Rower nie jest taki niebezpieczny jak go malują

Rower nie jest taki niebezpieczny jak go malują

kamizelka odblaskowaW ostatnim czasie pojawiło się wiele komentarzy o tym jakoby jazda rowerem była bardziej niebezpieczna niż chodzenie pieszo, ponieważ rowerzysta porusza się ok. 3-5 razy szybciej niż pieszy. Postanowiłem obalić ten mit. Nasze bezpieczeństwo zależy w głównej mierze od masy i prędkości samochodu.

Kluczowe do zrozumienia tej problematyki ma analiza z jakimi prawami fizyki mamy do czynienia przy rozpatrywaniu takich wypadków, najważniejsza jest:
1. zasada zachowania pędu: suma wektorowa pędów wszystkich elementów układu izolowanego pozostaje stała
2. Zasada zachowania energii – w układzie izolowanym suma wszystkich rodzajów energii układu jest stała (nie zmienia się w czasie – tutaj jest to energia kinetyczna zamieniająca się w inne rodzaje energii po wypadku).
Układ izolowany to taki układ, na który nie działają siły zewnętrzne lub siły te się równoważą. Oddziaływanie między elementami układu siłami wewnętrznymi nie zmienia pędu układu.

W uproszczeniu założę że zderzenie jest centralne, czyli jednowymiarowe (chociaż jest niecentralne, ale nie zaburzy to obliczeń). Pamiętajmy też że podczas wypadków mamy do czynienia ze zderzeniami niesprężystymi więc po zderzeniu suma energii kinetycznych i pędów będzie mniejsza niż przed zderzeniem, bo zamieni się w różnego rodzaju odkształcenia, ale również nie jest to istotne dla mojego eksperymentu.
Dla ciała o masie m i prędkości v energia kinetyczna wynosi:

natomiast pęd wynosi:

Dla pieszego i rowerzysty przy zderzeniu z większym i cięższym samochodem liczy się tak naprawdę suma energii kinetycznych i suma pędów całego układu, bowiem to właśnie od tych dwóch czynników zależy później ich życie i zdrowie. To wytracana energia całego układu przekształci się w złamane kończyny, czy w zniekształcony rower.
Przyjąłem następujące warunki:

Masa auta – 1000 kg
Masa roweru – 15 kg
Masa pieszego, rowerzysty, kierowcy – 80 kg
Prędkość pieszego – 5 km/h
Prędkość rowerzysty – 20 km/h
Prędkość samochodu – w trzech wariantach 30, 50 i 70 km/h

Mimo że pęd rowerzysty jest aż prawie 5-krotnie wyższy od pędu pieszego, a jego energia kinetyczna jest 19-krotnie wyższa od energii kinetycznej pieszego nie ma to większego znaczenia przy wypadku.
Energia kinetyczna układu ciał biorących udział w wypadku z udziałem rowerzysty jest wyższa niż energia kinetyczna układu ciał biorących udział w wypadku z udziałem pieszego o zaledwie:

3,7 % przy prędkości samochodu w wysokości 30 km/h
1,3 % przy prędkości samochodu w wysokości 50 km/h
0,7 % przy prędkości samochodu w wysokości 70 km/h

Pęd układu ciał biorących udział w wypadku z udziałem rowerzysty jest wyższy niż pęd układu ciał biorących udział w wypadku z udziałem pieszego o zaledwie:

4,6 % przy prędkości samochodu w wysokości 30 km/h
2,7 % przy prędkości samochodu w wysokości 50 km/h
2 % przy prędkości samochodu w wysokości 70 km/h

Udział pędu rowerzysty w pędzie całego układu mieści się w przedziale od 5,5% do 2,4%, zaś udział energii kinetycznej rowerzysty w energii całego układu występuje w przedziale od 3,8% do 0,7%.

Przy zderzeniu z samochodem o prędkości 70 km/h energia kinetyczna układu jest wyższa aż o 527,7 % w stosunku do przypadku gdy samochód jechał 30 km/h.
Można też łatwo policzyć jak maleńka jest suma energii, czy pędów w przypadku zderzenia rowerzysty z pieszym.

Wnioski – nieważne czy jedziesz rowerem czy idziesz pieszo: Twoje życie i zdrowie zależy w głównej mierze tylko od tego jak szybko jedzie i jaką masę ma samochód, który w Ciebie uderza, a Twoja prędkość i masa ma tu naprawdę trzeciorzędne znaczenie.
Ten wywód to także przestroga dla osób, które postrzegają jazdę na rowerze jako bardzo niebezpieczną – chodzenie pieszo jest równie niebezpieczne, bo bez znaczenia jest fakt, że rowerzysta porusza się 3-5 razy szybciej niż pieszy.
Jeśli natomiast ktoś i tak twierdzi że jazda rowerem jest bardziej niebezpieczna, bo rowerzysta cały czas jeździ po jezdni, a pieszy nie, to pozostaje mi odesłać taką osobę do SEWiK. Większość wypadków ma miejsce na skrzyżowaniach, które pieszy także pokonuje po jezdni, a rowerzysta poruszający się po jezdni jest na skrzyżowaniu paradoksalnie bardziej widoczny, niż pieszy wchodzący na przejście, czy przechodzący przez jezdnie w nie oznakowanym miejscu. Kierowcy po prostu nie patrzą się poza jezdnię, co zresztą fajnie obrazują te badania i ta grafika.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Tu warto byłoby dodać, że podczas omawiania statystyk wypadków i oceniania zagrożenia powinniśmy brać pod uwagę dwie rzeczy (i je badać osobno, o ile się da): szansę zaistnienia zdarzenia i szansę na poważne konsekwencje, gdy już doszło do kolizji. Np. rowerzysta może mieć większą szansę na zaistnienie zdarzenia, natomiast konsekwencje, paradoksalnie, mniejsze – po pierwsze, zależą one rzeczywiście głównie od prędkości samochodu, poza tym rower czasem „chroni” rowerzystę.

    Tak może trochę obok tematu – jest to istotne rozróżnienie, bo od wielu lat kierowcy próbują mnie przekonywać, że nadmierna prędkość nie jest przyczyną tak wielu wypadków. Może i nie jest (np. na wypadki z nieudzieleniem pierwszeństwa ma niewielki wpływ), natomiast zdecydowanie pogarsza efekty wypadków – i o tym mało się mówi.

    • Adam Łaczek

      Dokładnie – wystarczy zobaczyć na statystyki jaką szansę na przeżycie ma pieszy przy zderzeniu z samochodem o V=30, 50 i 70 km/h – ta szansa nie maleje liniowo.

      • madziu

        Należy rozdzielić prędkość w miejscach, w których samochód ma styczność z niechronionymi uczestnikami (oprócz motocykli) od prędkości w których takiej styczności nie ma.
        U nasz to jest postawione na głowie. Ustawia się często paranoiczne ograniczenia prędkości poza obszarami zabudowanymi – dostosowane chyba do samochodów o poziomie technicznym z lat 70, a olewa się totalnie kwestie prędkości w OZ.

  • rbk

    Adam kocha liczby nie mniej niż rowery! ;D

    • Adam Łaczek

      To przez techniczne wykształcenie :)

  • A propos statystyk. Na http://www.policyjni.gazeta.pl był sondaż o jeździe rowerem po chodniku, 1221 osób głosowało, 627 (51%) było na „tak, ale tylko jak nie ma ścieżki”, a 269 (22%) na „tak”. Chyba w tym sondażu rowerzyści byli mocno reprezentowani ;-). Teraz jest sondaż o jeździe rowerem po alkoholu.

    • Adam Łaczek

      Chyba niedzielni rowerzyści, bo żaden działacz rowerowy nie postuluje zalegalizowania jazdy po chodniku

      • gniewko_syn_ryba

        Z moich obserwacji wynika, że tych „niedzielnych” jest zdecydowana większość…

  • michal

    Czy kolega mógłby pociągnąć ten wątek i przeprowadzić podobne wyliczenia dla zderzenia rowerzysty z pieszym ?

  • michal

    …ja jeszcze odnośnie poprzedniej prośby. Chciałbym ją rozszerzyć:
    – zderzenie rowerzysty (20km/h) z pieszym (5km/h)
    – zderzenie pieszego (5km/h) z biegnącym pieszym (20km/h)
    – zderzenie pieszego (5km/h) z pieszym (5km/h).

    To już byśmy mieli całkowity pogląd na kwestie zderzeń :)

    • – zderzenie pieszego (5 km/h) ze słupem (0 km/h)…

  • Sanitariusz

    Dziękuję autorowi za bardzo proste wyliczenia. Jak najbardziej się z nimi zgadzam i od lat twierdzę, że nie ma większej różnicy miedzy rowerzystą na rowerze a pieszym. Ich pędy i energie kinetyczne są w bardzo podobnych zakresach, zwłaszcza że 90% rowerzystów jeździ względnie wolno i nie każdy ma 80kg, bo często są osoby o wadze 40-60 kg, a dzieci nawet poniżej.

    Autor pominął tylko jeden BARDZO istotny wniosek – ponieważ pędy i energie kinetyczne są zbliżone, to piesi i rowerzyści powinni się poruszać wspólnie chodnikami (dotyczy to przypadku gdy nie ma ścieżek rowerowych, oczywiście pierwszeństwo na chodniku ma ZAWSZE pieszy). A przynajmniej mieć taką prawną możliwość bez żadnych warunków jak to jest obecnie.

    Znacznie obniżyło by to ilość poważnych wypadków – wiem, że ten pomysł budzi ogromny sprzeciw choć nie wiem dlaczego (a i tak większość rowerzystów jeździ chodnikami – ja również od ponad 30 lat).

    Drugi argument za traktowaniem rowerzystów jak pieszych jest fakt braku wymagania znajomości przepisów ruchu drogowego do poruszania się po drodze. Dzieci w przedszkolu uczone są bezpiecznego przechodzenia po drogach jako piesi i nic więcej – dlatego należy przyjąć, że pewna część rowerzystów posiada TYLKO taką wiedzę.

    Odnośnie niebezpieczeństw stwarzanych przez rowerzystów na chodniku:
    Oczywiście wzmożony ruch rowerów po chodniku mógłby w jakimś małym procencie zwiększyć ilość kolizji miedzy rowerzystami a pieszymi ale na pewno ilość poważnych wypadków w tym śmiertelnych by ZNACZNIE zmalała (na drogach).
    Ilu pieszych ginie rocznie od potrącenia przez rowerzystę lub na odwrót ? Słyszał ktoś w ogóle o takim przypadku ? Pewnie są jakieś pojedyncze w skali świata…pracuję 13 lat jako sanitariusz w dużym mieście i jeszcze nie spotkałem takiego przypadku w swojej karierze. Każdego znajomego rowerzystę zachęcam do jazdy po chodniku, a ustawodawców do zmiany absurdalnego zakazu poruszania się rowerami po chodnikach gdzie jest ich jedyne sensowne miejsce (jeśli nie ma dedykowanych ścieżek).

    Wszystkim przeciwnikom tego rozwiązania proponuję obejrzenie zmasakrowanych ciał rowerzystów po kolizji z dowolnym samochodem (jadącym zgodnie z przepisami, np. 40km/h) – gwarantuję, że zmienicie zdanie. Większość tragedii przytrafia się normalnym kierowcom a nie tzw. piratom drogowym. Co do winy jest bardzo różnie, bardzo często jest to wtargnięcie rowerzysty na drogę oraz niezauważenie jadącego rowerzysty przez kierowcę. Większość kierowców samochodów jest w 100% trzeźwa – to kolejny mit, że pijani powodują najwięcej wypadków!

    Podsumowując – rower na jezdni gdzie poruszają się auta to śmierć – czy się komuś to podoba czy nie, tak jest. Jeśli chcemy mieć mniej trupów – usankcjonujmy poruszanie się rowerami po chodnikach.

    Szerokiej i bezpiecznej drogi!

  • „Każdego znajomego rowerzystę zachęcam do jazdy po chodniku, a ustawodawców do zmiany absurdalnego zakazu poruszania się rowerami po chodnikach gdzie jest ich jedyne sensowne miejsce (jeśli nie ma dedykowanych ścieżek).” – to nie jest dobre rozwiązanie:

    – samochodów w mieście jest za dużo i zajmują zbyt dużo przestrzeni – to im trzeba ją odebrać (zwęzić drogi), a nie pieszym;
    – im więcej rowerzystów na jezdni, tym bezpieczniej – kierowcy zaczynają o nich myśleć;
    – chodniki są niebezpieczne na skrzyżowaniach – rowerzysta na chodniku albo musi zsiąść na przejściu, co na dłuższą metę znacznie zmniejsza korzyści z jazdy, a gdyby nie było tego przepisu, to trudno byłoby uniknąć wypadków z rowerzystami wyjeżdżającymi nagle na jezdnię;
    – przejazd przez skrzyżowaniem jezdnią jest bezpieczniejszy niż inne możliwości (chodnik, droga dla rowerów);
    – chcemy wzorować się na sprawdzonych rozwiązaniach – Niemcy, Holandia, Belgia, które są najbezpieczniejsze dla rowerzystów (i też innych użytkowników dróg). Tam nigdzie nie ma jazdy po chodniku;
    – raczej trzeba dostosowywać drogi: 30 km/h jazda wspólna, 50 km/h – pas dla rowerów, powyżej – osobna droga dla rowerów.

    „Co do winy jest bardzo różnie, bardzo często jest to wtargnięcie rowerzysty na drogę oraz niezauważenie jadącego rowerzysty przez kierowcę” – tego właśnie unikamy, jadąc poprawnie jezdnią – nie mamy skąd wtargnąć i jedziemy tak, aby dać się zauważyć. Wtargnięcie jest często z chodnika, a niezauważenie na przejeździe dla rowerów, albo jak się ktoś klei do krawężnika.

  • madziu

    @ sanitariusz
    Ostatnią rzeczą, o jakiej pisze Adam jest to, że pędy energie kinetyczne pieszego i rowerzysty są zbliżone.
    Pisze tylko, że różnice w pędzie i energii UKŁADU ciał pieszy/samochód i rowerzysta/samochód są minimalne.

    Adam wykazuje, że w ZDERZENIU Z SAMOCHODEM nie ma większego znaczenia, czy jechaliśmy rowerem, czy byliśmy pieszymi. IMHO te obliczenia nie mają na celu wykazania, że kolizja pieszego z rowerzystą jadącym 20 km/h jest niegroźna.

    Zauważ, że Adam pisze, że pęd rowerzysty jest 5x większy od pędu pieszego a jego energia kinetyczna 19x większa.
    Zakłada on przy tym, że masa pieszego i rowerzysty jest taka sama – a na chodnikach poruszają się również dzieci, które mają sporo mniejszą masę od dorosłych, ludzie starsi, dla których upadek może być początkiem końca (jako sanitariusz powinieneś to wiedzieć) oraz niestety dorośli rowerzyści, którzy wraz z rowerem przekraczają bez problemu 100 kg, a nie są grubasami. Większość rowerzystów wraz z rowerem nie waży 80 kg? Ciekawe. Z tymi osobami ważącymi 40 kg (z rowerem?) to już pojechałeś. Nie widziałem jeszcze anorektyczki rowerzystki. Zwróć uwagę, że najszybciej po chodnikach jeżdżą właśnie w miarę rośli młodzi faceci. Dzieci na rowerach zostaw w spokoju, bo z punktu widzenia prawa są pieszymi i mają prawo jeździć po chodnikach.
    Na rowerach po chodnikach jeździć nie wolno i bardzo dobrze, bo musi istnieć przestrzeń, gdzie pieszy może wreszcie wyłączyć czujność.

    I to bardzo nieładnie, że namawiasz wszystkich dookoła do łamania prawa.

    @Adam,
    Wiesz może ile na przykład w Krakowie było śmiertelnych wypadków, w których zginęli rowerzyści w ciągu ostatnich powiedzmy 5 lat? z opisu sanitariusza wynika, że rowerowy trup w Polsce ściele się gęsto.Tak naprawdę to powinniśmy jeszcze wyselekcjonować dodatkowo wypadki, do których doszło poza skrzyżowaniami, bo na skrzyżowaniach rowerzyści chodnikowi są IMHO narażeni bardziej niż uliczni.

    • Grzegorz Konrad Marek

      SEWIK: (kraków

      Liczba 2007 2008 2009 2010 Razem
      zdarzenia 200 209 228 205 842
      śmierć na miejscu 0 1 0 0 1
      śmierć w ciągu 30 dni 2 1 0 1 4
      ciężko rannych 43 37 32 28 140
      lekko rannych 96 95 100 81 372

      • madziu

        to są tylko rowerzyści? Jeśli tak, to jestem w szoku, że tak dużo jest ciężko rannych. Chyba zacznę jeździć bardziej zachowawczo…

      • Adam Łaczek

        Z tym, że te statystyki obejmują wszystkich rannych i zabitych w wypadkach z udziałem rowerzystów (z ich winy i bez ich winy)
        Dla przykładu w 2010 roku mieliśmy 1 zabitego, 28 ciężko rannych i 81 lekko rannych, a w rzeczywistości rowerzyści w tej liczbie to 1 zabity, 26 ciężko rannych i 70 lekko więc jest pewien rozjazd.
        Z czego wynika ta różnica?
        Np rowerzysta potrąci pieszego, albo samochód potrąci pieszego, a w wypadku bierze udział też rowerzysta (bez winy) któremu nic się nie dzieje, jednak pieszy idzie na konto „rowerowych” wypadków bo w zapytaniu uwzględniamy wszystkie wypadki w których brał udział rowerzysta w jakiejkolwiek formie :)