Zmieńmy podejście Policji do rowerzystów

Zmieńmy podejście Policji do rowerzystów

Czy Polska Policja zna i rozumie rowerzystów? Czy wie jak zwiększyć ich bezpieczeństwo? Jak Jej w tym pomóc ? Przede wszystkim należy dążyć do szczegółowej analizy systemu SEWiK i wyciągnięcia z tej analizy odpowiednich wniosków. Wbrew pozorom Policja powinna odstawić kwestię posiadania oświetlenia przez rowerzystów, oraz problem pijanych rowerzystów na dalszy plan, bo:
– nie jest to najczęstszy powód wypadków z udziałem rowerzystów,
odwraca to uwagę od rzeczywistych przyczyn wypadków (wymuszanie pierwszeństwa na rowerzystach , w szczególności na przejazdach rowerowych, nieprzepisowa odległość przy wyprzedzaniu, zbyt duża prędkość w terenie zabudowanym, problemy przy skręcie w lewo, wjazd na “zielonej strzałce” bez zatrzymania, zatrzymanie na przejeździe rowerowym, parkowanie w odległości mniejszej niż 10m od skrzyżowania). Większość zdarzeń drogowych jest na skrzyżowaniach, a Policja głównie stoi na odcinkach dróg pomiędzy nimi.
– w powszechnej świadomości społeczeństwa spycha to odpowiedzialność na potencjalne ofiary, a usypia czujność potencjalnych sprawców wypadków
Przekaz skupiony jedynie na kwestii widoczności rowerzystów na drodze trafia nie tylko do rowerzystów, ale i do użytkowników samochodów. U tych drugich wywołuje to negatywne myślenie w rodzaju „niewidoczni i pijani ‘pedalarze’ sami są sobie winni, kiedy zostaną rozjechani”. To jeszcze bardziej utwierdza zmotoryzowanych w poczuciu bezkarności w stosunku do tzw. niechronionych uczestników ruchu.
Policja musi dbać o dobry wizerunek rowerzysty, bo kreowanie złego wizerunku przyczynia się do kolejnych wypadków: kierowcy czasami atakują rowerzystów, np. poprzez zajeżdżanie drogi, spychanie, trąbienie, wyprzedzanie z nieprzepisową odległością od rowerzysty, a w Radomiu nawet ostrzelano zbyt wolno jadącego rowerzystę! Tak jak uwypuklanie negatywnych informacji o mniejszościach narodowych wpływa na ataki o tle rasistowskim, tak uwypuklanie negatywnych stereotypów o rowerzystach przyczynia się do wypadków podsyconych szowinizmem transportowym. Co by nie mówić o negatywnym stosunku rowerzystów do kierowców, to jednak prawie nigdy nie przeradza się to w ataki na drugą, silniejszą stronę.
Nie oznacza, to oczywiście, że Policja nie ma poświęcać uwagi rowerzystom bez oświetlenia, czy tym, którzy jeżdżą pijani. Konieczne jest tu jednak zachowanie pewnych proporcji stosownie do liczby wypadków.
Nawet jeśli co roku Policja łapie dużą liczbę pijanych rowerzystów, to zawsze trzeba to odnieść do konsekwencji jakie to powoduje, tzn. jak to się przekłada na SEWiK? Ilu pieszych ginie pod kołami pijanych rowerzystów ?
Nawet jeśli wszyscy rowerzyści zaczną mieć przepisowe oświetlenie to ilość wypadków z ich udziałem spadnie o jedynie 1%, a jeśli każdy rowerzysta będzie trzeźwy to ilość wypadków z ich udziałem będzie mniejsza o maksimum 7,5 %. To za mało.

By zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów Policja musi działać wielopłaszczyznowo:
– Przekonanie kierowców że przekraczanie prędkości jest tak samo groźne jak jazda pod wpływem alkoholu, bo są wtedy pijani prędkością
– edukować kierowców w zakresie tego jak się powinni zachowywać względem rowerzystów, np pokazy filmów w tej tematyce podczas szkolenia zmniejszającego liczbę punktów karnych, oraz podczas szkoleń na prawo jazdy
– wprowadzić alternatywny rodzaj reedukacji w postaci możliwości dobrowolnej jazdy na rowerze w ruchu ulicznym na drogach układu podstawowego
– tłumaczyć kierowcom skąd się biorą niektóre negatywnie przez nich postrzegane zachowania u rowerzystów, np. to że rowerzysta nie zawsze może jechać po poboczu, czy przy prawej krawędzi drogi z powodu złego stan nawierzchni, studzienek, etc. I dla większego bezpieczeństwa lepiej by jechał cały czas 1 m od prawej krawędzi jezdni niż jechał slalomem obok dziur w jezdni. Dodatkowo chroni to przed wyprzedzaniem „na gazetę” oraz przed otwierającymi się drzwiami samochodów zaparkowanych na chodniku, czy przed cofającymi z miejsc parkingowych autami itp..
– promować ruch rowerowy, bo paradoksalnie im więcej rowerzystów, tym mniej wypadków
– kategorycznie zakazać przy okazji wypadków wspominania o kamizelkach i kaskach. Gdy rowerzysta nie miał przepisowego oświetlenia , a wypadek miał miejsce po zmroku lub w tunelu, to można mówić, że rowerzysta był współwinny/winny wypadku, podnosząc kwestie braku oświetlenia, ale jeśli przyczyną wypadku było coś innego to Policja musi mówić o rzeczywistych przyczynach wypadków. Wspominanie o kamizelce i kasku to zrzucanie winy na ofiary na zasadzie „zgwałcono kobietę, ale była ona ubrana w atrakcyjną sukienkę mini”, co podświadomie usprawiedliwia gwałt, sugerując, że kobieta też nie jest bez winy, bo była atrakcyjnie ubrana.
– trzeba uczyć tolerancji na drodze wobec niechronionych uczestników ruchu drogowego,

Większość wypadków z udziałem rowerzystów ma miejsce w dzień i przy dobrej pogodzie, a najpopularniejsza przyczyna wypadków to nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu.
Zwalanie winy na brak wydzielonych dróg rowerowych i brak segregacji też odwracają uwagę od sedna problemu, bo problem nie ustępowania pierwszeństwa przejazdu przy większej segregacji nie dość że się nie zmniejszy to jeszcze się nasili! Tu trzeba zmian mentalnych. Rozdawanie odblasków i oświetlenia jest potrzebne, ale nie rozwiązuje głównych przyczyn wypadków z udziałem rowerzystów. Kierowcy nie widzą (a raczej nie chcą widzieć ) rowerzystów w dzień!
Oczywiście także rowerzyści często nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, jednak tego problemu nie rozwiążemy przez rozdawanie kamizelek i promowanie kasków, a przez rzetelną analizę i działania nakierowane na konkretny schemat wypadku.
Trzeba też promować wśród rowerzystów prawidłowe zachowanie na drodze. Dlaczego powstało tak mało filmów takich jak ten ?
W polskich miastach powstaje coraz więcej kontrapasów, z których nie umie niestety korzystać część rowerzystów jadących pod prąd kontrapasa. To niebezpieczne i trzeba tutaj akcji informacyjnej. Należy też zauważyć, że obecne dane z systemu SEWiK w części poświęconej rowerzystom są bardzo niespójne i często identyczne zdarzenia drogowe są klasyfikowane bardzo różnie, co utrudnia ich analizę i wyciągnięcie wniosków. Trzeba tutaj jakichś działań mających na celu zwiększenie spójności nowych danych napływających do bazy.

Równolegle z rozwiązywaniem najważniejszych problemów związanych z bezpieczeństwem rowerzystów(o czym napisałem powyżej i to na nie powinien iść główny nacisk i nakłady finansowe), Policja może kontynuować wątek widoczności rowerzysty na drodze proporcjonalnie do liczby wypadków spowodowanych przez brak oświetlenia. Jednak Policja powinna tu kłaść nacisk jedynie na posiadanie sprawnego oświetlenia, a nie na kamizelki. Nie wiem czy postulaty obowiązkowej sprzedaży oświetlenia przy sprzedaży rowerów są najszczęśliwszym pomysłem. W praktyce sprzedawcy by zejść z kosztów sprzedawaliby tanie oświetlenie o znikomej trwałości, które już po kilku użyciach stałoby się niesprawnym balastem dla rowerów.
Problemem nie jest brak oświetlenia, ale brak chęci do jego posiadania , oraz brak chęci do dbania o to by działało, a tego nie zmieni odgórny nakaz sprzedawania oświetlenia przy zakupie nowego roweru. Niestety nie mam gotowej recepty jak to zmienić.
Może przez przygotowane prze Policję plakaty rozwieszane w sklepach rowerowych?
Może należałoby narzucić obowiązek na dystrybutorów rowerów by wraz z rowerami dostarczali do sklepów ulotki zachęcające do zakupu oświetlenia, wraz z mini poradnikiem jak się poprawnie zachować na drodze? Ulotkę taką mogłyby przecież wspólnie przygotować środowiska rowerowe oraz KRBRD. By nie tworzyć zbędnej biurokracji można by wzory takich ulotek publikować na licencji public domain i w ten sposób pozbyć się problemu dystrybucji.
Nie ulega też wątpliwości, że trzeba to oświetlenie po prostu rozdawać i organizować jednocześnie akcje karania osób, które tego oświetlenia nie mają.
Skoro mówimy coś o oświetleniu to doradzajmy też jakie kupić np. promujmy diodowe (bo jest trwalsze niż żarówkowe), a migająca dioda jest lepiej widoczna w mieście wypełnionym przez różne źródła światła. Promujmy dynamo w piaście, a odradzajmy tradycyjne zewnętrzne.
Zamiast kamizelek rozdajmy odblaskowe naklejki, czy zapinane na rzepy taśmy odblaskowe (na ręce i nogi). Promujmy opony z paskiem odblaskowym. Odblask taki nic nie waży, nie „szpeci” i nigdy nie odpadnie. Opona z paskiem odblaskowym nie kosztuje drożej niż opona bez niego.

Odetnijmy się od kamizelek
Policja powinna odciąć się od kamizelek, bo mogą one stanowić tylko jakieś tam drugorzędne zabezpieczenie i nie powinno się im poświęcać tyle uwagi:
– kamizelki powodują problemy przy każdej zmianie kierunku, a szczególnie przy lewoskręcie. Kierowca ma o wiele większy problem z zauważeniem sygnalizacji manewrów rowerzysty ubranego w odblaskową kamizelkę, bo jego ręka „zniknie” w blasku dawanym przez kamizelkę, nawet jeśli jest „ubrana” w odblaskową opaskę.
– kamizelki nie są w powszechnym użyciu w Europie
– informacje o kaskach i kamizelkach to tak naprawdę wyraz bezradności i zgoda na niskie bezpieczeństwo rowerzystów. Nie likwiduje to w żaden sposób przyczyn wypadków i jest to działanie na zasadzie „uchronimy społeczeństwo przed bandytami rozdając mu kamizelki kuloodporne”. Trzeba zlikwidować przyczynę, a nie próbować zminimalizować efekty przyzwolenia na przyczynę.
– kamizelki w przeciwieństwie do odblaskowych elementów na nogawki i nie są trendy i „cycle chic”(rowerowa elegancja). Promując coś co z góry kojarzy się z obciachem trzeba być niepoprawnym optymistą, by wierzyć że przyniesie to jakiekolwiek wymierne efekty.
– kamizelki nie mają prawie żadnych zwolenników wśród organizacji rowerowych, stąd promując je trzeba się pogodzić z niewielkimi możliwościami współpracy w tym względzie z organizacjami rowerowymi, oraz z tym, że istnieje liczne grono osób, które będzie działania Policji krytykowało i dyskredytowało obniżając tym samym autorytet Policji i efekty ich działań.
– przekonanie potencjalnych rowerzystów, że jazda rowerem jest bardzo niebezpieczna i w celu zapewnienia sobie minimum bezpieczeństwa muszą się ubierać w kamizelki odblaskowe tak naprawdę odstrasza ludzie od jazdy rowerem, a przecież podstawowym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa rowerzystów jest upowszechnienie ruchu rowerowego. Tym samym promocja kamizelek odblaskowych w skali makro zmniejsza bezpieczeństwo rowerzystów na drogach.
– rowerzysta bez oświetlenia jest szczególnie niebezpieczny dla innego rowerzysty, który ma przepisowe oświetlenie i porusza się w obszarach bez oświetlenia ulicznego co ma miejsce często w parkach, bulwarach. W takim przypadku kamizelki odblaskowe są bezużyteczne, a nadmierna promocja kamizelek w zastępstwie oświetlenia to zwiększanie ryzyka czołowego zderzenia z innym rowerzystą.

Policja nie może robić za agencję PR wynajętą przez lobby producentów kasków.
Oczywiście kask czasem warto założyć, np. gdy jedziemy na wycieczkę do lasu i możemy się tam łatwo przewrócić, ale nadmierne promowanie kasków stwarza pozory dużego bezpieczeństwa jakiego nie dają kaski przeznaczone dla rowerzystów, zaś brak kasku nie powoduje automatycznie, że jesteśmy na drodze bardziej narażeni na ryzyko śmierci czy ciężkiego urazu. Czy promowanie kasków wśród rowerzystów, przy jednoczesnym pominięciu promocji kasków dla pieszych i pasażerów samochodów osobowych jest uczciwe w sytuacji gdy to nie rowerzyści są najbardziej narażeni na urazy głowy ? Międzynarodowe normy ANSI w zasadzie dyskredytują tezę, jakoby kaski pomagały przy wypadkach drogowych. Kaski pomagają tylko w ściśle określonych warunkach i nie powinny być przedstawiane jako remedium na całe zło i wskazywane jako element wyposażenia nieodzowny dla rowerzysty.
Czytaj też:
Czy rowerzysta narażony jest na częste urazy głowy?
Ryzyko realne, lecz źle oceniane – o urazach głowy wśród rowerzystów raz jeszcze

Zwiększyć rowerowe kompetencje Policji.
Policjanci opiniują nowe organizacje ruchu, niestety w wielu przypadkach wykazują się w rowerowych kwestiach niekompetencją, bo jak inaczej wytłumaczyć negatywną opinię np. dla kontrapasu, po którego prawej stronie dopuszczono parkowanie samochodów, a Policja uzasadniła to tym, że rowerzyści zagrożeni by byli tym, że kierowca otworzy drzwi i dojdzie do wypadku. Policja niestety nie zauważa, że na takie ryzyko narażony jest rowerzysta w zasadzie w całym mieście i by je wyeliminować to należałoby zlikwidować … wszystkie równoległe miejsca parkingowe w mieście. Przez takie bezzasadne argumenty przepada sporo dobrych i sprawdzonych na Zachodzie rowerowych rozwiązań.
Dzieje się tak głównie dlatego, że policjanci patrzą na nasze miasta z perspektywy kierowcy, a nie rowerzysty(ew rowerzysty, ale rekreacyjnego), a przez to nie zwracają uwagi na szereg istotnych zasad funkcjonowania dobrej infrastruktury rowerowej. Mitem jest też to, że Policja powinna więcej uwagi poświęcać rowerzystom rekreacyjnym, bo jest ich więcej. Wg badań z Warszawy już obecnie liczba rowerzystów użytkowych jest taka sama jak tych rekreacyjnych i jest to trend w skali kilku lat rosnący (zwiększa się odsetek rowerzystów traktujących swój rower jako środek transportu). Jeśli spojrzymy też na rozkład zdarzeń drogowych w miastach to okaże się, że rowerzyści rekreacyjni są mniej narażeni na ryzyko wypadku niż rowerzyści użytkowi. Skupianie się Policji na rekreacji jest kolejnym przykładem źle przyjętych priorytetów działań.
Wkrótce w życie wejdzie nowelizacja PoRD, a tym samym Policja powinna większą uwagę poświęcać egzekucji nowych przepisów.
Przy opiniowaniu projektów trzeba zwracać uwagę na to by drogi rowerowe były ciągłe na przecięciach z wjazdami na posesję aby to podkreślało pierwszeństwo rowerzysty.
Policji generalnie po prostu trzeba szkoleń, a najlepszy do ich przeprowadzenia byłby powstały z inicjatywy Ministerstwa Infrastruktury w 2009 roku w Krakowie Zespół ds. Ścieżek (Dróg) Rowerowych przy GDDKiA, którego kierownikiem jest znany autorytet dr inż. Tadeusz Kopta.
Zespół ten prowadzi szkolenia z zakresu projektowania infrastruktury rowerowej dla oddziałów GDDiA i samorządów. Może przydałby się taki cykl szkoleń dedykowany dla pracowników Policji ?
Należy też dążyć do upowszechnienia rowerowego spojrzenia na miasto w Policji poprzez propagowanie rowerowych patroli Policji w miastach w zastępstwie patroli pieszych, a w niektórych przypadkach nawet samochodowych np. w dzielnicach o dużym natężeniu ruchu pieszego jak krakowskie Stare Miasto, czy Kazimierz. Rowerowy patrol w stosunku do patrolu pieszego jest w stanie spenetrować o wiele większy obszar, a sami Policjanci byliby w stanie pojawić się na miejscu zgłoszenia szybciej, zyskując dodatkowy element zaskoczenia. Obecność patroli na rowerach zwiększy szacunek kierowców do rowerzystów. Należy tu jednak zwrócić uwagę na sprzęt jakim mają poruszać się policjanci. Powinny to być rowery wygodne, pozwalające zachować wyprostowaną postawę, by policjant był w stanie prowadzić obserwację terenu jadąc równocześnie rowerem. Obecne policyjne rowery, to w większości rowery górskie, które nie zachęcają policjantów do służby na nich. Specyfikacja rowerów dla Policji to jednak temat na osobny tekst.
Należy zauważyć, że zgodnie z Kartą Brukselską w dużych miasta będzie szybko przybywać rowerzystów, by do 2020 roku osiągnąć 15 % udział w transporcie miejskim. Czy Policja jest przygotowana do zapewnienia im bezpieczeństwa ?
Należy zastanowić się też nad reformą systemu szkolenia na kartę rowerową, które powinno obejmować też jazdę po ulicach (na mieście). Zastanówmy się tez nad przeprowadzeniem szkolenia i egzaminu w III klasie, bowiem w IV część dzieci kończy 10 lat przed ukończeniem szkolenia wobec czego po chodnikach jeździć już nie mogą, a po jezdni też nie powinny. Zamiast zakazywać dzieciom jazdy wystarczy przeprowadzić szkolenie wcześniej.

Policja powinna też w większym stopniu promować te rodzaje zapięć dla rowerów, które lepiej sprawdzają się w praktyce (u-lock), a odradzać te, które w zasadzie przed niczym nie zabezpieczają (linki, „kiełbaski”), co zmniejszy zjawisko kradzieży rowerów.

W każdym z tych wymienionych aspektów Policja może liczyć na pomoc i współpracę z lokalnymi, czy ogólnopolskimi organizacjami rowerowymi.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,