Spytaj czemu jeżdżę na rowerze bez kasku?

Spytaj czemu jeżdżę na rowerze bez kasku?

Moja kampania przeciwko obowiązkowi noszenia kasków oraz przeciwko ich promowaniu w dalszym ciągu budzi kontrowersje. Pada nieśmiertelne „ale przecież zawsze lepiej mieć kask niż go niemieć”, czy „przecież zawsze lepiej jest się zabezpieczyć przed urazem”. Ale przecież nie wolno zapominać o zdrowiu pieszych. Czy piesi także powinni nosić kaski? Myślę że z racji swoich doświadczeń jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Mam 28 lat. Większość swojego życia mieszkałem przy ul Zakopiańskiej w Dzielnicy X (Swoszowice) Krakowa. W szalonych latach 90 na tej ulicy w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nie było żadnej sygnalizacji świetlnej dla pieszych, co skutkowało skandalicznie małym BRD. Trup słał się gęsto. Pamiętam jak czyjeś zwłoki wyskoczyły przez przednią szybę swojej naczepy TIRa(zapewne ktoś jechał bez pasów) i wylądowały zakrwawione na podjeździe do naszego domu. Miałem wtedy może 10 lat. Pamiętam, że w szalonych latach 90 wypadków było tak dużo, że w zasadzie nie było to dla mnie niczym niezwykłym („ot to już drugi czy trzeci w tym tygodniu” bo nawet tak się zdarzało). W wypadkach oprócz ludzi znikały drzewa, skrzynki elektryczne czy nawet brama, bramka i część ogrodzenia do posesji rodziców (strach pomyśleć co by było gdyby wtedy wchodził tam np. ktoś z mojej rodziny). Zapewniam Was – z głów pieszych także sączy się sporo krwi. Pamiętam pewnego Pana, który został potrącony gdy przechodził przez przejście dla pieszych z sygnalizacją. Nie pamiętam co się mu dokładnie stało i jakie były okoliczności wypadku, ale pamiętam, że miał po tym olbrzymie wgłębienie w czaszce. Niestety miał też różne komplikacje (m.in. epilepsję). Czemu to wszystko piszę ? Bo gdyby założył kask, gdy szedł pieszo do pracy czy na spacer (nie pamiętam po co dokładnie przechodził, zresztą to nieistotne) to być może uratowałoby to jego głowę. Zwłaszcza, że kask chroni najlepiej czubek głowy, który akurat ucierpiał w tym wypadku najbardziej.

Czy chce Was przekonać do tego, że powinniście chodzić w kaskach na spacery, do pracy czy na przystanek autobusowy ? Nie! Broń Boże! Co prawda ryzyko ciężkiego urazu głowy gdy chodzicie pieszo istnieje (ba nawet jest wyższe niż u rowerzystów), ale nie jest na tyle duże żebyście mieli popadać w paranoje noszenia kasku przy każdej pieszej podróży. Ja i szereg innych moich znajomych jednak chodziła pieszo bez kasku przez wiele lat i nic nam się nie stało. Przekonanie, że jest tak niebezpiecznie, że trzeba ubrać kask na głowę to właśnie przesada i kult kultury strachu. Czy Ci którzy przekonują, że kask jest nieodzownym wyposażeniem rowerzysty miejskiego w kasku chodzą także pieszo? Bo przecież to co widziałem przez 28 lat mojego życia może utwierdzać w przekonaniu, że na wszelki wypadek lepiej jednak ubrać kask idąc na przystanek autobusowy…
Proszę o mniej kultu strachu, a więcej rozsądku, bo także wśród pieszych znajdziemy mnóstwo osób, którym kask uratowałby życie. Czy jest to jakikolwiek powód do tego żebyśmy rozpoczynali kampanię na rzecz noszenia kasków przez pieszych? NIE!

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Paweł Krzyżanowski

    Nie tylko pieszych, również osób jeżdżących samochodami. Wyobraźmy sobie ile żyć można by było uratować, gdyby wprowadzono obowiązek jazdy w kaskach samochodem osobowym, potem autobusami i samochodami ciężarowymi. A życie ludzkie przecież jest najważniejsze i bezcenne. Ważniejsze niż paranoja i kretyński wygląd. A więc prawodawcy: do dzieła!

    • ksiezycfatum

      Nie wiem jak Kolega, ale ja na pieszo poruszam się z prędkością około 5km/h a rowerem jakieś 30km/h, czy nadal nie widzisz różnicy?

      • Adam Łaczek

        Jest to bez różnicy bo za ilośc energi i pędu jakie występują podczas wypadku drogowego odpowiedzialna jest w większości masa i prędkośc auta

      • Paweł Krzyżanowski

        A samochodem 60 km/h, a nawet nieraz 120 km/h. Ludzie giną w wypadkach, a być może taki kask uratowałby wiele żyć. Dlaczego nie ma obowiązku jazdy samochodem w kaskach?

    • Ustawowo to bez sensu – bo to by znaczyło, że w każdej sytuacji trzeba by mieć kask. I OK, rozumiem, że niektórzy chcą, uważają, że są w sytuacji zagrożenia i dlatego noszą.

      Ale ja nie jeżdżę po szosie. Poruszając się po ścieżkach rowerowych mam naprawdę niewielką szansę na to, że cokolwiek mi się stanie – z prędkością 15-20 km/h mogę co najwyżej wypaść z zakrętu albo się przewrócić. Przez 5 lat raz się przewróciłam.

      I – brutalnie ujmując – wolałabym zginąć na miejscu niż się cała połamać i żyć jak roślina dlatego, że miałam kask.

      • Małgorzata Krakowian

        @olgacecylia: brutalnie ujmując – zawsze mozna odwiedzic Szwajcarie ;)

  • krzak

    Nie przeczę, że w 99,9% wypadków kask nie ma znaczenia ale
    …mam to szczęście że zniszczyłem już 2 kaski lądując głową na krawężniku co najprawdopodobniej uratowało mi co najmniej zdrowie.
    Dodam tylko, że jeżdżę od wielu lat na „szosie” co jak wiadomo najbezpieczniejsze nie jest.
    Zatem kaski TAK, ale tylko dla nas sportowców.

    • Adam Łaczek

      Sport to jednak co innego niż zwyczajna jazda na mieście. Tak samo jak football amerykański to co innego niż chodzenie na spacer (w pierwszym przypadku kask się przydaje)

      • dj

        Kask na głowę i chulaj dusza piekła nie ma. Gdybyś nie miał kasku, może by do tych wypadków nie doszło, gdyż byś się po prostu i zwyczajnie bał i intuicyjnie rozpędzał rower do troszkę mniejszych prędkości.

        Sportowiec zakłada kask, gdyż dla niego szybkość i wyczyn są rzeczą ważniejszą, niż dla przeciętnego użytkownika, a bezpieczeństwo mniejszą.
        Ryzyko i niebezpieczeństwo jest wpisane w sport.

  • Małgorzata Krakowian/qki

    W duchu tej konstruktywnej dyskusji proponuje zatem zniesienie obowiazku zapinania pasow bezpieczenstwa w autach bo utrudniaja w czasie wypadku akcje ratownicza i moga przydusic ofiare (podobno). Rowniez foteliki dla dzieci sa bez sensu z powodu jak wyzej.

    Tak sie sklada ze im szybciej mozesz sie poruszac tym bardziej jestes narazonym na urazy. Jadacy ulica rowerzysta (do czego zachecacie) jest bardziej narazony na wypadki niz pieszy na sciezce w parku.. (choc i on moze sie potknac ;) ). I tak wiem ze przy zderzeniu z autem wszystkie moje flaki wyleca w powietrze wiec kask mnie nie uratuje.. ale wystarczy ze strace rownowage przez za blisko jadace auto i juz jednak wole miec kask na glowie jesli nie uda mi sie na czas wyciagnac rak do przodu aby makowka nie walnac w beton.
    Niestety ulica jest mniej przewidywalna niz chodnik (pomijajac rowerzystow-waritow pedzacych miedzy pieszymi) i wmawianie ludziom ze jest inaczej uwazam za niepowazne i grozne.

    moje 3 grosze a teraz mozecie mnie zjesc zywcem :P

    • raj

      Jak dotychczas, to jedynymi którzy wmawiają cos ludziom, są ci od kampanii pro-kaskowych, którzy sieją atmosferę strachu, jak to jest rzekomo niebezpiecznie na ulicach, i że wyjeżdżając rowerem bez kasku jesteśmy niemalże samobójcami.
      Teksty Adama sątylko próbą wprowadzenia pewnego zdrowego rozsądku do tej kaskowej histerii.

    • Adam Łaczek

      Zniesienie obowiązku zapisania pasów spowodowałoby tylko to że ludzie jeździliby wolniej i bezpieczniej – to samo z fotelikami dla dzieci.
      Pieszy na chodniku jest bardziej narażony na uraz (bo przechodzi przez przejścia, albo i nie) niż rowerzysta w parku :)

      W Europie jest zasada – im mniej społeczeństwo używa kasków tym mniej rowerzystów ginie. Jest to dowód na to że bezpieczeństwo wprowadza się innymi środkami niż promocją kasków :)

    • Roderic

      Jestem jak najbardzej za zniesieniem obowiązku zapinania pasów w samochodach. I przeciwko zakazowi ich stosowania.

    • Putin

      Ja nigdy nie zapinam pasów i żyję ……. więc w twojej wypowiedzi jest trochę sensu :-)

  • rbk

    dorzucam się do pochwały rzeczowej argumentacji :)

  • rbk

    Za wczesnie wysłałem – dorzucam się do pochwały rzeczowej argumentacji Macieja Ciemborowicza.

    Audiatur et altera pars!

    • Adam Laczek

      Przecież Maciek bezasadnie pisze o 3 zasadzie dynamiki tymczasem przy wypadkach ta 3 zasada jest bez znaczenia. Bardziej się liczy zasada zachowania energii i zasada zachowania pędu.
      Ciężko nazwać argumentacje Macieja rzeczową

    • A ja sobie jeżdżę bez kasku i nigdy wypadku nie miałem. Według Twojej teorii „wniosek płynący z praktyki” jest taki, że rowerzyści są 100% bezpieczni.

  • Karolciu

    Przeczytałem całą dyskusję od początku (jak również artykuł) i nasuwa mi się kilka wniosków.
    Jestem ojcem 3 synów. Moje dzieci jeżdżą w kaskach (jako jedne z nielicznych wśród swoich znajomych, a na niewielkim osiedlu jako jedyne) na rowerach, rolkach, deskorolkach czy na nartach. Nie traktują tego obowiązku jako GŁUPIEGO obowiązku, ale jako coś normalnego, co robiły od zawsze i mam nadzieję, że zawsze będą robiły. Oglądając zużycie kasków (podobnie jak innych ochraniaczy, których używają) cieszę się, że wspólnie z żoną konsekwentnie wpajaliśmy im zasadę bezwzględnego ich używania.
    Uważam, że jeśli noszenie kasku może uratować choć jedno zdrowie czy życie to warto taki kask używać podczas jazdy na rowerze. Jeśli Adamie Twój syn brałby udział w wypadku rowerowym w którym kask ratuje jego życie też byś uważał, że to bezsens i tania komercja?
    Widziałem też wypadek kiedy skuter śnieżny „wyśliznął” się spod prowadzącego go młodego człoweika i gdyby nie kask jego i pasażera to dzisiaj odwiedzałbym grób mojego najlepszego przyjaciela – prawdopodobieństwo zajścia takiego zdarzenia… znikome. Ma to w tym przypadku jakieś znaczenie? Statystyka (którą studiowałem lata temu) może być wykorzystywana w różny sposób. Najlepszym przykładem jest polityka. Liczby mówią ustami ludzi je przedstawiających…
    Ja też jeżdżę w kasku. Na rowerze, na nartach, na rolkach. Jestem odpowiedzialny za moją rodzinę i jeśli noszenie kasku w sytuacjach, na które mam ograniczony wpływ (jeżdże chociażbyt ulicami) może choć trochę zmniejszyć prawdopodobieństwo urazu to ja mówię TAK. Używam tego samego kasku od kilkunastu lat (kiedy to wspólnie z autorem tego bloga go zakupiłem) więc nie ulegam reklamie nakłaniającej mnie do zakupu zgadżetowanego, firmowego… Jednym słowem to mój wybór i moralnie nie zgadzam się z akcjami na NIE. Szczególnie w tym miejscu, w którym często czytam o akcjach, które w pełni popieram. PO RAZ PIERWSZY MÓWIĘ NIE DLA NIE!!!

    Nie można negować obowiązku jeżdżenia w kasku argumentując tym (oczywiście nie jest to jedyny argument na szczęście ale wiodący), że piesi go nie noszą. Idąc tym tropem można by powiedzieć podobne stwierdzenie o narciażach. Po co im kask? A górnicy? A alpiniści? To niedorzeczne… Adamie skarajności są niedobre, ale tym artykułem skrajność popierasz.

    • Adam Łaczek

      Karolu, a czemu chodzisz bez kasku pieszo ? Czemu nie nakłaniasz do chodzenia w kasku swoich dzieci ? Przecież jest mnóstwo sytuacji w których kask mógłby im uratowac życie?
      Czemu nie uważasz, że jeśli noszenie kasku może uratować choć jedno zdrowie czy życie to warto taki kask używać podczas chodzenia pieszo?
      Jeśli Twój syn brałby udział w wypadku jako pieszy w którym kask ratuje jego życie też byś uważał, że to bezsens ?

      Tutaj trochę popadamy w paranoje, bo ja w swoim życiu widziałem naprawdę sporo pieszych którym kask może by coś tam pomógł, ale namawianie ludzi by chodzili w kaskach jest dla mnie nieracjonalne.
      Pozdrawiam

    • dj

      Biedne dzieci…Cieszę się, że nie miałem tak głupiego rodzica.
      Słyszał Pan może o kompensacji ryzyka. To se Pan poczytaj i lepiej zdejmij dzieciakom kaski z głów, bo niedługo będą waliły głową w mur, bo „przecież maja kaski i są bezpieczne”…

  • Pa Bo

    Jak zwykle popieram Pana Adama

  • Małgorzata Krakowian/qki

    Adamie, mnie tylko jedno zastanawia, jaki jest cel Twojej akcji NIE DLA KASKOW? Bo jesli chodzi Ci o poroznienie spolecznosci rowerzystow to gratuluje udaje Ci sie wybornie.
    Temat kaskow wraz z promowaniem ich nie noszenia jest i bedzie kontrowersyjny! Niezaleznie ile podasz liczb (mnie liczby nie interesuja tylko zdrowie moich bliskich i moje) i jak dlugo bedziesz tupac nogami. Mielac ten temat setny raz nic nie zmienisz w tej materii tylko ludzi do siebie zrazisz i do akcji ktore prowadzisz.

    Mysle ze najlepszym rozwiazaniem aby zakonczyc ten temat, ktory dzieli a nie laczy, jest rzeczowe i obiektywne przedstawienie argumentow jednej i drugiej strony. Oczywiscie z poszanowaniem opini obu stron!… tak aby kazdy mogl sam w zaciszu swojego domu zgodnie ze swoim sumieniem opowiedziec sie za ktoras z opcji.

    • Adam Łaczek

      Ale póki co to nie było argumentów obu stron, bo w przestrzeni publicystyki istniały tylko teksty za kaskami, a nie było tych przeciwko kaskom. Ja daję tą przeciwwagę.
      Na tej samej zasadzie można mówic że teksty za kaskami także są kontrowersyjne, ranią i dzielą i dlatego nie powinno ich być.

    • Drodzy nosiciele i propagatorzy kasków, czy ja coś przeoczyłem, czy może my rzeczywiście gdziekolwiek mówimy „Nie noś kasku, bo to niebezpieczne”?

      Bo przypominam Wam, że właśnie takiego argumentu, tylko w drugą stronę używają zwolennicy Waszego poglądu – „Jedź w kasku, by zadbać o bezpieczeństwo”.

      Więc bardzo proszę mi tu nie mylić wmawiania nam wątpliwej teorii z niezgodą na owoż. Chcecie – noście, ale to chyba ja odpowiadam za swoje bezpieczeństwo, czyż nie?

  • Hubert

    Szanowni Państwo,
    wydaje mi się, że obie strony sporu nie widzą, że dyskutują o innych rzeczach: z jednej strony Adam mówi „nie dla zmuszania do jazdy w kaskach” a z drugiej, pozostali uczestnicy „tak dla jazdy w kaskach”. Między tymi stwierdzeniami nie ma sprzeczności, więc nie ma się też o co spierać.

  • Lukasz

    Hubert ma racje!
    Wedlug mnie nie powinno byc nakazu jazdy w kasku. Nikt nie moze go tez zakazac. Ja zwykle jezdze w kasku, ale duzo zalezy od rodzaju jazdy. Na wycieczke rekreacyjna czesto go nie biore, natomiast, gdy jade ulicami do pracy wole go miec ze soba, bo wiem, ze niezaleznie od kierowcow, ja sam jade dosc agresywnie, przez co mam wieksza szanse spowodowac niebezpieczna sytuacje. Jako pieszemu zdarza mi sie to zdecydowanie rzadziej.

  • Biko

    Zgadzam się z Koleżanką @Krakowian
    Takie akcje tylko mogą poróżnić środowisko cyklistów i to robią.
    Przeciwnicy kasków nie wypowiadają się tutaj o braku obowiązku ich używania, ale dezawuują ich przydatność w w ogóle co jest śmieszne i kłóci się zarówno z logiką jak i zdrowym rozsądkiem.
    Ktoś nie chce nosić – niech nie ubiera – jego sprawa, ale nikt mi nie będzie mówił co mam nosić, jak się ubierać itd.
    Stoi to w opozycji do postawy innych cyklistów, którzy takich kasków używają bo chcą , natomiast w ogóle nic nie piszą, ani nie są za obowiązkiem ich używania – jak np. ja.
    Ja nosze kask, gdy uważam, że jest to potrzebne i tyle.
    Czytając tutaj wypowiedzi czuję się niedobrze – jako uczestnik lobby kaskowego, którym nie jestem.
    Moim zdaniem w dyskusji o kaskach o ile jest taka potrzebna , bo uważam , że obecnie nie jest, trzeba kłaść nacisk na dowolność ich używania bez przymusu, a nie przytaczać argumenty, które nijak mają się do rzeczywistości, bo sami rowerzyści zauważają ich przydatność na swoich własnych wypadkach/kolizjach i wmawianie takim osobom, że są one do niczego nieprzydatne powoduje dużego banana na twarzy.

    Pozdrawiam Wszystkich cyklistów

    • byc moze macie racje. byc moze takie akcje moga poroznic rowerzystow, choc nie powinny, bo przeciez wiekszosc jesli nie wszyscy, ktorzy sie tu wypowiadali, sa przeciwko obowiazkowi noszenia kaskow. jestesmy za wolnym wyborem.

      nasze argumenty, opisane przez Adama, nie sa skierowany do tych, ktorzy jezdza w kaskach, a do tych co chca nas zmusic do ich obowiazkowego uzywania.

      czy analogiczna akcja pt. „zapytaj mnie dlaczego jezdze na rowerze” szykanowalaby pasazerow komunikacji miejskiej, pieszych, czy kierowcow samochodow? NIE.
      przedstawialaby jedynie argumenty przemawiajace na korzysc roweru jako znakomitego srodka transportu w miescie.

      w calej tej dyskusji brakuje mi tez rozroznienia na kilka typow rowerow warunkujacych sposob jazdy.
      wszyscy piszacy o tym jak to latwo na rowerze sie wywrocic, spasc z niego lub nawet przeleciec przez kierownice, pisza z perspektywy roweru gorskiego, kolarki, lub trekkinga. na wszystkich tych rowerach postawa cyklisty jest pochylona, a co za tym idzie latwiej z tej pozycji wyskoczyc do przodu i byc moze upasc na glowe. na tych rowerach srednia predkosc jest wyzsza niz na rowerze miejskim, na ktorym siedzi sie wyprostowanym i nie slyszalem o przypadku wyskoczenia przez kierownice, ktora jest znacznie wyzej od siodelka. w pierwszych trzech typach jest ona na rowni z siodelkiem, a czasami nawet nizej.

      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, a w przyapdku roweru, od polozenia siedzenia wzgledem kierownicy.

      tylko nie odbierajcie prosze mojego komentarza za dyskryminacje innych typow rowerow niz miejski :)

    • Adam Łaczek

      Analogiczne. Promocja kasków poróżnia środowisko cyklistów więc powinno jej nie być.

  • m

    Zgadzam się z przedmówcą. Jeżdżę rowerem miejskim, nie rozwijam zawrotnych prędkości. Do tej pory większym zagrożeniem dla mnie byli piesi niż samochody :p (wchodzą na ścieżkę / ulicę, po prostu robiąc niespodziewanie krok w bok z chodnika, oczywiście nie odwracając się bo chodzą „na słuch”) I przy takim rowerze i takiej prędkości zawsze zdążę zeskoczyć, prędzej zdecydowałabym się na ochraniacze niż na kask :)

  • yavi

    A ja uważam że bezpieczeństwo nie ma tu nic do rzeczy – to ja jestem od tego by dbać o swoje i ponosić za nie odpowiedzialność, nie ustawodawca od tego by mnie niańczyć i kazać nosić kaski, zapinać pasy, etc.

  • Małgorzata Krakowian

    Widze ze kolejna akcja szykanowania rowerzystow uzywajacych kasow „Weekend bez kaskowo-kamizelkowej głupoty” (znaleznione na http://www.facebook.com/KrakowMiastemRowerow?sk=wall&filter=1). Gratuluje! Ciekawe kiedy zaczniecie na nas pluc na ulicach. Zaczne od dzis omijac rowerzystow bez kaskow, bo moze sie okazac ze ktorys wyciagnie na mnie noz.
    Jak dla mnie taka akcja jednoznacznie pokazuje co o nas „kaskowatych” myslicie. Chamstwo, buractwo i zasciankowosc!

    • Adam Łaczek

      To nie tak – akcja ma wymiar ogólnopolski – zorganizował ją ktoś z ZM (Warszawa) i jest to akcja przeciwko działaniom KRBRD która wmawia że by był weekend bez ofiar rowerzyści mają nałożyc kamizelki(co insynuuje że Ci bez kamizelek są winni wypadkom) co jest bzdurą, bo polscy kierowcy pokazali że weekend z ofiarami to głównie ich działka. Nasza akcja nie jest skierowana przeciwko rowerzystom w kaskach. Skąd Ci to przyszło do głowy ? :)

      Baa, nawet sam autor akcji Raffi jeździ w kasku i kamizelce, ale w ten weekend demonstracyjnie zdjął i kask i kamizelkę jako wyraz protestu przeciwko głupocie KRBRD.
      http://www.zm.org.pl/?a=mk2011_06
      http://www.zm.org.pl/?a=mk2011_06&img=6

  • Małgorzata Krakowian

    Dla tych co lubia cyferki polecam szczypte rzeczywistosci (osoby o slabych sercach niech nie ogladaja ;) ):

    http://www.youtube.com/watch?v=g02mVcx9lpc
    http://www.youtube.com/watch?v=HNoo9ZekHbs
    http://www.youtube.com/watch?v=7TpWG2GD20c

    Do mnie cos takiego przemawia, a nie statystyki.

    pzdrwm

  • titrant

    Jeżdżę od wielu lat. I dwa razy zdarzyło mi się, że samochód mnie zahaczył i wyrżnąłem czołem o beton. Fakt, kask uratowałby mnie wtedy, ale wywrotki zdarzałyby się pewnie częściej, gdybym był w lecie rozkojarzony nagrzaniem głowy.

    • Tom

      To noś czapeczkę, nie garnek na głowie, to się nie przegrzejesz. Właśnie po to wymyślili czapeczki, także kolarskie.

  • Teza bardzo prosta do obalenia. Zauważmy w którym momencie pieszy jest wystawiony na największe ryzyko potrącenia przez samochód. Ano wtedy gdy przecina drogę po której może poruszać się inny pojazd, czyli zazwyczaj przechodząc przez ulicę.
    Prawdopodobieństwo zginięcia na chodniku jest nieporównywalnie mniejsze niż na przejściu dla pieszych, o przechodzeniu na dziko nie wspomnę.

    Rowerzyści jeżdżący po chodniku lub ścieżce rowerowej ponoszą to ryzyko na tej samej zasadzie – jedynie przejazd przez ulicę jest w grupie „podwyższonego ryzyka”, na chodniku czy ścieżce ma duże szanse, że krew się nie poleje.

    Ale… rowerzyści jeżdżący ulicami są obarczeni o wiele większym ryzykiem, z założenia jest tam większy ruch samochodowy niż na chodniku czy ścieżce rowerowej.

    Tak jak pisałem już w innym komentarzu. W sprawie zmuszania kogokolwiek do jazdy w kasku – zgadzam się z Tobą w 100% – jest to głupota, która przyniesie więcej szkód niż korzyści.
    Ale Twoja argumentacja momentami zdaje się być trochę chybiona lub naciągana.

    • Adam Łaczek

      12 pieszych to trupy spośród 100 pieszych ofiar wypadków. Ten współczynnik jest niższy dla rowerzystów bo wynosi 8/100.
      Tyle fakty (raport KRBRD). Teza że na jezdni jest tak niebezpiecznie jest naciągana, bo znowuż na tych skrzyżowaniach na jezdni jesteś bardziej widoczny i prędzej unikniesz wypadku, a na przejściach dla pieszych masz problem bo jesteś gorzej widoczny. Szansa wypadku na skrzyżowaniach bez segregacji jest mniejsza niż na skrzyżowaniach z segregacją.
      Pieszy jest segrowany w 100 % siatki ulicznej, a rowerzysta max na 10% siatki ulicznej. Pasy dla rowerów to jezdnia i większa widocznośc na skrzyżowaniach. Zastanów się czemu w takiej Francji robią wszystko by utrzymac rowerzystę na jezdni czy to w postaci pasów dla rowerów, czy to w postaci kontrapasów, lub Tempo 30, a DDR traktują jako ostatecznośc. Super segregacja to mit.
      Zresztą jak wskazywałem w innych badaniach piesi mają więcej urazów głowy niż rowerzyści (proporcjonalnie). Z czego to wynika szerloku? :)

  • To samo dotyczy nakazu jazdy na światłach w dzień

    Każdy wie, że wprowadzono to tylko po to, aby zarobić trochę kasy na dodatkowo zużytym paliwie i żarówkach, a bezpieczeństwo ci łapówkarze mają gdzieś.
    Poczytajcie zresztą na DADRL.PL

  • ala

    ja siew pytam czy mozna jezdzic od 150 cm na rowerze bez kasku

    • VAT

      W ogóle nie ma w Polsce obowiązku jazdy w kasku na rowerze.