misiek

    Całkowicie zgadzam się co do pracy u podstaw z dzieciakami, ale nie demonizowałbym za bardzo tej akcji. Jak dla mnie jest w porządku i nie sądzę, żeby miało to malować w wyobrażeniach ludzkich jazdę na rowerze jako śmiertelne zagrożenie. Co innego lokalizacja akcji. Nie powinna mieć miejsca w dużym mieście, a raczej na wsi. Miasto jest stosunkowo dobrze oświetlonym miejscem, czego o każdej wiosce powiedzieć nie można. Wielokrotnie jeżdżąc wieczorami samochodem na trasie Kraków – Żywiec, trzeba ostro hamować ze względu na wyłaniających się z ciemności rowerzystów. Trzeźwi, bez jakiegokolwiek oświetlenia czy elementu odblaskowego. W niektórych miejscach, moim zdaniem takie akcje są koniecznością. Sam na dłuższych dystansach jadąc rowerem, kiedy może mnie zaskoczyć zmrok, mimo oświetlenia roweru korzystam z kamizelki i nie zniechęca mnie to do jazdy, a wśród moich mało zaprzyjaźnionych z rowerem znajomych popłochu to nie budzi najmniejszego :) Pozdrawiam!

    • Adam Łaczek

      Rowerzysta raczej się nie zrazi – mówię raczej o jego rodzicach którzy widząc taki peleton raczej zaczną się bac puszczenia małego na rowerze.
      Skoro brak oświetlenia jest problemem to czemu nie robią akcji skupiając się na oświetleniu, tylko na kamizelkach? Dla mnie to totalna głupota bo rowerzysta w kamizelce ale bez oświetlenia jest dalej śmiertelnie niebezpieczny dla pieszych i innych rowerzystów.
      No i nóż się w kieszeni otwiera jak widzę przedszkolaków chodzących w kamizelkach po płycie Rynku Głównego. Nie ma to nic wspólnego z BRD

    • tramwajem

      Zgadzam się z Wami – może na wsi przy ruchliwej drodze takie coś ma sens.

      Z drugiej strony jak chodziłem do podstawówki, to nigdy nie zdarzało mi się kończyć lekcji po zmroku, no chyba że teraz to inaczej wygląda.

  • Jakub Stępak

    Ja nadal w kontekście małych dzieci nie widzę nic złego w takich akcjach.

    • Adam Łaczek

      Ja mam 15 miesięczne dziecko i jakoś nie wyobrażam sobie ubierania go w kamizelkę. Po pierwsze edukacja! Praktyczna edukacja. Kamizelka i tak Cię nie uratuje jak wbiegniesz pod samochód.
      Takie akcje są bardzo złe, bo odsuwają działania Policji od rzeczywistych problemów na drogach

    • Jakub Stępak

      A ja mam dwuletnią siostrę.
      Wyobraź sobie, że też ją próbuję już edukować, póki co żeby nie chodziła bez trzymania kogoś przy ulicy.
      Natomiast nie widzę pod względem tego, że łatwiej ogarnąć taką grupkę wychowawcom.

  • pg

    A jak wygląda sprawa kasków i kamizelek na Słowacji, Węgrzech itp gdzie ponoć są obowiązkowe – czy Polacy muszą je mieć? (konwencja wiedeńska – sprawa gaśnic apteczek samochodowych)

    • Adam Łaczek

      Dobre pytanie. Z tego co wiem obowiązkowe kaski dla rowerzystów są tylko dla nieletnich rowerzystów i to tylko w Czechach (ostatnio też w Austrii). Z kamizelkami nie orientuję się gdzie są obowiązkowe. Ale dobrze by było gdybyś miał rację :)

      • pg

        Kamizelka – na Węgrzech po zmroku teren niezabudowany
        http://ec.europa.eu/transport/road_safety/going_abroad/index_pl.htm

        Tylko skoro Niemcy nie muszą mieć gaśnicy a apteczkę tak i u siebie i w Polsce (na mocy konwencji wiedeńskiej) a Polacy dokładnie odwrotnie: gaśnicę tak, apteczkę nie i w Polsce i w Niemczech, to czy to samo dotyczy polskich rowerzystów na Słowacji, Węgrzech itp (o ile te państwa konwencję ratyfikowały)?

      • Adam Łaczek

        Na pewno Węgry i Słowacja Konwencję ratyfikowały – pytanie tylko na podstawie jakiego przepisu Polak nie musi miec apteczki w Niemczech – to by nam pomogło w dyskusji, bo póki co to wiem że to umożliwia Konwencja Wiedeńska, ale nie wiem przez jaki zapis z KW.

  • Leesior

    Jak już robią akcję edukacyjną, to mogłaby być ona na temat obowiązujących przepisów jazdy na rowerze. Np.: niejeżdżenie po przejściach dla pieszych, nieużywanie telefonu podczas jazdy, niezatykanie sobie uszu słuchawkami podczas jazdy.

    • Roderic

      Zastanawiam się skąd bierze się ta nagonka na słuchanie muzyki podczas jazdy – przecież w słuchawkach dousznych słychać o wiele więcej otoczenia niż mając ubrany kask motocyklowy albo z wewnątyrz samochodu z zamkniętymi oknami.

      Ja przykładowo słyszę nawet rozmowy ludzi przechodzących obok – w samochodzie albo w kasku nie ma na to szans.

      • misiek

        Zależy kto jaki ma kask. Ja w swoim na pewno lepiej słyszę niż mając słuchawki na uszach :) No ale nie uważam, żeby słuchawki jakoś bardzo przeszkadzały, wydaje mi się, że wyjdzie na to samy jakby jechać autem i słuchać radia, oczywiście przy rozsądnym „volumie”.

        Wracając do tematu kamizelek i oświetlenia. W niektórych przypadkach jeśli ktoś ma kiepskie oświetlenie to na prawdę kierowca mimo szczerych chęci możne ktosia dostrzec w ostatniej chwili. W takiej sytuacji nic nie zastąpi dobrego odblasku, szczerze nieraz byłem zaskoczony z jak dużej odległości takie elementy odbijają światło. Dlatego nie mam nic przeciwko kamizelkom wieczorową porą, ale już niekoniecznie obowiązkowo, choć wielu moich bardziej wprawionych w jeździe autem znajomych by tego chciało dla swojego psychicznego komfortu.

      • Adam Łaczek

        Skoro ktoś ma kiepskie oświetlenie to po jakiego grzyba ma kupować kamizelkę zamiast lepszego oświetlenia? I byłoby dobrze gdyby Twoi bardziej wprawieni w jeździe autem znajomi dla swojego psychicznego komfortu jeździli przede wszystkim samemu zgodnie z przepisami (przepisową prędkością)

    • Leesior

      A czy ja porównuję słuchanie muzyki przez słuchawki do jazdy w kasku ? Kasku w ogóle nie biorę pod uwagę.
      Miałem na myśli porównanie jazdy bez słuchania muzyki do jazdy z wetkniętymi w uszy słuchawkami. Nikt mi ni powie że w tym drugim przypadku lepiej słychać otoczenie.