„Helmet hair”, czyli dlaczego promowanie kasków zniechęca do jazdy na rowerze

helmet hair w praktyce

Promocja kasków rowerowych bardziej niż na rowerzystów działa na osoby niejeżdżące na rowerach i zniechęca je do potencjalnej przesiadki na rower. Aktywny rowerzysta jest w większym stopniu odporny na prokaskową propagandę i samemu jest w stanie ocenić kiedy ubrać kask (np. na pozamiejskie szaleństwa na rowerze MTB), a kiedy jest on zbędny. Pod dużym wpływem promocji kasków pozostaje za to grupa osób niejeżdżących na rowerach. Czynny rowerzysta prędzej zaakceptuje efekt „helmet hair”, za to dla osoby niejeżdżącej będzie to przeszkoda eliminująca wybór roweru jako środku transportu. Promocja kasków w praktyce nie zachęca nikogo do kupienia kasku i przesiadki na rower, za to skutecznie zniechęca do przesiadki na jednoślad. Dowodzą tego najnowsze badania z Wielkiej Brytanii.

The three-year study on why people in Britain drive instead of walk or cycle says it’s a fear of fast cars – and dislike of helmet hair – that keeps Brits off bikes.

O „squashed cycle helmet hair” można poczytać też na stronie Uniwersytetu w Lancaster.

„Helmet hair” – mit czy prawda?
Oczywiście ktoś powie, że to bzdura z tym „helmet hair”, bo jego fryzura nie jest jakoś specjalnie zniszczona pod kaskiem i nie jest to żaden problem, ale to bez znaczenia bo dla drugiej osoby już jakiekolwiek zaburzenie oryginalnego kształtu włosów będzie niedopuszczalne. „Helmet hair” to zjawisko prawdziwe i przeszkadzające wielu osobom. Nie nam oceniać kto tu ma racje – w demokratycznym kraju kask założy kto chce, a ten dla którego fryzura lub inne względy są ważniejsze po prostu kasku nie założy. Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii wieloletnia prokaskowa propaganda poniosła klęskę bo wg danych ECF tylko 22% Brytyjczyków jeździ w kaskach.

Równanie rower=kask zniechęca do roweru
Zupełnie odwrotnie zareagowały osoby niejeżdżące na rowerach. Pod wpływem propagandy ludzie Ci uwierzyli, że kask jest nieodzownym wyposażeniem rowerzysty i jako usprawiedliwienie własnej bierności do „niebezpieczeństw towarzyszących jeździe na rowerze” dołożyli problem z włosami pod kaskiem. Gdyby nie prokaskowa propaganda ludzie Ci przypuszczalnie mniej baliby się jeździć na rowerze i nie pomyśleliby o „helmet hair”, bo najprawdopodobniej po prostu nie doszliby do wniosku, że kask jest nieodłącznym wyposażeniem rowerzysty.

Komu służy szkodliwa propaganda?
Jak pokazałem prokaskowa kampania w mediach nie przyniosła oczekiwanych rezultatów wśród rowerzystów, bo Ci dalej jeżdżą w przytłaczającej większości bez kasków. Zamierzony cel kampanii nie został więc osiągnięty, zamiast tego przypadkiem zniechęcono do jazdy na rowerze kolejne rzecze ludzi, a przez to najprawdopodobniej skrócono im długość życia. Prokaskowa propaganda ma więc jedynie destruktywny wpływ na społeczeństwo. Szczęśliwie w Polsce jeszcze nie spotkałem się ze stwierdzeniami, że ktoś „nie jeździ na rowerze, bo mu się fryzura zniszczy pod kaskiem”. I nie spotkałem się z tym tylko dlatego, że jeszcze nikt w naszym kraju nie prowadził w mediach agresywnej kampanii prokaskowej, a samemu trudno wpaść na tak głupią wymówkę. Pielęgnujmy ten stan rzeczy, bo przy braku prokaskowej propagandy prędzej przekonamy kolejne rzesze ludzi do przesiadki na rower. Nie popełniajmy błędu Brytyjczyków.

foto: Mark Brady

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Karolciu

    Panie Adamie – kolejna bzdura prezentowana przez Pana. Czy nie rozumie Pan, że Pana działanie skutecznie zniechęca ludzi do rowerów? Mnie zniechęca… więc skoro mnie, to na pewno innych również. Tak prezentuje Pan swoją logikę rozumowania, nie tylko w tym ale i w innych, równie kontrowersyjnych artykułach. A badania, na które się Pan powołuje? Po dwóch minutach googlowania można znaleźć kompletnie przeciwne „badania”, których wiarygodność sprowadza się również do tego samego co Pańskie. W badaniach zawsze można przedstawić to co się chce, wystarczy tylko dobrze zapytać i właściwie skomentować.
    Wiem, wiem, żadne argumenty Pana nie przekonają. Choć uważam, że odrobina zdrowego rozsądku powinna Panu nakazać nie pisania takich artykułów.
    Skrajności bywają niebezpieczne… Pana opinie ocierają się o skrajność…

    • Adam Łaczek

      Moje artykuły zniechęcają do rowerów? A niby na jakiej podstawie? Do jeżdżenia na rowerze potrzebuje Pan kasku – ok ja tego nie kwestionuje, ale czy potrzebuje Pan też żeby wszyscy jeździli w kaskach w około? A jak ktoś powie że może ja nie będę jeździł to obraża to Pana w jakiś sposób?

    • wini

      KAsk to fajna sprawa- w lesie, jeśli masz szansę spotkać się z drzewem. W mieście nie pomaga,a w dodatku zwiększa szansę na wypadek (przed którym nie chroni!) . Polecam albo jazdę w kasku- ale motocyklowym, albo sprawdzenie wytrzymałości typowego kasku rowerowego.

      • drmuto

        Hype wokół kasków wprowadzili ich sprzedawcy. W latach 80 (kiedy to nie jeździło się w kaskach) opublikowano badanie w którym zrobiono analizę dość dużej – sięgającej 1000 – serii wypadków rowerowych. Izolowane urazy czaszkowo-mózgowe były przyczyną 1% hospitalizacji. Oczywiście jeśli ktoś chce może kask nosić, ale wyłuszczmy to jasno – w 100 wypadkach rowerowych kask uratowałby nas przed wylądowaniem w szpitalu raz. Badanie dotyczyło rowerów szosowych bo konieczność jeżdżenia w kasku w terenie wydaje mi się dość oczywista. Te dane zgadzają się z moim doświadczeniem szpitalnym (chirurg urazowy). Konkludując – kask w teren, do miasta dla tych którzy chcą.

    • Adam Łaczek

      Aha i proszę o te ‚kompletnie przeciwne „badania”’, bo jeśli są przeciwne tzn że wynika z nich że ludzie jeżdżą na rowerach z powodu kasków, a bez nich nie chcą jeździc :)

    • Maetusz

      „Karolciu” ile jeździsz na rowerze? jak się nie czujesz pewnie na rowerze i obawiasz to noś kask, ja mimo paru wywrotek, szlifów nie założę na razie kasku chociaż jeżdżę wszędzie – chodniki, drogi i od święta ścieżki. Widzę że sam jesteś zniechęcony patrząc na rower!

  • biker king
    • Adam Łaczek

      To faktycznie argument :) Ja znam pieszych którzy mogliby przeżyć gdyby chodzili w kasku – rozumiem że pieszo też się poruszamy w kasku?

      • biker king

        Istotnie, w konfrontacji z tak potężnym argumentem jak „helmet hair”, świadectwa kilku osób, którym kask uratował życie lub zdrowie, to tyle co nic.

      • tramwajem

        @biker king, czyli rozumiem, że rozpoczynasz kampanię na rzecz chodzenia w kasku po chodniku? Daj znać jak zaczniesz działać, chętnie bym coś takiego zobaczył!

      • Karolciu

        W dniu wczorajszym wraz z całą rodziną pojechaliśmy na przejażdżkę z Krakowa do Tyńca. Ci co znają, więdzą, że to raczej bezpieczna droga, w większości rowerowa. Łącznie ze mną jechało 5 innych osób, w tym dzieci. I tu niespodzianka. Ktoś zachamował, ktoś nie zdążył wjechać na krawężnik, ktoś był za mało uważny i jedna z osób zaryła głową w asfalt. Na szczęście wszyscy mieliśmy kaski. Dzisiaj wspominając tamtą chwilę powiedziała, że dzięki kaskowi dzisiaj nie musi leżeć w szpitalu (nie wiem czy byłby to poważny uraz, ale wyglądał groźnie). Reasumując: chcący niechcący wczoraj zweryfikowałem niemalże na własnej skórze potrzebę ich noszenia. Czy są skuteczne? Oczywiście rowerowe mniej niż motocyklowe, ale ich konstrukcja jest odzwierciedleniem prędkości jaką się rozwija. Także drogi Panie Adamie, nadal będę z Panem polemizował co do słuszności jazdy w kasku. A czytając poprzednie artykuły widzę, że nawet przedstawione argumenty nie są w stanie Pana przekonać.
        A odpowiadając na pytanie @Mateusza, dzisiaj jestem tzw rowerzystą rodzinnym, co oznacza, że jeżdzę głównie z moimi dziećmi, ale kiedyś wraz z jednym z Twórców tego bloga byłem fanatykiem rowerowym, gdzie wspólnie przejechaliśmy pewnie dziesiątki tysięcy kilometrów po całej Polsce. Byłem też członkiem krakowskiej sekcji rowerowej. Nie wiem czy to dużo czy mało, ale trochę w życiu popedałowałem na różnych typach rowerów.

      • Adam Łaczek

        Tyle że sam przyznałeś że kask sprawdza się jedynie w sytuacji gdy sam się przewrócisz i uderzysz o coś co jest nieruchome. W zderzeniach z pojazdami mechanicznymi to nie występuje.
        Myślę że jednak lepiej jest kłaść nacisk na to żeby do niebezpiecznych sytuacji nie doprowadzać, a nie ubierac kask i ignorowac zasady BRD.
        Analogicznie lepiej jest pilnowac dziecko gdy się idzie na spacerze i zwracac mu uwagę na niebezpieczne sytuacje niż ubrac mu kask i puścic w samopas. Ja po prostu jeżdżę bezpiecznie i jeszcze nigdy nie przydarzyły mi się problemy z głową, co najwyżej drobne urazy rąk.
        Skoro tak bardzo dbasz o głowę to czemu nie chodzisz w kasku pieszo? Ja widziałem naprawdę mnóstwo pieszych którym kask mógłby zredukowac urazy głowy. Wydaje mi się że traktujesz swoje bezpieczeństwo wybiórczo tzn przykładasz olbrzymią uwagę do urazów na rowerze, ale zupełnie olewasz urazy gdy chodzisz pieszo.

      • biker queen

        Ależ skąd ! Fryzura się mnie popsowuje !!!

      • Adam Łaczek

        @biker queen
        Czemu fryzura jest dla Ciebie ważna tylko gdy poruszasz się pieszo a nie na rowerze? Czemu nie dbasz o swoje bezpieczeństwo gdy idziesz pieszo?

      • biker queen

        Adam, nie jeżdżę i nie chodzę w kasku, żeby mnie się fryzura nie popsowała !!! Tak samo jak jadę samochodem to nie zapinam pasów, żeby mi się kiecka nie zemła !

  • Niezły Gość

    Ten komentarz wygląda wręcz ironicznie. Jeżeli nie jest to autor nie wie o czym pisze.

    • Adam Łaczek

      Proszę rozwinąć

  • Karolciu

    I jeszcze jedna anegdota. Lata temu na wspólnym wypadzie do Zakopanego jeden z naszych kolegów jadący bez kasku (wtedy jeszcze właściwie nie było kasków rowerowych więc żaden z nas nie był w stanie go kupić) zagapił się na idące ulica młode dziewczyny (zważając na jego ówczesny wiek nic dziwnego). W efekcie wjechał w parkujący na poboczu (lub przystanku, już niepamiętam) autobus uderzając centralnie głową w jego tył. Wgniecenie w autobusie było dość spore, więc twierdzę, że i siła uderzenia dość spora. W efekcie wylądował w szpitalu na obserwacji z niewielkim (na szczęście) wstrząśnieciem mózgu. Nie muszę chyba pisać, że to był jego ostatni dzień wyjazdu. Czy kask by mu pomógł – jestem o tym przekonany. Pewnie wgniecienie byłoby nie mniejsze ale samopoczucie zdecydowanie lepsze. I pewnie nie byłby to jego ostatni dzień wyjazdu. Ot taka anegdota na niedzielne popołudnie

    • Adam Łaczek

      O popatrz, a gdyby wjechał np przed autobus i by mu ten autobus zmiażdżył nogi to pewnie też byłbyś zadowolony z kasku bo ocalił mu głowę. Powtarzam: unikajmy niebezpiecznych zachowań a nie chrońmy się przed nimi kaskiem, bo w wielu przypadkach będzie on bezużyteczny.
      Ja też się kiedyś zagapiłem idąc pieszo i wszedłem w słup :) W kuchni kilkakrotnie uderzyłem dosyc silnie w pootwierane drzwiczki górnych szafek w tym np w zakończony ostro róg. Miałem olbrzymiego guza. Gdybym chodził w kasku po domu to z pewnością nic by mi się nie stało. Dodam że na rowerze takich przypadków nie miałem – pewnie dlatego że w ruchu drogowym staram się byc bardzo skoncentrowany.

  • Jakub Stępak

    Mnie nie przeszkadza :)

  • Stan Baranski

    jeżdżę bez kasku, ale gram w kasku i nic mi się nie dzieje z włosami.

  • mnie nie przeszkadza bo nie mam kasku. ale nawet jak sobie kupie to i tak czesze sie konski ogon i nie sądzę zeby mi groził jakiś tam efekt ;D

  • „Promocja kasków w praktyce nie zachęca nikogo do kupienia kasku i przesiadki na rower, za to skutecznie zniechęca do przesiadki na jednoślad” Co za wierutna bzdura! Wystarczy kampania zdjęciowa delikwentów którzy z powodu braku kasku zrobili sobie duże „kuku” na głowie…I w jaki to sposób ma zniechęcać? Czy kampania zapinania pasów zniechęca kierowców do jazdy? No uśmiałem się okrutnie….:)

    • Ja proponuję zacząć od kampanii ze zdjęciami delikwentów, którzy sobie zrobili duże „kuku” przejeżdżając na czerwonym czy nie sygnalizując skrętu (to ostatnie to jakaś nowa moda wśród rowerzystów, daję głowę, bo tylu idiotów nie mogło nagle wyjechać na ulice).

      • Adam Łaczek

        Albo pokazać zdjęcia kierowców siedzących w więzieniu bo jechali „bezpieczną 80-tką po mieście i pieszy wtargnął im na przejście, ale sąd się nie poznał”

    • robert

      Podpisuję się pod Pana wypowiedzią dwoma rękami i nogami. Bardziej bzdurnego artykułu nie czytałem dawno. Robert B. Moja wypowiedź poniżej. Pozdrawiam

    • „Promocja kasków w praktyce nie zachęca nikogo do kupienia kasku i przesiadki na rower” – to zależy jaka promocja. Promocja przy pomocy strachu: „Wystarczy kampania zdjęciowa delikwentów którzy z powodu braku kasku zrobili sobie duże „kuku” na głowie” najprawdopodobniej nie. Będzie tu podobnie jak z papierosami – okazało się, że drastyczne ostrzeżenia i zdjęcia na paczkach słabo oddziałują na palaczy, znacznie silniej na osoby niepalące, powstrzymując od palenia. Kaskowa kampania strachu powstrzymuje od jazdy rowerem osoby niejeżdżące.

      Podsumowując – mało kto jest przeciwny jeździe w kasku (ja też nie, mimo że nie używam), nie znam nikogo, kto by wręcz namawiał do jazdy bez kasku osoby w kaskach, natomiast są ewidentne negatywne efekty agresywnych kampanii prokaskowych – tu podzielam zdanie Pana Adama.

      • Adam Łaczek

        Świetny przykład z tym paleniem

    • robert

      To tutaj :) podpisuję się pod Pana wypowiedzią dwoma rękami i nogami. Bardziej bzdurnego artykułu nie czytałem dawno. Robert B. Moja wypowiedź poniżej. Pozdrawiam

  • ja jeżdżę w kasku, i bez problemów.

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Tak, to jest jeden z powodów, dla którego jeżdżę bez kasku. Jeden z wielu.

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    I sama wpadłam na taką „głupią” wymówkę. Jakbym miała fryzurę na 3 mm, to bym się pewnie tym nie przejmowała, ale mam długie włosy i często noszę kapelusze – wiem, co się dzieje, jak się taki kapelusz zdejmie. Może dla panów to nie ma znaczenia, ale ja nie chcę wyglądać jak zmokły spaniel przez 8 godzin w pracy.

    Podjęłam decyzję o jeżdżeniu bez kasku na podstawie różnych przesłanek, „helmet hair” jest powodem pobocznym, tak jak to, że chcąc jeździć w płaszczu czy w spódnicy kupiłam rower z niską ramą i bez poprzecznej rurki.

  • robert

    Mimo, że już wypowiadałem się o kaskach; „Każdy zgodnie z własnym „uznaniem” zakłada lub nie kask na głowę. Ja mam tylko taką refleksję; przez wiele lat jeździłem w czapeczce… ale od kilku lat jeżdżę w kasku i jest rewelacyjnie. Przewiew, i wielokrotnie uratowana głowa przed gałęziami i kilka razy lekka „gleba”. Sumując; na drogach może i się nie przydał, ale w terenie, dolinkach, puszczy – wielokrotnie. Moim zdaniem może warto jednak promować jazdę w kasku (nie zmuszać)… nie widzę wad w jeździe w kasku, wręcz odwrotnie”.
    PS. Panie Adamie chyba Pan przesadza z tą ironią i pisaniem o „chodzeniu w kasku”… to staje się niesmaczne i mało śmieszne. Świetny przykład przydatności kasku powyżej podany przez P.Karola.
    Szczerze to nie rozumiem tej nagonki… tego moim zdaniem totalnie bzdurnego artykułu „Helmet hair”… Jak bym nie myślał i nie analizował to nie zanlazłem rzeczowych i faktycznych negatywnych powdów noszenia kasku rowerowego. Cóż… jak dla mnie kask rowerowy to coś bardzo pozytywnego i wielokrotnie przydatnego… Na koniec tak mi się skojarzyło, że jak tak dalej Pan Adam Łaczek będzie promował pojmowanie „rowerowania” – wyśmiewanie argumentów ludzi którzy dzielą się własnymi doświadczeniam rowerowymi to spokojnie może Pan prowadzić „Jedź bezpiecznie” z Panem Markiem drugim promotorem „rowerowania”. Skąd takie dziwne podejście do kasku?
    Czy spodenki rowerowe lub np; spd’y to też „zło”. A może po prostu kaski, koszulki, bidony, spodenki, SPD’y, okulary itp … to wszystko bardzo pozytywne rzeczy w zależności od upodobań i potrzeb. Bez ironii podzdrawim Robert B.

    • Adam Łaczek

      No właśnie nie przesadzam.
      Sam po dolinkach etc jeżdżę w kasku i uważam że jazdę sportową należy promowac z uwzględnieniem kasku.
      Zupełnie czymś innym jest jazda po mieście gdzie staram się jeździc bardzo przewidywalnie i bezpiecznie.

      Dalej Pan nie rozumie, że to nie sama jazda w kasku jest problematyczna, ale jego promowanie, bo oprócz jakiejś tam grupy która na skutek tej promocji po prostu założy kask jest też taka – większa grupa, która tego przekazu nie zrozumie i będzie przekonana że jazda na rowerze jest niebezpieczna i groźna, więc na rower nie wsiądzie, albo będzie przekonana że jazda bez kasku jest niebezpieczna, a przeszkadza im efekt helmet hair więc na rower nie wsiądą. To jest problem nie do zlekceważenia.
      No chyba że stwierdzimy że nie interesuje nas poprawa zdrowia publicznego, że reszta społeczeństwa może sobie zdychac na choroby cywilizacyjne bo im więcej ich zemrze tym lepiej … A ważne że akurat ja jeżdżę na rowerze i będę zdrowy.
      Mnie jednak interesuje zwiększanie ilości osób jeżdżących na rowerze.

      Pan nie znalazł „rzeczowych i faktycznych negatywnych powdów noszenia kasku rowerowego”, a spory procent Brytyjczyków znalazł – nie ważne czy są to powody prawdziwe czy wyimaginowane ale oni przez to nie wsiądą na rower.

      I świetnie że Pan poruszył temat spodenek z pieluchami czy SPD. Jakoś tam obeszło się bez agresywnej promocji – jak ktoś chce sobie kupic to kupuje i jeździ, ale nikt nie sprzedaje wizji że albo z SPD i pieluchami albo lepiej w ogóle bo jest niebezpiecznie. Proszę bardzo – kaski są w sklepach i jak ktoś chce kupic to niech kupi, ale nie przekonujmy społeczeństwa że jazda bez kasku jest zła. Analogicznie gdyby wciskac SPD i „pieluchy” jako jedyny wariant rowerowania to wiele osób by się zraziło.

  • Piotr Pilch no właśnie taka kampania powoduje, że osoby nie jeżdżące na rowerze kojarzą rower z otwartymi ranami na czaszce i wolą w ogóle nie ryzykować jazdy na rowerze – nawet w Danii liczba rowerzystów spadła odkąd zaczęli straszych urazami głowy na rowerze.

    Jak miałem krótki włosy to mi helmet hair nie przeszkadzał, ale jak trochę je zapuściłem to już był to problem, bo po przejażdżce w słońcu miałem takie zbite klejuchy

  • @Adam Łaczek – mam długie włosy i kask mi nie przeszkadza. Ba, łeb mi uratował kilka razy.Idąc przytoczonym tokiem rozumowania – przez analogię: ‚ nie wsiądę do samochodu bo jeśli nie zapnę pasów to przelecę przez przednią szybę?’ Nie róbmy z ludzi skrajnie nieodpowiedzialnych, pozbawionych instynktu samozachowawczego kretynów…i żeby było jasne – nie jestem za obowiązkiem jazdy w kasku – każdy sobie rzepkę skrobie. Nie będę płakał jak ktoś jadąc bez kasku rozwali sobie głowę…(vide Olga, która taką ‚głupią wymówkę’ przyjęła za argument – którego to rozwalenie jej oczywiście nie życzę).

  • @Piotr Pilch Jak rozumiem ECF – europejska federacja cyklistów która sprzeciwia się promocji kasków opartej o rozcięte łepetyny – też się myli i że odpływ rowerzystów z powodu takiej promocji nie nastąpił?
    Pan przeczy faktom. W idealnym świecie miałby Pan oczywiście rację i promocja kasków byłaby super, ale nie żyjemy w idealnym świecie więc pora sprzojrzec prawdzie w oczy, że z takim podejściem jakie Pan prezentuje to na rowerze jeździłaby garstka zapaleńców i miałaby pretensje do reszty społeczeństwa o to że nie rozumieją czemu ten rower jest taki fajny.
    PS. I dlaczego generalnie w Europie nie jeździ się w kaskach skoro jest on taki super?
    PS.2. Ja nie miałem do tej pory problemów z głową na rowerze. Byc może jeżdżę po prostu bardziej przepisowo i bezpiecznie. Czy Pańskie urazy głowy na rowerze miały miejsce gdzieś w dolnikach czy na drodze publicznej?

  • Stanowisko ECF zamyka się tak naprawdę w słowach „ECF is not against helmets, but against mandatory helmet laws and shock-horror helmet promotions”, czyli ECF nie jest przeciwko kaskom, ale jest przeciwne prawu obowiązkowych kasków rowerowych, oraz opartych o strach szokującym kampaniom promocyjnym kasków.

    Co w praktyce oznacza „shock-horror helmet promotions” ?
    http://zjadamyreklamy.blox.pl/2007/08/Noszenie-kasku.html
    i
    http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,9079308,Kask_rowerowy___zycie_i_tworczosc.html?fb_xd_fragment
    Podstawowym argumentem, który ma przekonać rowerzystę do jazdy w kasku, jest jego zastraszenie: głowę masz tylko jedną, wypadki się zdarzają, czaszka nie jest z tytanu. Niestety lobby kaskowe posuwa się tutaj za daleko i w zasadzie ordynarnie kłamie, bo wg badań rowerzysta jest statystycznie mniej narażony na urazy głowy niż pieszy, czy osoba korzystająca z samochodu osobowego. No ale czego się nie robi dla zysku ? Paradoksalnie takie reklamy powodują zagrożenie dla drogach, bo po prostu odstraszają potencjalnych rowerzystów przekazem „na rowerze jest bardzo niebezpiecznie”, a zmniejszając liczbę rowerzystów zwiększają liczbę wypadków z ich udziałem(za Rowerowe bezpieczeństwo, ECF Thomas Krag) !
    Reklamy takie dają też użytkownikom kasków złudne poczucie bezpieczeństwa, co moim zdaniem powoduje że kaski mogą generować nieodpowiedzialne zachowania rowerzystów.
    Reklamy oparte o strach i szok okłamują i zmniejszają bezpieczeństwo rowerzystów na drodze, powinny więc być zakazane.

    via:
    http://ibikekrakow.com/2011/04/08/organizacje-rowerowe-wobec-obowiazkowych-kaskow-rowerowych/

  • LOL…wywnioskować można że tok rozumowania jest taki: Im rowerzysta jest mniej zabezpieczony przed urazami, tym jest bezpieczniej, bo kierowcy samochodów bardziej uważnie jeżdżą? To jest dopiero utopia!

  • robert

    No to na koniec powiem „uważajmy z tą promocją i antypromocją”… róbmy wszystko z głową na karku mając jeden cel; promowanie roweru jako środka transportu, odpoczynku, zdrowia, rekreacji. Zapalony rowerzysta – Robert B.
    Ps. I tak wielu kierowców nas nie lubi to przynajmniej między sobą bądźmy mili:):”):):) I może kiedyś dożyjemy, że np; Stare Miasto będzie bez samochodów:):):) Mimo, że jeżdżę głównie poza miastem to miło by było jeździć do pracy bez takiego chamstwa jakie jest obecnie na ulicach.

  • @Piotr Pilch Utopia? Czemu we właściwie każdym rowerowym kraju UE ta utopia się sprawdza, a ten Pana twardy realizm w Polsce od lat się nie udaje? Może dlatego że tam zrozumiano że ważniejsze od kasków jest odpowiednia edukacja kierowców i w pewnym momencie kaski stają się po prostu mało potrzebne?

  • Jakub Stępak

    Piotrze: Nikt z nas nie mówi, że kaski są be. Z resztą sam Adam swego czasu jeździł w kasku (nie wiem jak teraz). Ja sam jeżdżę i też mi raz łeb uratowało. Natomiast sprzeciwiamy się nakazowi jeżdżenia w kaskach i lobbowania za nimi.

  • Dokładnie. Jak piszę że kaski są dobre np w sportach i wycieczkach w dolinki i że tam należy je z pewnością promowac to tego nikt nie zauważa. Dawniej jeździłem w kasku nawet 500 metrów do sklepu, teraz jeżdżę po mieście bez kasku i o taki wolny wybór chodzi. Poza miastem z racji tego że podkrakowskie drogi rekreacyjne nie trzymają skrajni, czy mają korzenie jako urozmaicenie nawierzchni to jechałbym pewnie w kasku, ale póki co nie mam czasu na wycieczki

  • Jakub Stępak

    Poza tym: Nawet jeśli używam kasku jeżdżąc na własnym rowerze, to korzystając z BikeOne nie mam nawet możliwości tego zrobić. Z resztą o tym aspekcie Adam też pisał.

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Ja bardzo proszę czytać uważnie moje wypowiedzi, zwłaszcza jeśli się na nie powołuje – nie używam włosów jako argumentu, tylko jest to dla mnie jeden z powodów, dla których nie noszę kasku. Spora różnica.

  • Sama idea przedstawiona w artykule jest słuszna – zmuszanie do jeżdżenia w kasku przyniesie odwrotny skutek niż zamierzony.

    Ale sama forma artykułu średnio mi odpowiada, ale widać ma być kontrowersyjna – inaczej nikt by się nie zainteresował :)

  • Jakub
  • efekt ‚helmet hair’ nie wystepuje w przypadku modnego, bo nadmuchiwanego kasku

    • Adam Łaczek

      A jaka jest cena tego cuda?

      • US$463 ?

      • tez mnie ta cena dziwi, bo za takie pieniadze to juz dobry rower miejski mozna kupic

      • nie ma tego kasku jeszcze w masowej produkcji, ale wspominaja cos o cenie ok 463 dolarow.

    • A mnie najbardziej ciekawi, skąd to cudo wie, że właściciel zaraz wyrąbie :-)

      Film fajny, Synkowi się bardzo podoba: „łooo! BAM!”

      • w podlinkowanym powyzej video tekscie jest troche szczegolow. ponoc napracowali sie strasznie by kask nie nadmuchal ci sie w momencie np. gwaltownego schylania sie po klucze, ktore ci wlasnie spadly, itd.

      • Już przeczytałem, a warto, bo jest kilka wesołych momentów.

  • We wcześniejszych postach na tablicy było to poruszane i wyraźnie napisałem: Obowiązek noszenia kasku jest niesłuszny z perspektywy swobód obywatelskich – tak samo jak obowiązek zapinania pasów. Takiemu obowiązkowi się sprzeciwiam. (obowiązkowi – sam zawsze jeżdżę w kasku i zawsze zapinam pasy). Irytują mnie natomiast kampanie zarówno za jak i przeciw noszeniu kasków. Po prostu nie trąbcie o tym tyle bo odnosicie skutki przeciwne do oczekiwanych. Nie próbujcie innym udowadniać że tak jest be a inaczej cacy. Niech każdy sam dojdzie do tego czy chce nosić kask czy nie….BTW. Pani Olgo – logika się kłania: „nie jeżdżę w kasku bo psuje mi fryzurę” = „moim argumentem przeciwko noszeniu przeze mnie kasku jest to iż psuje mi on fryzurę” . PEACE, i rób ta co chce ta, tylko nie ograniczajcie tym wolności innych. :)

  • @Piotr Pilch No to skoro przeszkadzają Panu kampanie za noszeniem kasku to powinien się Pan z nami zgodzic. Ten artykuł jest akurat przeciwko takim kampaniom a nie przeciwko noszeniu kasku. Nigdzie nie atakowaliśmy samego noszenia kasku, a tylko zwracaliśmy uwagę że promocja kasków wpływa na to że osoby które wsiadłyby na rower ale kask im jakoś przeszkadza to na rower po takej kampani ostatecznie nie wsiądą ze strachu