Platforma 2011 z punktu widzenia rowerzysty (i nie tylko)

Platforma ogłosiła program wyborczy. Pierwszy raz się zdarza, że partia rządząca Polską ma duże szanse na drugą kadencję rządów. Pierwszy raz się też zdarza, że w programie wyborczym do parlamentu są zobowiązania rowerowe („Dbając o mieszkańców polskich miast, będziemy wspierać ekologiczne formy transportu – transport zbiorowy i ścieżki rowerowe” – s. 187). I pierwszy raz zdarza się, że partia rządząca bardzo dużo już dla rowerzystów zrobiła – znowelizowała wyjątkowo dyskryminującą ich ustawę Prawo o Ruchu Drogowym zgodnie z oczekiwaniami organizacji rowerowych.  (Gwoli ścisłości w tym roku PiS obiecuje w swoim programie wyborczym że „wprowadzi także program współfinansowania remontów ulic prowadzonych przez miasta i wsie pod warunkiem, że w ramach remontu powstanie wydzielona, nowoczesna ścieżka rowerowa wzdłuż odnowionej ulicy” – co jest trochę uszczęśliwianiem na siłę, bo ścieżka rowerowa wcale nie jest potrzebna przy każdej ulicy, posłowie PiS jako jedyni wstrzymali się od głosu w sprawie wspomnianej powyżej nowelizacji PoRD ale roweryzację największej partii opozycyjnej docenić trzeba; zaś SLD w swoim dokumencie programowym chwali się, że za ich czasów powstawały ścieżki rowerowe – czego sobie nie przypominam jako zasługi SLD – i pisze o pijanych rowerzystach).

Jednak program wyborczy to nie wszystko, ważny jest też plan, co konkretnie zrobić trzeba żeby go zrealizować. Tym bardziej, że jest duża szansa (puk, puk w niemalowane) że Platforma naprawdę rządzić będzie dalej. I tu mam krótką listę oczekiwań wobec Partii Matki, rowerowych i nie tylko:

Po pierwsze – żeby zmieniła ustawę o drogach publicznych. Konieczne jest dopuszczenie pobierania opłat nie tylko za przejazd autostradą, mostem czy tunelem, ale też – wzorem krajów skandynawskich, Wielkiej Brytanii czy Singapuru – po prostu za wjazd samochodem do miasta czy jego części (np. centrum). To jeden z najbardziej obiecujących instrumentów nowoczesnej polityki transportowej, skutecznie sterujący popytem czyli mówiąc po ludzku – zmniejszający korki i zwiększający konkurencyjność transportu zbiorowego i rowerów. Konieczne jest też zlikwidowanie górnej granicy opłat za parkowanie albo przynajmniej jej znaczne podniesienie. (Nawiasem mówiąc, w Polsce opłaty za parkowanie uważa się – błędnie bo jest to świadczenie ekwiwalentne! – za rodzaj podatku i z ostrożności ustala ich wysokość ustawą; pozostając nawet przy tym błędnym założeniu nic nie stoi na przeszkodzie aby popchnąć decentralizację i dać samorządom prawo stanowienia podatku innego niż od psów – właśnie w zakresie opłat za parkowanie czy za wjazd do centrum miasta). Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem na świecie, w którym parkowanie na ulicy jest tańsze (i to znacznie) od korzystania z parkingów podziemnych. Których się nie buduje, bo wszyscy parkują za darmo albo ustawowe półdarmo na ulicach, samorządy nie mają na nie pieniędzy a prywatnych inwestorów nie można przyciągnąć bo widzą, za ile można parkować na ulicy która jest dla parkingu podziemnego konkurencją. Platforma musi dać te nowe instrumenty samorządom – to one zdecydują, czy takie opłaty będą wprowadzone i w jakiej wysokości.

Po drugie – żeby zrobiła prawdziwą rewolucję na kolei i rozbiła PKP. Jednym z możliwych tropów jest likwidacja PKP Polskie Linie Kolejowe i powołanie w jej miejsce agencji rządowej lub centralnego organu administracji. Niech to będzie na przykład Generalna Dyrekcja Dróg Żelaznych i niech odpowiada za utrzymanie, remonty i rozwój infrastruktury na takich zasadach jak za drogi krajowe i autostrady odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Konieczne jest też wzmocnienie Urzędu Transportu Kolejowego i standaryzacja usług (np. rozkłady jazdy zapewniające odjazdy w takcie godzinnym, zapewnienie przysłowiowej czystości toalet, możliwości przewozu rowerów, wózków inwalidzkich itp. itd.). I konieczne są niestety wielkie pieniądze na remonty i inwestycje. Spółki przewożące pasażerów to odrębny problem – zapewne przynajmniej część powinna zostać sprywatyzowana, na pewno konieczna jest konkurencja, natomiast z punktu widzenia pasażera istotne jest zlikwidowanie absurdu biletowego. Spółki powinny wzajemnie honorować swoje bilety, w oczywistych przypadkach – za dopłatą. To nie są rzeczy niemożliwe, tak mniej więcej działa to w krajach ościennych.

Po trzecie – konieczna jest nowelizacja ustawy o planowaniu przestrzennym. To niebywale trudne wyzwanie, zarówno ze względu na przeraźliwy bałagan w tej dziedzinie panujący, splot wielkich interesów jak niską „seksowność” tematu i niedostateczną liczbę osób profesjonalnie przygotowanych w zakresie planowania przestrzennego. W dodatku wykształciła się w Polsce praktyka zastępowania procedur ogólnych tzw. specustawami. Konieczne jest uproszczenie procedur ale i podniesienie jakości planowania przestrzennego oraz jakości pracy stosujących ustawy urzędników. Nawiasem mówiąc ciągłe podnoszenie kwalifikacji to wyzwanie o którym mało się mówi. Z punktu widzenia rowerzysty – problemem jest na przykład brak możliwości skutecznego planowania regionalnych i ponadregionalnych tras rowerowych, takich jak międzynarodowa Trasa Dunaju, czy rodząca się obecnie w bólach trasa rowerowa w Polsce Wschodniej.

Po czwarte – mamy świetny przykład „orlików” i „schetynówek”. Ale nie chodzi mi o piłkarzy ani o lokalne drogi, ale o śmierć niepisanej doktryny pochodzącej jeszcze z początku lat 90-tych i sprowadzającej się do tego, że rząd ma głęboko w nosie problemy lokalne, bo tymi ma się zajmować samorząd. Nawet w USA rząd federalny kreuje politykę lokalną, dając samorządom pieniądze na konkretne przedsięwzięcia, spełniające cele ustalone przez władze centralne. Polskie samorządy mogły korzystać z dotacji unijnych – ale nie rządowych. „Schetynówki” i „orliki” to skutecznie zmieniły i ten sprawdzony mechanizm powinien zostać teraz wykorzystany do załatwienia ważnych spraw, do których miasta podchodzą jak pies do jeża albo załatwiają je w mocno ograniczonym stopniu. Przykłady to uspokojenie ruchu samochodowego, rozwój ruchu rowerowego, rewitalizacja miast czy rozwój transportu zbiorowego. Czyli to, co niekorzystnie odróżnia wciąż polskie miasta od ich odpowiedników choćby w dawnym NRD, w Czechach czy Słowenii.

Po piąte: chciałbym, żeby przyszła kadencja parlamentu była pierwszą, w której ilość przepisów zwyczajnie się zmniejszy. Oskarżana o nadmierną biurokrację Unia Europejska regularnie przegląda swoje przepisy i te, które się nie sprawdziły – wyrzuca do kosza. Polska ma tu ogromne rezerwy proste. Przyglądnijmy się naszym ustawom i tnijmy je. Wielkim przeciwnikiem będą kadry urzędnicze w ministerstwach. Dlatego potrzeba jest świeżego spojrzenia, świeżego oddechu i woli politycznej, żeby to zrobić. To ogromna rola i wyzwanie dla organizacji pozarządowych i think-tanków. Być może konieczny będzie pilotaż w ograniczonej skali – bo zmiana prawa to rzecz ryzykowna i stanowi pokusę dla różnych, nie zawsze czystych sił. Pilotaż powinien się odbywać transparentnie do bólu, z wszystkimi propozycjami i ustaleniami na bieżąco publikowanymi w internecie (włącznie ze stenogramami z posiedzeń podkomisji sejmowych, to dzisiaj „czarna dziura” procesu legislacyjnego).

I po szóste – w Sejmie leży obywatelski projekt zmiany ustawy o Parkach Narodowych. Podpisało się pod nim 250 tysięcy Polaków. W skrócie – chodzi o to, żeby odebrać samorządom prawo weta przy rozszerzaniu lub tworzeniu parków narodowych. Dziś parki są traktowane gorzej niż autostrady, elektrownie atomowe czy zapory wodne – tu samorządy muszą się podporządkować wyrokom rządowym. Parki Narodowe to wartość, którą musimy chronić. Po dwudziestu latach od obalenia komuny Polska jest w najbardziej ekskluzywnych klubach świata – OECD i Unii Europejskiej. Stać nas na to, tak samo jak na remont Wawelu. Różnica polega na tym, że wszystko inne sobie możemy kupić a Puszcza Białowieska żeby była puszczą musi rosnąć tysiąc lat.

  • pg

    Jakby za pieniądze przeznaczane na budowę tzw dróg rowerowych wszędzie gdzie tylko się da (mam na myśli małe, średnie miasta itp – tu panuje urzędniczy ciemnogród NIESTETY) wyremontowano pozapadane wloty kanalizacyjne z dróg normalnych byłoby nieźle
    A teraz to wygląda tak że byle gdzie budowany jest kawałek byle czego i MASZ OBOWIĄZEK z tego korzystać ;-/
    I jeszcze obiecują więcej??? RATUNKU!!!!!!!!!

    • PawelS

      Widziałem ścieżki rowerowe w Danii, Norwegii i Szwecji. Podróżowałem też trochę po Polsce i widzę, że oddzielenie ruchu rowerowego i pieszego od samochodowego pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo i stan nerwów wszystkich zaangażowanych stron. Ba, w tych krajach można często spotkać ścieżki rowerowe w miejscach, gdzie drogi prowadzą na około – ścieżka jest wtedy najszybszym sposobem dotarcia do celu! Człowiek może bezpiecznie wypuścić starsze dziecko czy nastolatka nie bojąc się, że ktoś go potrąci czy tylko ochlapie. Owszem, nie wszędzie się da zbudować ścieżki rowerowe i nie warto robić tego na siłę. Ale warto próbować.

      • pg

        Tylko że im większa segregacja tym więcej skrzyżowań „tych” dróg z „tamtymi” i tym więcej punktów niebezpiecznych (nawet mimo ustalonego pierwszeństwa itp)
        Ponadto obie strony „odzwyczajają się” od siebie na wspólnej drodze – kto mało jeździ rowerem ten boi się aut, gdy rowerzystów mało na drogach kierowcy bardziej olewają tych nielicznych

        Poza tym mi osobiście szkoda obręczy kół od wjeżdżania na 5-centymetrowe krawężniki dróg rowerowych!!!

      • jakub bartłomiejski

        bardzo rozsądnie piszesz. Popieram.

        Do cholery, nie jestem jakimś stachanowcem, żeby udawadniać światu i kierowcom, że rowerem przyjemnie jest jechać za rurą wydechową autobusu. Nie zamierzam też pokazywać TiRowcom, że się ich nie boje, bo się ich boję jak cholera!
        Ja chcę ścieżek, na które nikt mi nie bedzie właził ani wjeżdżał.

      • Adam Łaczek

        Ale to iluzja Jakubie, w Europie większośc infrastruktury jest jednak miękka. DDR na takiej Lipskiej, Al Pokoju, Opolskiej, Wielickiej – ok, ale nie wszędzie :)

      • jakub bartłomiejski

        Oczywiście, że nie wszedzie, ale obserwując twoje taksty uważam, że trochę za daleko postawiliście granice.
        Mam na mysli granice „odwagi”.
        Przecież nie chcę budować scieżek w obrębie plant, czy nawet Alej…

      • Adam Łaczek

        Nie my postawiliśmy te granice – my korzystamy z gotowych wzorców z zagranicznych podręczników. Kwestia co najwyżej tego jak uspokoic ruch, bo założenie że jak wybudujemy DDR na śródmiejskiej drodze po której zamiast 40 ludzie zasuwają 80 to problem zniknie jest absurdalne, bo póki co przy wszystkich tych drogach jest wydzielona infrastruktura dla pieszych(chodniki) a trupów pieszych jest Ci u nas pod dostatkiem

      • Adam Łaczek

        Ciekawe bo zagraniczne podręczniki wyraźnie wskazują gdzie należy budowac Drogi dla rowerów, gdzie pasy dla rowerów, a gdzie integrowac i wcale nie obowiązuje tam zasada budujmy ścieżki gdzie się tylko da. Jest raczej zasada „integrujmy gdzie się tylko da” i ponad 70% siatki ublicznej miast jest objęta Tempo 30, kolejne w kolejności częstości stosowania są pasy, a na ostatnim miejscu jest DDR. Oczywiście jak auta jadą na około to warto zaprojektowac wydzieloną DDR „na skróty”

      • jakub bartłomiejski

        O widzisz – TEMPO 30 !!!
        … i wtedy jest OK. nawet jeżeli jakiś kierowca przekroczy prędkość to i tak najprawdopodobniej tylko o 10-30 km/h i będzie przy tym podwójnie uważał…

      • Adam Łaczek

        Przede wszystkim za granicą to:
        – nie ufają kierowcom i wiedzą że znak nie wystarcza – są elementy uspokojenia ruchu, szczególnie na skrzyżowaniach.
        – za przekroczenie prędkości w Tempo 30 i tak jest zabójczy mandat (kiedyś czytałem o osobie której za 2 taki przypadek chyba w Norwegii odebrano prawo jazdy bo to recydywa! )
        A prędkośc przekroczył coś koło 20 km/h tyle że w Tempo 30.
        U nas nie rozróżnia się że łamanie ograniczenia prędkości na autostradzie o 20 km/h jest względnie bezpiecznie, za to przy Tempo 30 jest już bardzo niebezpieczne

  • Hubert Mazur

    Po piąte, po piąte i jeszcze raz po piąte.
    A poważnie – skoro udało się już wywalczyć pewne prorowerowe zmiany PoRD, to może warto pomyśleć o kolejnych np. niezrealizowane ostatecznie skręcenia w lewo „na dwa”, ustawowe dopuszczenie ruchu rowerowego na wszystkich ulicach jednokierunkowych o określonych paramatrach, dopuszczenie przejeżdżania przez pasy „na hulajnogę” itp.
    Natomiast pieszym przydałoby się pierwszeństwo na przejściu już w momencie wyraźnego zasygnalizowania zamiaru przechodzenia, a nie dopiero kiedy uda im się wedrzeć na jezdnię.

    • biker queen

      Musimy też walczyć o prawo do jazdy po chodnikach bo ja to po ulicach boję się jeździć.

      • jakub bartłomiejski

        :)))

        a ja po prostu nie lubię po ulicy i wolę jechać ścieżką rowerową mimo, że niszczę obręcze na krawęznikach, jak ktoś napisal i mimo, że podobno to jest bardziej niebezpieczne jak napisał ktoś inny.
        Dlatego chce ścieżek rowerowych wszędzie tam, gdzie auta jeżdżą te 40 i wiecej na godzinę, gdzie jeżdżą szybko autobusy i TIRy

        Kto poprze moje chcenie?

      • Adam Łaczek

        Auta jeżdżą po 40 km/h na przykład na Kopernika – boisz się tam jeździć jezdnią?

      • jakub bartłomiejski

        no wlaśnie nie …bo jeżdżą 40/h i raczej nie więcej. Widzisz w teorii to wygląda dobrze, prędkość na zabudowanym do 50/h.
        W praktyce taki przegubowiec zasuwa po np. ul. Brodowicza 70-80/h, a przy skrajni co chwilę dziura lub zapadnięcie.
        Rozjeżdża się teoria z praktyką i raczej nie ma szans na ich zgranie.
        … ech chyba o tym napiszę jakiś tekst.

      • tramwajem

        „W praktyce taki przegubowiec zasuwa po np. ul. Brodowicza 70-80/h, a przy skrajni co chwilę dziura lub zapadnięcie.”

        Kiedy widziałeś autobus jadący 80 km/h na Brodowicza? Jeżdżę tamtędy codziennie i muszę przyznać, że jest to jedna z najbardziej przyjaznych rowerom dróg, spośród tych wykorzystywanych przez autobusy.

    • Adam Łaczek

      – skręcenia w lewo „na dwa” – TAK
      – ustawowe dopuszczenie ruchu rowerowego na wszystkich ulicach jednokierunkowych o określonych paramatrach – TAK, ale nie tak jak piszesz. To musi byc ustawa która zmusi zarządców dróg do postawienia dużej ilości tabliczek T-22 :)
      – „dopuszczenie przejeżdżania przez pasy „na hulajnogę” ” – NIE, naszym celem jest sprawienie by rowerzysta poruszał się bezpiecznie po jezdni więc jazda po pasach nie jest mu potrzebna
      – „pierwszeństwo pieszych w momencie sygnalizacji zamiaru przechodzenia” – TAK

      • tramwajem

        To inaczej – zamiast przejazdu przez pasy powinna być zwężona minimalna szerokość pasów, a w ciągach z v=70 malowanie PdR powinno być obowiązkowe.

      • Adam Łaczek

        To już są dużo rozsądniejsze postulaty. Tylko zauważ że nie przy każdym ciągu z V=70km/h masz wystarczająco szeroki chodnik by można było po nim legalnie jeździc

      • Hubert Mazur

        Problem nie dotyczy tylko dróg z vmax>50, ale prawie wszystkich gdzie chodnik ma 1,5m – co prawda ja z tego uprawnienia nie korzystam, ale przecież wolno nam tam teraz jeździć w razie niepogody.

      • Adam Łaczek

        I te przejazdy dla rowerów mamy wyznaczac tylko na okres niepogody? I czemu akurat 1,5m chodnika, przecież w PoRD jest mowa o 2m?
        Z takim podejściem to przejazdy wyznaczymy na chodnikach w obszarze starego miasta bo tam też można jechac po nich w razie złej pogody.
        IMHO wyznaczajmy porządne DDR albo porządnie uspokajajmy ruch, a nie stawiajmy na środki zastępcze

      • Hubert Mazur

        Co do „hulajnogi” – zgadzam się, że celem długofalowym powinien być bezpieczny rowerzysta na jezdni, ale to perspektywa dekady, a moja propozyzja dotyczy eliminacji jednego z rowerowych absurdów od ręki.

  • @jakub bartłomiejski

    bardzo czesto korzystam z ciągu brodowicza olszyny pilotow i nigdy nie widzialem tam autobusu jadacego tak szybko jak piszesz. co innego to wrazenie jakie mozna miec gdy wyprzedza Cie taki przegubowiec z predkoscia 50 km/h.

    skoro nie boiszsie jezdzic razem z samochodami po kopernika, a juz na brodowicza masz obawy o swoje bezpieczenstwo, zreszta ja czesto tez tam mam obawy o swoje zycie, to nalezy uspokoic ruch na takim ciagu. i o to wlasnie walczymy w tym miescie – o likwidacje srodmiejskich autostrad.

    w Krakowie jest stanowczo za duzo szerokich ulic. powinno sie je zawezyc malujac na nich pasy rowerowe, wprowadzajac na nich naprzemiennie (raz z jednej strony, raz z drugiej) parkowanie rownolegle by zmusic kierowcow do ‚zygzakowania’, czyli do zmniejszenia predkosci.

    to sa najtansze i najskuteczniejsze metody poprawy BRD

    • Adam Łaczek

      Na Brodowicza wystarczyłoby chyba wymalowac pas dla rowerów a ruch sam by się uspokoił :)

      • na brodowicza tak, to by ystarczylo, ale dalej w strone n.huty, czyli na olszyny o pilotow juz jest po dwa pasy ruchu, kore nalezaloby zawezic, tak by byl pas dla rowerow, pas dla autobusow i waski, niepozwalajacy sie rozpedzic – pas dla samochodow.

      • Adam Łaczek

        Na szybko skrobnąłem takie coś:

        Szanowni Państwo,
        Mam następujące pytania dotyczące ul Józefa Brodowicza
        1. Jaką szerokość mają pasy na ul Józefa Brodowicza w miejscu gdzie jest to 1 pasmowa ulica?
        2. ul Józefa Brodowicza ma klasę drogi zbiorczej.
        Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz. U. z 1999 r. Nr 43 poz. 430) reguluje szerokość pasów. I tak tabela par.15 podaje szerokości pasów w zależności od klasy drogi. Dla klasy „Z” przewidziano 3,25-2,75 przy czym tą mniejszą wartość opatrzono w przypis, w którym podano „stosuje się przy uspakajaniu ruchu”.
        Czy zgodnie z tym przepisem da się na ul Józefa Brodowicza zwęzić ten 1 pas do wymaganej przez przepisy szerokości, by zmieścić pas dla rowerów szerokości 1,5 metra?
        Zmniejszenie szerokości ulicy wpłynie pozytywnie na bezpieczeństwo ruchu drogowego i bezpieczeństwo pieszych.

  • jakub bartłomiejski

    @ Adam i Marcin, oczywiście macie rację.
    … ale w mojej małej „prowokacji” chodziło o to, że odwołujecie się do rozumu pomijajac często aspekt emocji (w tym wypadku strachu i dyskomfortu). Niestety to emocje rządzą światem, a nie rozum.

    … na razie tyle, ale napisze o tym problemie tekst.
    pozdrawiam

    • w takim razie czekamy na tekst.
      a co do emocje vs. rozum

      emocje moga wplywac na codzienne zachowania obywateli, ale przy podejmowaniu decyzji przez urzednikow (maja na nie sporo czasu) powinien decydowac rozum. stad nasze naciski, by zaczeto wprowadzac w Krakowie rozwiazania madre, sprawdzone, skuteczne

  • Jako bezpartyjny rowerzysta nie podoba mi się bardzo agitacja partyjna na stronie która kojarzy mi się z zupełnie czym innym, a co do programów partyjnych to nie kompromitujmy się, kazdy ma przed wyborami a potem wszystkie znikają, więc wchodząc na takie strony wolałbym nie czytać o POPiSiorach bo to jest po prostu niesmaczne. Pozdrawiam :D i nie mieszajmy naszych rowerów w polityke :)

  • Jakub Stępak

    Pisze to Marcin, jako działacz PO. Jako KMR nie opowiadamy się zza żadną opcją polityczną. Należy jednak pamiętać, że potrzeba nam – rowerzystom – pomoc w Parlamencie przy zmianie prawa.

  • @Paweł Razowski

    Marcin Hyła to bardzo zasluzony aktywista rowerowy na skale nie tylko Krakowa, ale i calej Polski. tak jak wspomnial Jakub Stępak ruch rowerowy jest od polityki niestety w duzej mierze uzalezniony. delegalizacja roweru moze nam nie grozi – az tak glupich politykow nie mamy – ale bez ciezkiej pracy tam w parlamencie, prawdopodobnie nie mielibysmy wciaz zmienionego PoRD. a jak napisal Marcin Hyła w tym tekscie, wciaz jest jeszcze wiele do zmiany, na lepsze oczywscie.

  • @Paweł Razowski – to co piszesz to skrajna głupota i naiwność, uważam że niebywale szkodliwa dla nas, rowerzystów. To nie krasnoludki budują infrastrukturę rowerową, to nie krasnoludki stanowią prawo do którego musimy się stosować. Godnościowe leżenie do góry brzuchem i machanie swoją apolityczną cnotą powoduje, że wszyscy inni robią nas na szaro. Nie wiem, co zrobiłeś dla rowerzystów – Platforma w tej kadencji zmieniła ustawę prawo o ruchu drogowym na jedną z najbardziej pro-rowerowych na świecie, odwracając dwudziestoletni trend wynikający z tego, że o rowerzystach w Polsce decydowali ormowcy, kierowcy oraz bezczynność i naiwność takich jak ty. A zrobiła to dlatego, że moi przyjaciele i ja myślimy dokładnie odwrotnie niż ty i robimy odwrotnie niż ty.

  • @Paweł Razowski Ja jestem bezpartyjny, ale w 100% zgadzam się z Marcin Hyła . Kiedyś napisałem, że apolitycznośc jest dla tych którzy są dymani przez wszystko i przez wszystkich. Mówię tu o źle pojętej apolityczności czyli odcięciu się od jakiejkolwiek polityki. Znam Marcina i wiem jaką robotę robi od 20 lat. On nie kieruje się tzw partyjniactwem ale polityką … rowerową. Zresztą na ibikekrakow piszą różne osoby, często z bardzo różnych środowisk. Pozytywnie piszemy np. o PiS, czy PO ale pod warunkiem że ktoś rzeczywiście prowadzi prorowerową politykę. Staramy się zachować pluralizm Jeśli sądzisz że mimo tego że nic nie robisz ziarno samo oddzieli się od plew to wykazujesz się wyjątkową naiwnością i chyba nie do końca rozumiesz idee społeczeństwa obywatelskiego. Gdybyśmy się kierowali tą „bezpartyjnością” w Twoim wydaniu to jeździłbyś po 1,5 m DDR z kostki ze słupem pośrodku, a zamiast przejazdów miałbyś przejścia dla pieszych.

    • pg

      Może Cię zdziwię ;) ale w szeroko rozumianej Polsce „jeździmy po 1,5 m DDR z kostki ze słupem pośrodku, a zamiast przejazdów mamy przejścia dla pieszych”
      A dlaczego? Bo każdy samorząd robi po swojemu

      • Adam Łaczek

        Ale zgodzisz się że nie ma tak w Krakowie, za to w szeroko rozumianej Polsce, gdzie rowerzyści to „bezpartyjne owieczki” robi się ich w balona właśnie taką pseudo infrastrukturą. Im bardziej rowerzyści się organizują i im bardziej rozmawiają i naciskają na polityków tym lepsza infrastruktura powstaje

      • pg

        Zgadza się ale drażni mnie ogromna dysproporcja w kraju, w którym obowiązują te same przepisy i drogowe i budowlane

  • Marcin Hyła jakoś nie widzę tej infrastruktury w Krakowie, może Ty masz jakieś specjalne ścieżki tam gdzie mieszkasz (przebywasz;) ja moge być apolityczną jednostką co nie znaczy wcale że łańcuch w moim rowerze zardzewiał bo ormowcy byli przeciwni rowerom. Wybaczcie drodzy rowerzyści, rozumiem że posty sa wstawiane w dobrej wierze ale bełkot o mojej naiwności jest nad wyraz zabawny, dróg rowerowych jak nie było tak nie ma a przepisy są tylko przepisami. Co mi z tego że partia reguluje nowe przepisy na drodze publicznej skoro jazda w tym huku i spalinach mija się z korzyściami jakie daje nam jednoślad. Więc prosiłbym o zaprzestanie ataków i robienie nadal tego co Pan robi bo jak do tej pory z tej Pańskiej ‚roboty’ to ja jako szary użytkownik roweru nie odczułem nic a jako potencjalny elektorat i jednostka żyjąca w demokratycznym świecie mam prawo do wyrażania swojego zdania.
    Jak to głosi porzekadło „pozyjemy, zobaczymy” Panie Marcinie. Z wyrazami szacunku P.R. ;]

  • Damian Walczyk

    NIGDY NIE ZAGŁOSUJĘ NA PO , WCZEŚNIEJ ODNAJDZIE SIE ATLATYDA !!! Przez 4 lata nie zrobili nic kompletnie , zaczeli działać w ostatnim roku, a nie przepraszam działali ZLIKFIDOWALI 17 000 MIEJSC PRACY zamykając 4 stocznie !!! ze niby nie rentowne, a jakos niemcy za prawie 40% więcej statki budować mogą ??? MIAST DLA ROWERÓW TEŻ NIE BEDZIE !!!

    • Hubert Mazur

      Ktoś mądrze kiedyś napisał, że wykrzykniki, kapitaliki i podniesiony głos są dla tych, którzy nie mają nic do powiedzenia.
      I ta ortografia… Może „zlikwidowali”?

  • @Paweł Razowski – z tego co piszesz jesteś tak nieogarnięty że nawet nie wiesz, kto cię za przeproszeniem robi w zupę. W Krakowie rządzi d. SLD, obecnie bezpartyjny Majchrowski – i to trzecią kadencję. PO dopiero po ostatnich wyborach ma większość w radzie i zwiększyła wbrew Majchrowskiemu budżet dróg rowerowych z niemal zera do ponad czterech milionów – ale wydaje je Majchrowski. Jemu podziękuj za brak infrastruktury rowerowej w Krakowie (albo sobie, jeśli głosowałeś na niego). Nie zrozumiałeś, więc napiszę jeszcze raz – pisałem o wyborach do sejmu i senatu. Platforma zmieniła prawo. A prawo jest ważne. Nigdy nie płaciłeś mandatu, nie dostałeś punktów karnych? Nie wierzę.Pisać sobie możesz co chcesz, możesz również nie odczuwać z mojej „roboty” – natomiast ja jako rowerzysta odczuwam skutki Twojego stanowiska i światopoglądu. Bo on właśnie jest przyczyną tego, że nie mamy infrastruktury i tego, co chcielibyśmy mieć. @Damian Walczyk – urocze zoo tu robisz :-) Miasta dla rowerów mają już 16 lat, nad ustawą pracowaliśmy 10 lat i dopiero platforma łyknęła temat w tej kadencji i przeprowadziła do szczęśliwego końca. Wszyscy wczesniej rozwalali sprawy rowerowe tak że do teraz robienie poprawnej infrastruktury rowerowej wymagało łamania i naginania prawa.

  • Marcin Hyła dobrze wiem kto rzadzi w Krakowie i kto rzadzi w Polsce, jeżeli w moim mieście dojda do władzy te BARANY które siedza u steru władzy nad całym krajem to mi się na pewno nie będzie podobać.
    P.S. Panie Marcinie czy ja wyglądam jak prezes Kaczyński? Rozumiem że platforma lubi się przekomarzać z PiSem, wyzywać i przekrzykiwać, ale ja swoje zdanie mam i krytyka w Pana stylu ze jestem nieogarnięty, to co uważam to skrajna głupota i naiwność. Bardzo mi się nie podoba ten ton, który świadczy o Pana wychowaniu. Szanuje to co Pan zrobił dla rowerzystów w tym kraju, choć dla mnie osobiście nie zrobił Pan szanowny nic w tej dziedzinie. Jacek Majchrowski (mój dobry sąsiad zresztą) zrobił niewiele dla rowerzystów, ale wole go od niejakiego Kracika który reprezentuje bande darmozjadów wypasającą się przy korytku i patrząc na działania PO na tle całego kraju to słabo to widzę, ścieżki ma Pan zamiar budowac w tak zastraszającym tempie jak autostrady? Żal proszę Pana a że nie mam zamiaru czytać wypowiedzi typu „jestes nieogarnięty” kończę wypowiedź z mojej strony życząc miłej nocy braci rowerowej, mam nadzieję ze kiedyś spotkamy się na prawdziwych ścieżkach rowerowych w Krakowie :)

  • @Paweł Razowski skoro piszesz że Marcin Hyła nie zrobił dla Ciebie nic to zapewne nie jeździsz po przejazdach dla rowerów, nie wyprzedzasz z prawej i nie jeździsz w parach. Szczególnie sytuacja na przejazdach się poprawiła więc nie pleć bzdur. Aha i komu jak nie Cinkowi zawdzięczasz m.in. standardy infrastruktury rowerowej Krakowa? np brak kostki a w zamian za to masz asfalt. Komu zawdzięczasz kontrapasy (np Kopernika) ?

  • @Damian Walczyk No to nie głosuj na PO, ale zagłosuj na kogoś prorowerowego a nie na pierwszą lepszą „jedynkę” która przy najbliższej okazji nałoży nam obowiązkowe kaski na głowę :) W Krakowie prorowerowych kandydatów znajdziesz np w PiS: Łukasz Słoniowski i Mirosław Gilarski

  • Skoro wymieniłem prorowerowych kandydatów z PiS, to wypada też wspomnieć o prorowerowej stronie PO: Łukasz Gibała

  • @Paweł Razowski – sierpień spędziłem w rodzinnym mielcu : jeżdżąc na rowerze czułem się w porównaniu z krakowem jakbym był w 3 świecie(krawężniki na DDRach,kanały burzowe na których idzie rozwalić obręcze,DDRy pourywanych zresztą tak że ciężko przejechać z puntu a do b bo na jezdni oczywiście b9 a projektujący myślą chyba że można się teleportować jezdnia-ddr , PdR oznakowane poziomo jako PdP, DDRy albo z kostki albo pamiętające czasy uprzedniego ustroju etc.). W tarnowie popularne jest stawianie na chodnikach c13/c16 (z poziomą kreską) i b9 na jezdni – czyli „wyp*** z rowerem na chodnik i nie narzekaj”. Jak źle ci się jeździ po krakowie to przestań korzystać z kontrapasów, przejazdów przez parki (planty, bulwary, park lotników , krowoderski czy gdzie tam mieszkasz). nie mówiąc o tym że kierowcy w krakowie są RELATYWNIE cywilizowani.

  • No i nie zapominajmy że są miasta gdzie ciągle nie można rowerem wjechać na Rynek, są też takie z zakazem na Stare Miasto, jak i takie gdzie dopiero w tym roku otworzą pierwsze kontrapasy (Kraków w 2001)

  • Adam Łaczek po mieście jeżdżę autem, na rowerze to zbyt toksyczne, rower jest do latania po lasach i wtedy to ma sens. Jak ktoś lubi się tłoczyć w korku na rowerze to współczuję. Mam tez rower szosowy ale jazda po centrum to dla mnie głupota i mija się z meritum. A przepisy dotyczące wyprzedzania i jeżdżenia w parach to Panie kolego bujda na resorach bo na drogach od zawsze panuje chamska zasada ‚kto większy ten lepszy’ więc darujmy sobie tekst że kierowca przejmuje się rowerzystą bo to kwestia kultury osobistej.

    • tramwajem

      PR, skoro nie jeździsz po Krakowie, to o czym w takim razie chcesz czytać na stronie IBikeKraków?

  • @Paweł Razowski Skoro dla Pana jazda po mieście rowerem jest toksyczna po czemu oczekuje Pan ścieżek rowerowych? Przecież po nich w dalszym ciągu będzie się Pan poruszał w chemikaliach zgodnie z Pańską nomenklaturą :)
    PS. Na rowerze nikt nie tłoczy się w korku, bo m.in. od tego mamy wyprzedzanie z prawej :) To Pan stoi w korku, a my Pana wyprzedzamy. Może dlatego tak bardzo denerwuje Pana działalność Marcin Hyła

  • I żeby była jasność: Marcin Hyła jest członkiem PO więc wspiera PO, ale większość Kraków Miastem Rowerów jest bezpartyjna – nam zależy na dyskusji, rozmowach o polityce i rowerach – jak to połączyć by wszystkim żyło się lepiej. Chcemy wskazywać wartościowych kandydatów z każdej strony politycznej. Natomiast uważam, że takie „świętoszkowate” podejście do mówienia, a raczej nie mówienia o polityce, by nie byś posądzonym o niewiadomo co jest po prostu szkodliwe dla rowerzystów.

  • ło jezu… coś tak czułem że to może być kolejny rowerzysta „rekreacyjny” od jazdy po lasach, tak jak nasi kochani urzędnicy „przecież ja w niedzielę jadę sobie rowerem do cioci kloci, więc ja wiem co to jeżdżenie na rowerze!” nie widzisz infrastruktury, nie korzystasz z infrastruktury i infrastruktura ci niepotrzebna (bo to złe, toksyczne, niebezpieczne i powoduje bezpłodność…) ale narzekasz że jest źle i tobie nie pomaga (w czym jak jeździsz po mieście autem?)

    Sorry- jak nie jeździsz po mieście rowerem to nie rozumiesz na czym polega transport przy użyciu roweru, więc nie pieprz o sprawach których nie rozumiesz, albo najpierw spróbuj zrozumieć o co w tym chodzi. Pojeździsz, zobaczysz, pogadamy – póki co dla ciebie rower to zabawka a dla nas środek transportu po mieście – najszybszy i najbardziej niezawodny.

  • Hubert Mazur

    @Paweł Razowski: spokojnie, pewnego dnia będziesz mógł jeździć po mieście na rowerze bez strachu, może nawet bez wdychania spalin – w dużej mierze dzięki Marcinowi Hyle.