Dlaczego nie powinno się promować kamizelek odblaskowych

Dlaczego nie powinno się promować kamizelek odblaskowych

kamizelka odblaskowaPromocja kamizelek odblaskowych dla rowerzystów jest działaniem czysto fasadowym. Nie tylko nie zwiększa to bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale nawet może je zmniejszyć. Postaram się to udowodnić w 18 punktach. Należy zaznaczyć, że nie samo noszenie kamizelek jest szkodliwe, ale ich promocja w obecnej formie.

1. Promocja kamizelek oparta jest o „kulturę strachu” (opisaną m.in. przez Mikaela Colville-Andersena). Kamizelka wiktymizuje rowerzystę, postronnej osobie wydaje się, że jazda na rowerze jest niebezpieczna, co negatywnie wpływa na wybór roweru jako jego środka transportu. „Kultura strachu” to nadmierne, niewspółmierne do danych pochodzących z badań (realnego zagrożenia) eksploatowanie kwestii braku bezpieczeństwa i zagrożeń towarzyszących jeździe na rowerze.
Paradoksalnie promocja kamizelek zwiększa zagrożenie na drogach, bo po prostu odstrasza potencjalnych rowerzystów przekazem „na rowerze jest bardzo niebezpiecznie, jesteś w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko zakładając kamizelkę masz szansę przeżycia”, a zmniejszając liczbę rowerzystów zwiększa się prawdopodobieństwo wypadków z ich udziałem(za Rowerowe bezpieczeństwo,  ECF Thomas Krag)!

2. Kamizelka odblaskowa często uniemożliwia prawidłową identyfikację przez kierowcę sygnalizacji skrętu w lewo przez rowerzystę, co stanowi jeden z najbardziej niebezpiecznych manewrów jakie wykonuje rowerzysta (8% wypadków z udziałem rowerzystów i 11% wypadków śmiertelnych). Kierowca np. w nocy nie jest w stanie zauważyć manewru skrętu w lewo sygnalizowanego przez rowerzystę ubranego w odblaskową kamizelkę, bo jego ręka „zniknie” w blasku dawanym przez kamizelkę. Rowerzysta miejski jest często zmuszony do lewoskrętów, stąd używanie kamizelki odblaskowej w mieście może paradoksalnie zmniejszyć, a nie zwiększyć jego bezpieczeństwo na drodze.

3. Promocja kamizelek odblaskowych odwraca uwagę od rzeczywistych przyczyn wypadków: wymuszanie pierwszeństwa na rowerzystach, w szczególności na przejazdach rowerowych, nieprzepisowa odległość przy wyprzedzaniu, zbyt duża prędkość w terenie zabudowanym, problemy przy skręcie w lewo, wjazd na “zielonej strzałce” bez zatrzymania, zatrzymanie na przejeździe rowerowym, parkowanie w odległości mniejszej niż 10m od skrzyżowania. Brak oświetlenia jest przyczyną zaledwie 1 % zdarzeń z udziałem rowerzystów.

4. Promocja kamizelek jest korupcjogenna. Do większości wypadków z udziałem rowerzystów dochodzi za dnia (86 proc.), na prostej drodze (55 proc.), przy dobrych warunkach atmosferycznych (77 proc.) i suchej nawierzchni (82 proc.) i kamizelka w takich sytuacjach w żaden sposób nie pomoże. Nawet jeśli wszyscy rowerzyści ubiorą kamizelki to liczba wypadków spadnie maksymalnie o 1 %, w tym samym czasie zyski producentów kamizelek wzrosłyby nawet o kilkaset tysięcy procent. Interes w promowaniu kamizelek odblaskowych mają więc ich producenci, a nie polskie społeczeństwo.

5. Największym problemem polskich rowerzystów jest to, że choć kierowcy są w stanie ich zauważyć, to po prostu najczęściej z premedytacją nie chcą ich widzieć i nie patrzą w ich kierunku ! Jest to szczególnie widoczne na przejazdach rowerowych, gdzie kierowca zjeżdżający z drogi głównej i przecinający przejazd powinien zwolnić i rozglądnąć się w obie strony by sprawdzić, czy nie nadjeżdża rowerzysta. Dramatem rowerzystów jest to, że kierowcy jednak w takich miejscach nie zwalniają i nie patrzą w kierunku z którego może nadjechać rowerzysta, stąd póki skręcający kierowca nie obróci głowy za własne ramię w Twoim kierunku to i tak Cię nie zauważy, bo na Ciebie nie popatrzy i całkowicie bez znaczenia jest to czy masz kamizelkę, czy nie. Warto zauważyć, że to właśnie takie zachowanie (nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu), jest główną przyczyną wypadków drogowych z udziałem rowerzystów, a im większy poziom segregacji ruchu rowerowego, tym bardziej się ten omówiony problem nasila. Najbardziej znamienny jest przypadek „Odblaskowego Anioła” ze Szczecina, który mimo że jeździ w kamizelce, rower oblepił odblaskami i świeci się jak choinka został kilkakrotnie potrącony przez „niewidzących go” kierowców.

6. Prosta analiza przyczyn wypadków (SEWiK) jednoznacznie pozwala stwierdzić, że promowanie kamizelek odblaskowych to działanie fasadowe, pozorowane „pod publikę”, łatwe alibi, wymówka i poprawa własnego samopoczucia, przy braku realnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa rowerzystów. To tak naprawdę wyraz bezradności i zgoda na niskie bezpieczeństwo rowerzystów. Retoryka kamizelkowa to podświadome przyzwolenie na nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości oraz Prawa o Ruchu Drogowym.

7. Nie istnieje kraj, który zwiększyłby bezpieczeństwo rowerzystów poprzez politykę propagującą kamizelki odblaskowe. Jest dokładnie odwrotnie: w najbardziej rowerowych krajach UE, gdzie rowerzysta jest najbardziej bezpieczny kamizelek nikt nie ubiera, ani nie promuje, co zdają się tuszować ich polscy zwolennicy.

8. Kamizelki odblaskowe nie są wbrew lansowanym teoriom tanie, bo chociaż można nabyć kamizelkę w niskiej cenie np. w supermarkecie albo na stacji benzynowej, to jednak jest to kamizelka w zasadzie jednorazowego użytku – po pierwszym zabrudzeniu i wypraniu czy jeździe w deszczu nadaje się tylko do wyrzucenia. Odblaski z takiej kamizelki po prostu się spierają i przestają spełniać swoją rolę! Porządne kamizelki z dobrej jakości odblaskami laminowanymi lub pryzmatycznymi, które pozwalają dłużej cieszyć się poprawa widoczności, kosztują dużo: od 35-40 zł (hurt) aż do ponad 100 zł (detal). Trudno uwierzyć, że taką kamizelkę zafundują sobie osoby, którym obecnie żal 8 zł na lampkę diodową.

9. Istnieją lepsze od kamizelek odblaski, które należy propagować. Są to m.in. zapinane na rzepy taśmy odblaskowe(którymi można spinać nogawki spodni czy umieszczać na przedramieniu), opony z odblaskowym paskiem, czy lizak rowerowy. Obecnie odblaski są umieszczane na większości ubrań: na kurtkach, butach, bluzach, koszulkach i wielu innych, zwłaszcza na ubraniach sportowych, rowerowych, oraz do biegania, czyli takich jakich używa wielu rowerzystów. Jaki jest sens zakładania kamizelek na takie ubrania ?

10. W wyniku dotychczasowych kampanii promocyjnych kamizelek odblaskowych kierowcy zaczęli oczekiwać, że każdy rowerzysta powinien ubierać kamizelkę odblaskową, a jej brak odbierają jako przejaw czegoś złego i negatywnego. W powszechnej świadomości społeczeństwa spycha to odpowiedzialność za wypadki na potencjalne ofiary, a usypia czujność potencjalnych sprawców wypadków. Przekaz skupiony na kwestii posiadania kamizelek trafia nie tylko do rowerzystów, ale i do użytkowników samochodów. U tych drugich wywołuje to negatywne myślenie w rodzaju „brak kamizelek = niewidoczni ‘pedalarze’ sami są sobie winni, kiedy zostaną rozjechani”. To jeszcze bardziej utwierdza zmotoryzowanych w poczuciu bezkarności w stosunku do tzw. niechronionych uczestników ruchu. Kreowanie wrogości do rowerzystów bez kamizelek przyczynia się do kolejnych wypadków: kierowcy czasami atakują rowerzystów, np. poprzez zajeżdżanie drogi, spychanie, trąbienie, wyprzedzanie z nieprzepisową odległością od rowerzysty. W ten sposób promocja kamizelek przyczynia się do wypadków podsyconych stereotypami (które sama tworzy) i szowinizmem transportowym. Co by nie mówić o negatywnym stosunku rowerzystów do kierowców, to jednak prawie nigdy nie przeradza się to w ataki na drugą, silniejszą stronę.

11. Kamizelki w przeciwieństwie do np. odblaskowych tasiemek, czy elementów odzieży nie są trendy, sexy i „cycle chic (rowerowa elegancja). Promując coś co z góry kojarzy się z obciachem trzeba być niepoprawnym optymistą, by wierzyć, że przyniesie to jakiekolwiek wymierne efekty. Kamizelka to kwiatek do kożucha dla każdego szanującego się rowerzysty miejskiego i marketingowa porażka.

12. Kamizelki nie mają prawie żadnych zwolenników wśród organizacji rowerowych, stąd promując je trzeba się pogodzić z niewielkimi możliwościami współpracy w tym względzie z organizacjami rowerowymi, oraz z tym, że istnieje liczne grono osób, które będzie działania promotorów kamizelek krytykowało i naukowo dyskredytowało obniżając tym samym autorytet osób promujących i efekty ich działań.

13. Promocja kamizelek odblaskowych to „rozdawnictwo pasów w cnoty w zastępstwie działań przeciwko gwałcicielom”. Nie trudno zgadnąć, że jedynym efektem analogicznych działań wobec kobiet byłby brak poczucia bezpieczeństwa na ulicach i masowa absencja kobiet w knajpach i kawiarniach – „kultura strachu” ma zawsze takie same efekty. „Gwałtem” na niechronionych uczestnikach ruchu drogowego jest nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości.

14. Promowanie kamizelek podświadomie nakłania media i Policję do krzywdzących komentarzy przerzucających winę za wypadek na niechronionych uczestników ruchu drogowego. Ileż to razy można usłyszeć post factum, że „co prawda wypadek miał miejsce w dzień, przy dobrej pogodzie i kierowca jechał za szybko … ale rowerzysta nie miał kamizelki odblaskowej”. Takie usprawiedliwianie sprawcy jest karygodne i przypomina historie o gwałcicielu, którego gwałt podświadomie usprawiedliwiamy, sugerując, że kobieta też nie jest bez winy, skoro była atrakcyjnie ubrana.

15. Promocja kamizelek odblaskowych odwraca uwagę od posiadania obowiązkowego oświetlenia przez rowerzystę. Czas zmarnowany na promocję kamizelek można wykorzystać do przekazania wiedzy jakie oświetlenie warto kupić, a jakiego unikać. Mówienie o kamizelce jako o obowiązkowym wyposażeniu rowerzysty to duże nadużycie, bo dobrze oświetlony rowerzysta jest świetnie widoczny i bez kamizelki.

16. Rowerzysta bez oświetlenia jest szczególnie niebezpieczny dla innego rowerzysty, który ma przepisowe oświetlenie i porusza się w obszarach bez oświetlenia ulicznego co ma miejsce często w parkach, bulwarach. W takim przypadku kamizelki odblaskowe są bezużyteczne, a nadmierna promocja kamizelek w zastępstwie oświetlenia to zwiększanie ryzyka czołowych zderzeń z innym rowerzystą. Jest to dowód na to, że promocja kamizelek nakierowana jest wyłącznie na interes kierowców, a nie na rowerzystów, czy pieszych, którzy też nie zauważą rowerzysty w kamizelce, ale bez oświetlenia.

17. W lecie jazda w kamizelce odblaskowej powoduje nadmierne pocenie się, a rowerzysta miejski chce wyglądać schludnie i świeżo.

18. Kilkuletnie kampanie promocyjne kamizelek odblaskowych nie przyniosły kompletnie żadnego rezultatu w postaci poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Czy nie umiemy uczyć się na błędach i wyciągać wnioski?

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto.
Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010.
Zainteresowania:
– rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK),
– ruch pod prąd (animator akcji „Rowerem legalnie pod prąd”),
– przewóz dzieci,
– edukacja ws zanieczyszczeń,
– promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu,
– przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel,
– rowery w liczbach, statystyki,
– zrównoważony transport (budżet),
– sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków,
– zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów,
– polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel),
– transport zbiorowy,

  • Zgadzam się bezwarunkowo ze wszystkimi 18 argumentami. Chętnie bym to przesłał gdzieś dalej ale boję się, że twoje podejście jest tak analityczne, że potencjalny adresat powyższego nie wykaże chęci do przeczytania i zrozumienia.
    Przyszedł mi natomiast do głowy pomysł, że można umieszczać taki bardziej syntetyczny „manifest antykamizelkowy i antykaskowy” w miejscach gdzie mogą go przeczytać ludzie niekoniecznie związani z jazdą na rowerze. A więc: FB, NK, blogi, profile internetowe, inne niezwiązane z rowerami miejsca itp. Może zwiększy to nieco ogólnospołeczną wiedzę na te tematy i pomoże w zwalczaniu stereotypów.
    pozdrawiam
    (z powyższego widać, że też nie mam zdolności do syntezy) :)

    • Adam Łaczek

      Przynajmniej powieś to u siebie na fb :)

  • Aż mi się flaki wylewają kiedy widzę gościa męczącego się na poboczu drogi, bo przy jej budowie nikt nie pomyślał o rowerzystach. Każdy tir mija go o kilka centymetrów, a podmuch wiatru niemal wyrzuca go do przydrożnego rowu. A odblaskowa kamizelka, którą otrzymał zapewne podczas jakiejś akcji (bo widać logo sponsora) furgocze niczym flaga narodowa. Wygląda raczej jak sternik na szalejącym morzu, niż spokojny o swoje bezpieczeństwo właściciel kamizelki.

    Smutna wizja przyszłości: Polacy będą się dzielić na dwa rodzaje: tych z kamizelkami (niezmotoryzoowanych) i tych bez kamizelek (dumnych kierowców).

    Pzdr z miasta, w którym nie ma ścieżek, ale za to jest pełni kamizelek odblaskowych (czasem też porzucanych w przydrożnych rowach.

    • Adam Łaczek

      Dokładnie – podmuch powietrza może wrzucić do rowu, ale co tam ograniczenia prędkości i ich przestrzeganie liczy się kamizelka :)

      • RomeoAD

        Pewnie liczą na to, że kamizelka zadziała jak spadochron przy locie do rowu ;)

  • prawojazdy

    Ciężko polemizować z takim natężeniem starannie zredagowanego bełkotu, wiadomo z góry, iż dyskusja będzie wymagać sporo wysiłku a efekt będzie zerowy – autor artykułu ewidentnie swoje wie i nikt go nie przekona, że się myli. Zdarza się – szkoda tylko, że mamy demokrację.
    Ale spróbuję z nieco innej strony. Dlaczego większość rowerzystów ma za nic przepisy ruchu drogowego? Czyżby ich nie znali? Dlaczego większość rowerzystów ma za nic elementarne zasady bezpieczeństwa na drodze? Czyżby nigdy nie siedzieli za kierownicą samochodu? Dlaczego większość rowerzystów mimo braku znajomości przepisów ruchu drogowego i niestosowania podstawowych zasad bezpieczeństwa na drodze zachowuje się jakby WSZYSCY kierowcy samochodów usiłowali ich z premedytacją pozabijać? Czyżby nieumiejętność zachowania się na drodze i brak znajomości prawa o ruchu drogowych sprawiały, że co rusz życie i zdrowie tychże rowerzystów jest zagrożone? Zdarza się. Szkoda tylko, że rowerzyści takiej samej ignorancji i wynikającej z niej agresji na drodze nauczą swoje dzieci.
    Jakie są rozwiązania większości problemów rowerzystów? Bardzo proste. Każdy rower powinien mieć OC oraz widoczne numery rejestracyjne, każdy rowerzysta powinien mieć prawo jazdy. Gdyby rowerzyści czuli na sobie ciężar odpowiedzialności wynikający z brania udziału w ruchu drogowym oraz mieliby świadomość zagrożeń wynikających z niestosowania się do podstawowych zasad tegoż ruchu, prawdopodobnie skończyłoby się przejeżdzanie po przejściach dla pieszych z prędkością 30 km/h, jeżdzenie wiaduktami pod prąd, zatrzymywanie się na przejściach po pieszych, wyprzedzanie korków prawą stroną (przed nowelizacją KD), włączanie się do ruchu ulicznego bezpośrednio z środka przejścia dla pieszych i masa innych wykroczeń, od których kierowcom jeżą się włosy na głowie.
    A jeśli ktoś uważa, że to zamach na jego wolność? Proszę bardzo, na rower i do lasu, tam gdzie jest miejsce dzikich szaleńców ryzykujących codziennie swoim życiem, cudzym majątkiem i marnujących czas i nerwy ludzi, którzy wiedzą co to jest ruch drogowy.
    I tu dochodzimy do tematu kamizelek. Skoro już, jeden z drugim rowerzysta MUSI na tę jezdnię wyjechać i udowadniać całemu światu czego nie umie i nie wie w kontekście ruchu drogowego, to niech przynajmniej jeden z drugim da szansę kierowcom na ominięcie wariata i bezpieczne kontynuowanie jazdy. Szansą taką są obowiązkowe kamizelki i oświetlenie.
    Dotarło? Cokolwiek? Dopóki rowerzyści będą się chlubić swoją ignorancją, bezlitośnie obnażoną natężeniem zidiociałych argumentów w komentowanym tu tekście, dopóty nie mają szans na równouprawnienie w ruchu drogowym i zawsze będą traktowani jak nieprzewidywalni furiaci.

    • Adam Łaczek

      Co za moto-faszystowski bełkot.
      „Dlaczego większość rowerzystów ma za nic przepisy ruchu drogowego? Czyżby ich nie znali? Dlaczego większość rowerzystów ma za nic elementarne zasady bezpieczeństwa na drodze? ” wykreśl słowo rowerzystów i wpisz kierowców – to zdanie będzie bardziej prawdziwe – patrz przestrzeganie ograniczeń prędkości, przepisowe parkowanie w miastach itp.
      Agresję to wpajają akurat kierowcy (też jestem kierowcą i nawet będąc za kierownicą samochodu ciągle zderzam się z dziką agresją kierowców kiedy np jadę z przepisową prędkością w terenie zabudowanym)
      Dlatego Twój postulat dotyczący OC,tablic rejestracyjnych i prawa jazdy jest poza tym że idiotyczny to już na wstępie jest skompromitowany.
      Wszystkie te 3 elementy mają polscy kierowcy i w żaden sposób nie jest u nas bezpieczniej :)
      Żadne cywilizowane Państwo z UE nie ma takich obostrzeń dla rowerzystów i jest tam u nich bardziej bezpiecznie niż u nas (może z powodu drakońskich kar za nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości i infrastruktury ograniczającej jej nieprzestrzeganie do czego też Polska powinna dążyc)
      Zresztą tutaj też chodzi o pewne priorytety w transporcie miejskim: rower ma miec łatwiej bo rower to narzędzie do uzdrawiania miast (patrz Kopenhaga), a samochód to pasożyt na tkance miejskiej. Auto jest dobre by pojeździc za miasto, albo do innego miasta, ale nie po mieście … Sam żeby nie było też mam auto.
      W polityce transportowej Krakowa rower jest wyżej w hierarchii niż samochód (np rowerzyści mogą wjeżdżac do Strefy B i mają już sporo kontrapasów)

      Jeśli kolego masz problem by zauważyc rowerzystę w dzień bez kamizelki to:
      – jeździsz za szybko, jesteś piratem drogowym, potencjalnym zabójcą, pijanym prędkością własnego auta
      – masz problemy ze wzrokiem
      W obu przypadkach powinno Ci się odebrac prawo jazdy bo stanowisz zagrożenie dla społeczeństwa.

      • Widać, że kolega prawojazdy nigdy nie miał (nie)przyjemności poruszania się na rowerze w Polsce. Nigdy nie został strąbiony przez „silnego” kierowcę, nigdy nie wytrząsł cielska próbując trzymać się prawej krawędzi drogi (tam gdzie najwięcej fałd i dziur), nigdy też nie musiał przekonać się własnej skórze, jak bardzo wielu kierowców samochodów ma za nic rowerzystów.

        Mieszkałem też w Niemczech i widziałem, że może być inaczej. Proponuję by każdego z pracowników zarządów dróg wysyłać obowiązkowo na szkolenia do Holandii czy Niemiec, i dopiero ubogaconych o wiedzę stamtąd, dopuszczać do decydowania o inwestycjach drogowych.

      • @@@

        Nie dosyć, że tekst napisany populistycznie, to jeszcze generalizacje – gratuluję. Ci źli kierowcy i dobrzy rowerzyści. Łał. Mnie się nie przytrafiło, to i innym nie miało prawa, a WSZYSTKO i ZAWSZE, to wina kierowców. No cóż, jeśli ktoś widzi świat czarno-biało, to chyba rzeczywiście nie ma sensu z nim dyskutować.

      • Adam Łaczek

        Z kamizelkami to akurat walczą rowerzyści na całym świecie … Nie podpieram się własnym doświadczeniem a SEWiK. W sytuacji gdy większośc wypadków dzieje się za dnia ciężko mówic o arcyważnej roli kamizelek w BRD.

    • Pietia

      Kolego, naiwne to strasznie co piszesz. Żeby tak wszystko dało się załatwić przy pomocy O.C., prawa jazdy i rejestracji rowerów, to na drogach już dawno byłaby sielanka…

    • Zbychu

      Cieszę się, że przeczytałem Twój kometarz bo mnie nie stać na tak spokojną reakcję. W pelni zgadzam się z tym, że ktoś piszący takie teksty nigdy nie siedział za kierownicą, nigdy nie spotkał na drodze pijanego, nieoznakowanego rowerzysty, nigdy nie miał dylematu co zrobić gdy w nocy przy mijaniu z innym samochodem nagle wyrasta przed maską rowerzysta.
      Pozdrawiam

      • Adam Łaczek

        Ja pisałem ten tekst. Mam samochód i jestem kierowcą. Prawo jazdy mam od 10 lat. Częściej od pijanego czy nieoświetlonego rowerzysty widzę morderców w blaszanych puszkach którzy jeżdżą 90km/h w terenie zabudowanym i wyprzedzają na podwójnej ciągłej …
        Póki co gdy byłem kierowcą jeszcze żaden rowerzysta nie naraził mnie na utratę życia, a kierowcy samochodów robili to już kilkakrotnie … Jakie wnioski mogę wyciągnąć ?

      • tReNt

        Co zrobić gdy przy mijaniu samochodem z innym samochodem (powiedzmy ciemny las na wsi) nagle wyrasta rowerzysta i nie ma miejsca?
        No faktycznie dylemat: stracę lusterko albo zabije tego pedałującego?

    • Madzior

      Zgadzam się z Tobą prawojazdy. Rowerzyści w wielu przypadkach nie dbają o swoje bezpieczeństwo na drodze. Zarówno w mieście, gdzie wjeżdzają prosto z chodnika na pasy, bo akurat tak im wygodnie, jak i w trasie, gdzie z pobocza ładują się prosto pod koła na środek jezdni, bo akurat mają ochotę skręcić w lewo. I nie można tutaj mówić tylko i wyłącznie o nieuwadze kierowcy, bo nawet jesli kierowca jedzie przepisowe 50 km/h to nie jest w stanie wyhamować czy zareagować.
      Nie można jednak wkładać do jednego wora wszystkich rowerzystów i wszystkich kierowców – i nie będę mówić, że kierowcy są święci a rowerzyści be. Ale złości mnie, że rowerzyści mają wszystko gdzieś i wrzeszczą jacy są kierowcy – ale nie potrafią zobaczyć swoich błędów.
      A co do kamizelek – to mi wisi czy to są kamizelki (rozumiem bardzo poważne argumenty, że nie pasują do rowery czy spodenek) czy są to odblaski na nogawkach czy lizak na bagażniku – cel jest jeden: ROWERZYSTA MA BYĆ WIDOCZNY NA DRODZE.
      W ostatni weekend wracałam krajową 7mką do Krakowa i minęłam kilku rowerzystów – bez żadnych świateł. Kompletnie niewidoczni w ciemności. Dobrze, że kierowcy którzy mają CB radio ostrzegają innych o obecności takiego rowerzysty na drodze – więc można się przygotować. Bo przy przepisowej prędkości 90 km/h zostają wiórki.

      Powodzenia na drodze i pomyślnych wiatrów.

    • RomeoAD

      Dlaczego większość rowerzystów ma za nic przepisy ruchu drogowego? Czyżby ich nie znali?
      Zamieniłbym rowerzystów na Polaków, gdyż:
      włączanie się do ruchu ulicznego bezpośrednio z środka przejścia dla pieszych
      jest masowo popełnianym wykroczeniem przez wszystkich kierujących czymkolwiek (samochody – ze szczególnym uwzględnieniem taksówkarzy, jednoślady bez i z silnikiem). Tak samo jak wiele innych wyżej wymienionych wykroczeń. Co za różnica, czy robi to ktoś na rowerze czy w samochodzie? Problemem nie jest obowiązkowe OC czy rejestracje rowerów czy kamizelki :)

    • Prawda jest taka że rowerzyści to też kierowcy a obydwie te grupy to ludzie. Większość ludzi nie zna przepisów ruchu drogwego i zasad dobrej kultury na drodze. W szkołach podstawowych nie wspomina się o kodeksie drogowym dalej na kursie prawa jazdy kandydat jak ognia unika przychodzenia na teorię a dodając do tego brak kultury drogowej powstają niebezpieczne zdarzenia z udziałem tych dwóch grup….

      Brak myślenia…..

      Zarówno kierowcy jak i rowerzyści są winni w równym stopniu wypadkom jakie obserwujemy na drogach….

      Obwinianie tylko jednej grupy jest bezcelowe i krzywdzące…

  • Vookie

    Trzy tygodnie temu bylem na wyjezdzie rowerowym miedzy innymi na wegrzech. Zostalem tam zatrzymany przez policje z powodu braku kamizelki. W ramach ugody udalo mi sie ustalic, ze mnie puszcza jak kupie jakas na najblizszej stacji. Kupilem najtansza (ok 10zl) i zaczela sie rozpadac juz przy pierwszym zakladaniu, wiec rzeczywiscie jakby ktos chcial w tym jezdzic regularnie to musi sporo wiecej kasy w to wlozyc.
    Jesli chodzi o jej uzycie, to w czasie jazdy w dzien, po prostu mi przeszkadzala. Natomiast czulem sie w niej lepiej widoczny, gdy dojezdzalismy ciemna waska droga do Budapesztu. W samym juz miescie uwazam, ze byla zupelnie bez sensu, bo po pierwsze jak pisze autor nie widac skretu w lewo, a po drugie przy duzej ilosci latarni, nie wybijala sie juz tak bardzo.
    Wedlug mnie jedynym miejscem, gdzie taka kamizelka jest przydatna, sa ciemne drogi miedzy miejscowosciami. Wtedy kierowca moze zauwazyc rowerzyste z duzej odleglosci. W pozostalych przypadkach z kamizelki jest wiecej szkody niz pozytku.
    Dlatego uwazam, ze nie powinno byc w zaden sposob nakazu uzywania kamizelki, a jesli maja byc prowadzone akcje je promujace to tylko w odniesieniu do tras poza oswietlonym terenem zabudowanym.

  • Z kamizelkami jest jeszcze jeden istotny problem, o którym chyba nie wspomniano w tekście (przejrzałem tylko wytłuszczone fragmenty):

    Zwiększona obecność odzianych w kamizelki rowerzystów może skłonić kierowców do podświadomego wypatrywania rowerzystów w łatwych do zauważenia kamizelkach – kosztem rowerzystów bez kamizelek, których dużo łatwiej na tym tle przeoczyć.

    Wyobraźcie sobie sytuację taką – wyjeżdżający z drogi podporządkowanej samochód czeka, aż zwolni się miejsce na pasie. Nadjeżdża jeden rowerzysta w kamizelce, samochód czeka. Nadjeżdża drugi rowerzysta w kamizelce, samochód czeka. Nadjeżdża trzeci rowerzysta – _bez kamizelki_ – samochód rusza, zderzając się z rowerzystą.
    Tłumaczenie? „Nie widziałem cię” – kamizelki poprzednich rowerzystów tak przykuwają uwagę, że uśpiły czujność kierowcy.

    • Adam Łaczek

      słuszna uwaga.

    • blount

      Ten sam argument może być użyty przeciwko używaniu świateł dziennych przez samochody. Ciekawy jestem, ile osób zginęło dlatego, że kierowcy przestali zauważać wszystko, co nie ma włączonych świateł w dzień (czyli np. pieszych i rowerzystów) i czy ,,reforma” się sumarycznie opłaciła.

  • Pietia

    Dla mnie kamizelka jest obciachowa. Przepraszam, jeśli kogoś urażę, ale kojarzy mi się tylko z pracownikami MPO i robotnikami drogowymi. Tylko czekać jak nakażą nam w tym jeździć, bo mam wrażenie, że czym głupszy pomysł tym szybciej znajdzie poklask wśród naszych polityków. Tak jak w swoim czasie nakazali ludziom używać zestawów głośnomówiących w samochodach – przepis kompletnie martwy, bo osobiście nie widziałem jeszcze kierowcy, który by to używał. Zresztą trudno się dziwić, bo dobry sprzęt tego typu kosztuje kilkaset złotych. Ale lobbing producentów zrobił swoje.

  • John Doe

    Podobna jest kwestia jeżdżenia w kaskach rowerowych, świetny wykład na TEDx przez Mikaela Colville-Andersena:

    http://www.youtube.com/watch?v=07o-TASvIxY

  • Miłosz

    Chętnie odniosę się do powyższego artykułu. Nie zgadzam się z ogólną tezą, choć niektóre spostrzeżenia autora uważam za słuszne.
    ad 1. Owo odstraszanie innych potencjalnych rowerzystów zakłada, że są oni krańcowo podatni na manipulację, perswazję, pozbawieni trzeźwego oglądu sytuacji i zdrowego rozsądku. Ktoś ulegający hasłu „tylko zakładając kamizelkę masz szansę przeżycia” musiałby być pozbawiony wyobraźni.
    ad 2. Zgadzam się. Rozwiązaniem jest (chyba) noszenie na rękach odblaskowej opaski.
    ad 3. Zaniedbania w innych dziedzinach (racja istnieją) nie dowodzą, że same kamizelki są szkodliwe.
    ad 4. Przy takiej argumentacji wszystko może zostać uznane za „korupcjogenne”.
    ad 5. Chamstwo kierowców nie świadczy o szkodliwości kamizelki. Wydaje mi się, że w punkcie 5-tym autor sam przyznaje, że taka kamizelka zwiększa widoczność rowerzysty. Sama kamizelka nie wystarczy, potrzebna jeszcze współpraca kierowców. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że kierowcy omijają mnie szerszym łukiem gdy noszę kamizelkę. Nie wiem dlaczego. Może to działanie psychologiczne?
    ad 6. Non sequitur. Z tego, że ktoś mówi: „w kamizelce będziesz widoczniejszy, więc bezpieczniejszy” nie wynika logicznie zdanie: „tak naprawdę kierowcy mogą nie przestrzegać kodeksu ruchu drogowego”. Zwracanie uwagi na jeden aspekt problemu nie neguje innego aspektu (nawet jeśli jest on ważniejszy).
    ad 7. Nie znam żadnych badań ani statystyk, ale kamizelkę nauczyłem się ubierać po kilku latach pobytu w Sztokholmie i Oslo.
    ad 8. Moja kamizelka ma ponad rok. Trochę się sprała, ale nadal jest wystarczająco widoczna. Kosztowała 14 zł. Kupiłem ją na stacji benzynowej.
    ad 9. Zgadzam się. Odblaski są wygodniejsze i ogólnie lepsze.
    ad 10. To nie fakt, że niektórzy rowerzyści noszą kamizelki przyczynia się do chamstwa i lekceważenia prawa kierowców. Taki wniosek można wyprowadzić tylko wtedy, gdy założy się, że kierowcy to bezwolne istoty deterministycznie podlegające społecznym stereotypom, niezdolne do samodzielnego myślenia. Innymi słowy: zakładając kamizelkę nie odpowiadam za rudymentarny brak dobrych manier niektórych kierowców.
    ad 11. Ten punkt mnie zabolał. Nigdy nie byłem szczególnie przywiązany do mody, czy sposobu ubierania. Autor napisał jednak o mnie, że nie jestem „szanującym się miejskim rowerzystą”. Kim więc jestem? Radzę nie szafować wielkimi kwantyfikatorami (żaden, każdy, wszyscy, itd…).
    ad 12. Nie znam żadnych organizacji rowerowych. Jestem rowerzystą amatorem. Być może autor ma rację.
    ad 13. Redundancja.
    14. Nigdy nie słyszałem takiej relacji w mediach. (Co nie neguje oczywiście, że być może one istnieją.) Dla mnie wiążący jest kodeks ruchu. Jeśli kierowca zawinił, to tylko to się liczy, a nie fakt, czy rowerzysta miał, czy nie miał kamizelki.
    ad 15. Kamizelka nie wyklucza oświetlenia.
    ad 16. Zgadzam się. Mam nadzieję, że Policja nigdy nie przekonuje, że kamizelka jest w stanie zastąpić oświetlenie roweru.
    ad 17. W lecie w ogóle jazda powoduje pocenie się.
    ad. 18 Nie wiem, nie znam żadnych kampanii.

    Myślę, że powyższe odpowiedzi można streścić w 3 tezach:
    (a) Wierzę, że ludzie mają rozum i nie ulegają bezmyślnie społecznym stereotypom (jakieś wiktymizacji, odstraszaniu i innym takim).
    (b) Zwracanie uwagi na jeden aspekt problemu, nie prowadzi w sposób konieczny do pomijania innego. Polska Policja od wielu lat podkreśla konieczność ustępowania pierwszeństwa, zachowania zasady ograniczonego zaufania itd…
    (c) Sądzę, że autor z trochę większym szacunkiem powinien pisać o rowerzystach, którzy noszą kamizelki.

    Uwaga końcowa: Nie jestem wcale wytrawnym rowerzystą. Nie mam ani dobrego roweru, ani dobrej kondycji, ani szczególnej wiedzy o rowerach, organizacjach rowerowych. Na ogół noszę kamizelkę i wydaje mi się, że to rzeczywiście pomaga. Powyższy artykuł ma za zadanie promować jazdę na rowerze wśród laików. Mnie on niestety trochę zabolał. Obawiam się, że tych, którzy noszą kamizelki w dobrej wierze, powinien autor traktować życzliwiej. W przeciwnym wypadku zniechęca do jeżdżenia na rowerze i buduje stereotyp [sic!] przemądrzałego rowerzysty, członka elitarnej miejskiej subkultury.

    • Adam Łaczek

      Co do tezy A – to nie jest mój pomysł czy wymysł – to fakt i ja przelałem na język polski to o czym przeczytałem w zagranicznych publikacjach. Wiktymizacja i odstraszanie działają negatywnie nawet w Danii a co dopiero w Polsce, na skutek takich kampanii liczba rowerzystów spada (częśc ubierze kamizelki, częśc to oleje a cześc się przestraszy i na rower nie wsiądzie) Nie wszyscy ludzie są krytyczni wobec tego co serwują im media.

      Teza B: Bzdura. Polska Policja przez lata ignorowała prawa rowerzystów i zajmowała się jedynie oświetleniem etc.
      Poczytaj ten wywiad http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,9635933,Rowerzysci_moga_wiecej.html
      Zresztą podaj mi proszę przykład takiej akcji Policji w której uczą kierowców że rowerzystę trzeba przepuścic na przejeździe …
      Ja takiej akcji nie pamiętam … a kamizelkowych było w tym czasie bez liku.

      Teza c- dla mnie są to ofiary kampanii strachu i mam do nich szacunek.

  • Miłosz

    Dlaczego mój poprzedni komentarz został usunięty? Czy był za długi? Mam nadzieję, że nie dlatego, że był krytyczny…

    • Adam Łaczek

      Za długie teksty są moderowane (więc teraz po zatwierdzeniu się pojawił)
      Tak się bronimy przed spamem

  • odnosnie policji. to wczoraj mialem bardzo watpliwa przyjemnosc rozmowy z funkcjonariszami, ktorzy nie chcieli podjac zglaszanej przeze mnie interwencji, bo jak twierdzili jest ona w kompetencjach strazy miejskiej, o czym wiedizalem, ale skoro natknalem sie na patrol policji, to im zglosilem. ostatecznie zostalem pouczony, zapytany dlaczego nie jezdze w kasku. na moje pytanie od kiedy to w naszym kraju jest obowiazek jazdy na rowerze w kasku – POLICJANT na sluzbie odpowiedzial, ze od soboty i ze obowazek ten zostal wprowadzony nowelizacja PoRD

    • Adam Łaczek

      Trzeba było poprosić o imię,nazwisko i stopień i zgłosić tych ludzi do reedukacji.
      Serio mówię :)

  • Miłosz

    Dzięki za odpowiedź. Jakoś dalej nie czuje się przekonany. Wczoraj widziałem na moim osiedlu troje rowerzystów po zmroku w kamizelkach i jako zadumany pieszy mało im nie wszedłem pod koła zza wysokiego żywopłotu. Jak na moje wyczucie, to po prostu na początek zobaczyłem żółty blask miedzy krzewami, potem odruchowo cofnąłem nogę i dzięki temu nie zderzyliśmy się. No cóż, niech każdy pozostanie przy swoim.

    • Adam Łaczek

      A czy Ci rowerzyści mieli oświetlenie ? Jeśli mieli czy dalej twierdzisz że byś ich nie zauważył ? A jeśli nie mieli to nie można promowac łamania prawa w postaci noszenia kamizelki w zastępstwie świateł. W ciemnym parku lub na bulwarach byś ich nie zauważył

      • Miłosz

        Mieli oświetlenie. Jasne, że bez oświetlenia, po ciemku rowerzysta po prostu sam prosi się, żeby ktoś się z nim zderzył. Ale jak się ma na sobie taki błyszczący worek, to naprawdę trudno wtedy kogoś takiego nie zauważyć. Nie wiem, czy z samym oświetleniem bym ich zauważył. Zapamiętałem blask kamizelki, bo właśnie o tym dyskutowaliśmy. Wyglądali jak hatifnaty. Ponieważ uwielbiam skandynawską literaturę, więc mi się podobało.

      • Adam Łaczek

        No ale listości jakby nie mieli oświetlenia to nie wolno namawiac do kamizelek tylko właśnie do oświetlenia. W ciemnym parku kamizelek byś nie zauważył i by Cię rozjechali.
        Gwarantuje Ci że z oświetleniem byliby bardziej widoczni a co ważne widzieliby także Ciebie

      • Miłosz

        Chyba się nie zrozumieliśmy. ONI MIELI OŚWIETLENIE, ale ich kamizelki czyniły ich dużo bardziej widocznymi i zwracającymi uwagę.

      • Adam Łaczek

        Miłosz:
        Nieprawda, gdyby byli na nieoświetlonej jezdni to byś tych ich kamizelek nie zauważył a oświetlenie owszem.

  • Pingback: Nachalna promocja kamizelek i kasków na Rynku Głównym | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

  • cyklistka

    Zgadzam się całkowicie z główną tezą, ale argumentacja jest zupełnie nielogiczna, niespójna i nieprzekonująca.

    • Adam Łaczek

      To jak by Pani przekonała do głównej tezy tekstu?

      • cyklistka

        Podstawą bezpieczeństwa na drodze jest ostrożność oraz zasada ograniczonego zaufania. Zarówno ze strony kierowców, rowerzystów, jak i pieszych. Można mieć abeesy śmesy, ale jak ktoś nie umie jeździć, to wszystkie te bajery na nic. Rowerzysta jadący ulicą zanim skręci powinien się upewnić, czy kierowca pojazdu jadącego za nim jest tego świadomy itp.

      • Adam Łaczek

        Bzdura. Skąd mam wiedziec czy kierowca jest tego świadomy? Skąd mam wiedziec czy widzi moją rękę? Na 1 pasmowej ulicy mam pierwszeństwo i nie mam możliwości czytania w myślach kierowcy.

      • cyklistka

        Są na to dwa sposoby:
        1. Obejrzeć się do tyłu.
        2. Spojrzeć w lusterko.

      • Adam Łaczek

        No i oglądając się do tyłu czytam w myślach kierowcy i wiem że widzi moją rękę? Przecież tego nie widać :) No chyba że Pani ma jakąś kobiecą intuicję

  • Joanna

    wydaje mi sie z szkoda miejsca na takie artykuly (za przeproszeniem). Jesli chcesz miec kamizelke bardziej chic, kup sobie rozowa, ale ja nie zgadzam sie z tym, ze kamizelki sa zle albo ze ich reklama jest zla. Byc moze dla Ciebie to tylo statystyczne 1% smiertelnych wypadkow z powodu ‚niewidzenia’ rowerysty, ale jak zapytasz kogokolwiek kto stracil bliska osobe w takiej sytuacji- powiedza, ze powinno byc wiecej informacji na ten temat. Zamiast ‚tracic czas’ na pisanie takich artykulow polecam skupienie sie na akcji gdzie kierowcom samochodow powinno sie uswiadomic, co robia zle, gdzie nie przestrzega przepisow i kiedy ‚zabijaja’ rowerzytow. Mieszkam w Londnie i ruch rowerowy jest tu wiekszy niz w Polsce. Jest tez duzo wypadkow bo przechodnie/kierowcy nie zwracja uwagi na rowerzystow, ale nikt nie mowi, ze jezdzenie bez kamizelki jest tak samo bezpiecznie jak z nia bo to nieprawda.
    Jest jeszcze duzo do zrobiena i sa bardziej wazniejsze tematy niz kamizelka.

    • Adam Łaczek

      Zapraszam do odwiedzenia jakiegokolwiek bloga o cycle chic. Kamizelki – nawet te różowe nie są cycle chic, a ojciec cycle chic czyli Mikael Colville Andersen otwarcie naśmiewa się z kultu kamizelek. Reklama kamizelek jest zła, bo opiera się na straszeniu ludzi i de facto przynosi to więcej złego niż dobrego, bo straszenie powoduje że mniej osób wsiada w końcu na rower a to wplywa negatywnie na brd.

      Zamiast ‘tracic czas’ na pisanie takich artykulow polecam skupienie sie na akcji gdzie kierowcom samochodow powinno sie uswiadomic, co robia zle, gdzie nie przestrzega przepisow i kiedy ‘zabijaja’ rowerzytow

      Ależ my piszemy takie teksty, problem w tym, że organy które zawodowo zajmują się bezpieczeństwem zamiast skupić się na tym o czym Pani napisała skupiają się właśnie na kulcie kasku i kamizelki, więc uświadomienie im, że bardzo błądzą jest jednak bardzo ważne

      nikt nie mowi, ze jezdzenie bez kamizelki jest tak samo bezpiecznie jak z nia bo to nieprawda.

      Skoro nieprawda,, to czemu na ulicach Danii, Niemczech czy Holandii tak mało jest rowerzystów w kamizelkach? Czyżby cała rowerowa Europa się myli? Z całym szacunkiem to Anglia jest opóźniona względem najbardziej rowerowych państw świata i nie jest wyznacznikiem dobrych praktyk

  • Mosin22

    Może by tak spróbować cofnąć się do podstaw? Czyli do szkolenia rowerzystów i kierowców?? Jakieś obowiązkowe egzaminy na kartę rowerową dla uczniów szkół podstawowych czy gimnazjum i jakieś ewentualne ich odnawianie co jakiś czas tylko nie na „zasadach” takich jak dotychczas czyli puszczenie 15 – 20 dzieciaków na placu manewrowym i jeden instruktor stojący na środku, który albo wypatrzy albo nie co dzieciaki wyprawiają, a te śmigają jak chcą i gdzie chcą… i tak samo dla kierowców… włączenie w szkolenie np. na placu właśnie jakiś manewrów z rowerzystami?? Ciężko jest wciąż bić piane gdy każdy ma swoje zdanie i nie jest skłonny do ustąpienia (czasem słusznie, czasem nie). Zatem może lepiej skupić się na kształtowaniu podstaw u ludzi zaczynających swoją przygodę z ruchem drogowym. Nie zwalnia to jednak z myślenia na drodze ani jednych ani drugich.

    • Adam Łaczek

      Co to fatalnego poziomu obecnych kart rowerowych to również na łamach ibikekrakow naświetlaliśmy ten problem

  • Michał

    Kamizelkę można założyć a nie ubrać.

  • lucek

    Wie Pan co, nie chcę nikogo obrazić ale punkt 4 jest po prostu żałosny. Sam Pan przyznaje, że „Nawet jeśli wszyscy rowerzyści ubiorą kamizelki to liczba wypadków spadnie maksymalnie o 1 %”. No jeśli dla Pana maksymalnie 1% poszkodowanych mniej, cierpiących rodzin i góry problemów po obu stronach zdarzenia to zbyt mało żeby sobie głowe zawracać jakaś byle kamizelką. Proszę sobie w takim razie sprawdzić w liczbach ile wypadków było spowodowanych złą widocznością rowerzysty i obliczyć ten jeden procent. Poza tym, obowiązek posiadania kamizelki istnieje w wielu innych miejscach (budowy, magazyny, fabryki, prace drogowe, etc.). Nie powie Pan chyba, że przepisy BHP są korupcjogenne?

    • Adam Łaczek

      Tylko czemu nie zmniejszyć liczby wypadków o ten 1% przez rozpropagowanie prawidłowego oświetlenia? Skąd pewność że to kamizelka jest lepsza od oświetlenia jeśli wszędzie na świecie kładzie się nacisk na oświetlenie, a nie na kamizelkę?

      Proszę sobie w takim razie sprawdzić w liczbach ile wypadków było spowodowanych złą widocznością rowerzysty i obliczyć ten jeden procent.

      Przecież to ogólnodostępne dane z SEWiK. W obszarze zabudowanym to 0,4%

  • kris

    Z argumentami na temat wolności się zgadzam. Natomiast z technicznymi nie do końca. Z całą pewnością nie można narzucać nikomu w co się ubiera itp ani straszyć niewiadomo czym i to jest sedno sprawy a nie to co jest bezpeczniejsze a co nie. Jak ktoś chce sobie jeździć po ulicy na monocyklu – proszę bardzo (uwierzcie mi są tacy) ale niech zważa na niebezpieczeństwo. Jak nie zważa jego sprawa. Mieszkam w NY i jestem zarówno kierowcą (prawie codziennie po Manhattanie) jak i rowerzystą (sporadycznie 15km do pracy przez Queens, Bkln, Manhattan). W mojej prywatnej opinii rowerzysta w czymś odblaskowym jest dużo lepiej widoczny niż duch na czarnym rowerze w czarnym ubraniu, szcególnie po zmroku i w złej pogodzie. Ale to jest moje zdanie i każdy ma prawo do swojego zdania – władza nie ma się co wtrącać.

    • Adam Łaczek

      Ale nie zapominaj o obowiązkowym oświetleniu roweru- z nim rowerzysta nie jest już „duchem” :) A oświetlenie jak najbardziej promujemy

  • Mariusz 25

    Totalna bzdura. Po przeczytaniu punktu pierwszego odechciało mi się czytać dalej. Jestem kierowcą i wiem, że kamizelka pozwala dostrzec rowerzystę odpowiednio wcześnie. Dlatego być może większość wypadków odbywa się za dnia, bo ludzie starają się przynajmniej zabezpieczyć w nocy.

    Cytat : „a zmniejszając liczbę rowerzystów zwiększa się prawdopodobieństwo wypadków z ich udziałem”

    To największy IDIOTYZM jaki przeczytałem.

    Zmniejszając ilość rowerzystów można tylko i wyłącznie zmniejszyć ilość wypadków z ich udziałem.

    Jak mówię, po pierwszym punkcie, zleciałem na koniec i czytając przed ostatni, zwątpiłem całkowicie…

    • pg
    • Jakub Stępak

      Czy Ty nie odróżniasz słowa „prawdopodobieństwo” i „ilość”?

    • Adam Łaczek

      Zgodnie z rozporządzeniem światła roweru powinny byc widoczne z min. 150 m. Z jakiej odległości widziana jest kamizelka biorąc pod uwagę „zasięg” świateł mijania i to, że oświetla głównie to co najbliżej, a nie rowerzystę 200 metrów dalej z kamizelką na wysokości 100-140 cm

      Zmniejszając ilość rowerzystów można tylko i wyłącznie zmniejszyć ilość wypadków z ich udziałem.

      Przeczą temu dane z Niemiec, czy z Anglii. No ale co tam badania! Polski kierowca wie lepiej…

  • Biker od 10lat

    Polecam temat na forum rowerowym, który to powstał z uwagi na ten właśnie kamizelkowy artykuł:
    http://www.forumrowerowe.org/topic/103415-bezpieczenstwo-kamizelka/page__st__0
    Jak widać, zdecydowana większość rowerzystów nieco bardziej profesjonalnych od przypadkowego cyklisty jest przeciwna jedynie obowiązkowej kamizelce, za to jej dobrowolne używanie jest przez nich chwalone.

    No ale co tam, pewnie jakiś rowerzysta miejski jadący od rynku do kościoła zahaczając o sklep wie lepiej niż spora grupa rowerzystów robiąca kilka-kilkanaście tys km rocznie…

    • Jakub Stępak

      Właśnie o to chodzi – że tamta społeczność nie jeździ po mieście, tylko na trasie, a to inna specyfika trasy.

    • Adam Łaczek

      jakiś rowerzysta miejski jadący od rynku do kościoła zahaczając o sklep wie lepiej niż spora grupa rowerzystów robiąca kilka-kilkanaście tys km rocznie

      Żałosne. Ja też robie kilka-kilkanaście tys km rocznie, ale w mieście, a nie po jakichś lasach.

      większość rowerzystów nieco bardziej profesjonalnych od przypadkowego cyklisty

      A w czym wyraża się ten Wasz profesjonalizm?

  • pg

    Dziś widziałem rowerzystę z kamizelką a na plecach… plecak – na moje oko dzieciak ze szkoły wracał
    Jeszcze jasno było, droga powiatowa, 100 km od Krakowa, godzina 15, czy miał w ogóle światła w rowerze nie zauważyłem
    Zwróciłem uwagę bo w moich okolicach kamizelki to rzadkość niezmierna ;)
    Efektywność „tylna” odblasków kamizelki praktycznie zerowa, z przodu niewielka (pasy plecaka na ramionach zasłaniają, a sama kamizelka rozpięta??)
    Ogólna sensowność? Każdy sobie może odpowiedzieć samemu

  • Pingback: Czy Policji zależy na poprawnym oświetleniu rowerzystów? | I bike Kraków :: nowa kultura mobilności()

  • Pingback: Opony z paskami odblaskowymi | I bike Kraków()

  • Ktoś

    Jechałem jakiś czas temu po wąskiej drodze gdzieś na zadupiu i gdyby nie kamizelka rowerzysty byłoby większe prawdopodobieństwo że najnormalniej wjechałbym na takiego delikwenta. Oświetlenie miał ale bardzo marne. Oczywiście odblaski też są dobre ale nie rozumiem czemu w tym artykule kamizelka jest tak bardzo szkalowana. To samo można byłoby napisać o odblaskach. Artykuł pisany przez gościa który chyba się przyssał do fotela przy biurku i realia zna tylko z telewizji.

    • Adam Łaczek

      Artykuł jest napisany przez rowerzystę miejskiego, który regularnie jeździ rowerem po mieście. Skoro kamizelki są takie super, to czemu nie dostrzegają tego Duńczycy, Niemcy, czy Holendrzy?

  • Martynos

    Bzdurny artykuł, że bzdurny.
    Ja tam nie jeżdżę w kamizelce odblaskowej a jedynie jej użyję w nocy (nie używałam jak jeździłam rowerem w nocy bo jej jeszcze nie miałam) i to rzadko.

  • Pingback: Śmierć na drogach! ★ BobikoPL Blog()

  • trolik

    Czytając powyższe „filozoficzne” wywody chyba zrezygnuję z uczestnictwa grupie rowerowej i będę jeździł wg własnego zdrowego rozsądku, który od lat uchronił mnie od jakichkolwiek wypadków.
    Mam nieodparte wrażenie, że część rowerzystów chce za wszelką cenę zaistnieć. I nie zwraca uwagi na to czy pisze rzeczy mądre czy po prostu bzdury (podobnie jak i media). ;)
    A ja wolę jeździć.

  • Ja od razu pomyślałam o 13 i 14. Przenoszenie winy na ofiarę w Polsce następuje zawsze i wszędzie. Okradziono Cię? – trzeba było schować wszystko w sejfie, a najlepiej nie korzystać z zarobionych pieniędzy i udawać, że się nic nie ma. Zgwałcono – trzeba było wyglądać jak Gargamel. Potrącono – trzeba było założyć odblaski i kamizelkę. Szkoda tylko, że biedacy też są okradani, gwałcone nawet 80letnie staruszki, a rozjeżdżani ludzie oblepieni odblaskami od stóp do głów. Ale nie, sami sobie winni!

    Z innej beczki: proponuję przemalować wszystkie samochody na żarówiaste kolory.

  • Pingback: Kamizelka odblaskowa - kiedy zakładać ją jadąc rowerem? » Miejski blog rowerowy()