Czy rowerzysta narażony jest na częste urazy głowy?

Czy rowerzysta narażony jest na częste urazy głowy?

helmet Główną linią obrony zwolenników obowiązkowych kasków rowerowych jest teza jakoby rowerzyści szczególnie często narażeni byli na urazy głowy i przez to trzeba ich chronić. Okazuje się, że teza ta nie ma żadnego pokrycia w badaniach na ten temat. Grupa ryzyka to piesi i użytkownicy aut osobowych!

Dane, które zaraz przedstawię pochodzą z opracowania Państwowego Zakładu Higieny dla potrzeb projektu ZEUS (Zintegrowany System Bezpieczeństwa Transportu), 3-letniego projektu badawczego wykonanego na zlecenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. O projekcie tym zapewne powinni widzieć główni zwolennicy obowiązkowych kasków rowerowych, czyli MSWiA i Policja. Czemu zatajono te dane ?

Okazuje się, że najwięcej:
– urazów wewnątrzczaszkowych (S-06) w wypadkach drogowych odnoszą piesi,
– powierzchownych urazów głowy (S-00) – użytkownicy samochodów osobowych,
– otwartych ran głowy (S-01) – kierowcy samochodów ciężarowych, a zaraz po nich użytkownicy samochodów osobowych,

W przypadku rowerzystów największe prawdopodobieństwo zranienia i złamań następuje w
– obrębie twarzoczaszki (S-02), przed czym żaden rowerowy hełm nie chroni (poza pełnym motocyklowym, choć też nie całkiem, bo motocykliści zajmują w tej kategorii drugie miejsce, zaraz po rowerzystach).
Znacznie bardziej prawdopodobnym urazem wśród rowerzystów są złamania ramienia i obojczyka (S-42) oraz przedramienia i dłoni (S-52).

Literowo-cyfrowa klasyfikacja urazów jest to międzynarodowa klasyfikacja WHO, obowiązująca także w Polsce, a wszystkie dane pochodzą z Polski.

Na niekorzyść obowiązkowych kasków rowerowych przemawia także rowerowy crash-test przeprowadzony przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji „PIMOT”. Testy potwierdziły fakt, że kaski nie są w stanie uratować rowerzysty przy zderzeniu z autem. Dane z akcelerometrów potwierdziły, że rowerzysta i tak by zginął, mimo, ze był w kasku.
Linki 1, 2, 3.

Przed czym chroni kask
Zgodnie z uznaną międzynarodowo normą ANSI, kask rowerowy powinien ograniczyć do 150 – 200 G (G – wartość przyspieszenia ziemskiego, nie gramów!) przeciążenia występujące przy uderzeniu z prędkością 22,5 km/h na kowadło płaskie i 17,7 km/h na kowadło półkuliste.
Wymienione prędkości w zasadzie nie występują przy kolizjach z pojazdami silnikowymi, a hełmy rowerowe nie są przeznaczone do ochrony w wypadkach z udziałem pojazdów silnikowych (co można przeczytać na naklejkach umieszczanych w większości hełmów).
Kolizje z pojazdami silnikowymi są najczęstszą przyczyną zgonów i poważnych urazów z udziałem rowerzystów.
Szerzenie informacji, jakoby hełmy rowerowe zapobiegały zabijaniu rowerzystów przez samochody jest rozpowszechnianiem informacji niezgodnych z prawdą i jest szkodliwe, gdyż stwarza u użytkowników nieuzasadnione wrażenie bezpieczeństwa, co moim zdaniem powoduje że kaski mogą generować nieodpowiedzialne zachowania rowerzystów, a szczególnie tych nieletnich.
Jedyna skuteczną metodą na ograniczenie liczby zgonów i poważnych urazów czaszki wśród rowerzystów jest ograniczanie prędkości samochodów (wraz z egzekwowaniem tego) i tworzenie poprawnej, funkcjonalnej infrastruktury rowerowej.

Na koniec chciałbym zauważyć, że w świetle opracowania Państwowego Zakładu Higieny dla potrzeb projektu ZEUS (Zintegrowany System Bezpieczeństwa Transportu) wprowadzenie obowiązkowych kasków dla nieletnich rowerzystów może być możliwe dopiero po:
– wprowadzeniu obowiązkowych kasków dla nieletnich pieszych,
– wprowadzeniu obowiązkowych kasków dla nieletnich pasażerów samochodów osobowych

W przeciwnym przypadku taki obowiązek będzie niezgody z Art 32, ustęp 1 Konstytucji RP.
Zacytujmy go „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.”
Obowiązek używania kasków przez nieletnich rowerzystów w sytuacji, gdy nie wprowadzimy takiego obowiązku dla pieszych i pasażerów samochodów osobowych, którzy są bardziej narażeni na urazy głowy na podstawie przytoczonych danych będzie przejawem dyskryminacji i szowinizmu transportowego.
Jest to więc niezgodne z Art 32, ustęp 2 Konstytucji RP „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”

Dodatkowo na podstawie przytoczonych danych strona społeczna ma mocne podstawy by zarzucać pomysłodawcom obowiązkowych kasków rowerowych:
– wybiorczość, a wręcz tuszowanie nie pasujących do propozycji danych
– działania zainicjowane przez lobby producentów kasków
– działania zainicjowane przez lobby producentów samochodów (bo jak wiemy obowiązkowe kaski rowerowe ograniczają ruch rowerowy, co sprzyja producentom samochodów, chociaż nie sprzyja polskiemu interesowi narodowemu).
– działania pod publikę, a nie takie, które mogą najbardziej podnieść bezpieczeństwo
– opieranie się o przesąd, zabobon, a nie o badania naukowe

I jeszcze kilka innych rzeczy, ale wierzę, że rozsądek, racjonalizm i polska racja stanu zwyciężą i strona społeczna nie będzie musiała publicznie ośmieszyć inicjatorów obowiązkowych kasków rowerowych, bo po prostu takiej inicjatywy nie będzie.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Pingback: Europa wobec obowiązkowych kasków rowerowych | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

  • Pingback: Europa wobec obowiązkowych kasków rowerowych | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

    • Jedno pytanie tylko jeszcze, bo wiadomo że nie ma większego kłamstwa niż statystyka. Czy jest jakieś zestawienie, jakie były przyczyny zgonu rowerzystów? Bo mówi się o wypadkach i wtedy łatwo jest udowodnić że kask nie chroni przed urazami rąk czy kręgosłupa. Ale nikt rozsądny nie twierdził, że kask chroni przez WYPADKIEM jako takim. Stąd ponawiam pytanie: na co umarli poszkodowani w wypadkach rowerzyści? Jaka była wpisana przyczyna zgonu? Podejrzewam że w wielu przypadkach był to uraz głowy, zaraz obok uszkodzeń wielonarządowych.

      • Adam Łaczek

        W wielu przypadkach uraz głowy jest też przyczyną zgonu pieszego czy kierowcy lub pasażera auta… Obowiązek kasku dla wszystkich ?

      • Grendel

        A ile razy doznałeś urazu głowy idąc chodnikiem? Bo ja może raz w życiu (zagapiłem się i wlazłem w latarnię). Głupie argumentowanie. Sam nie jestem zwolennikiem nakazów, wręcz mój instynkt przetrwania podpowiada, by jak najmniej ludzi korzystało z zabezpieczeń :D Ale bądźmy uczciwi w dyskusji. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy przeginają używając sofizmatów. A prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku i brzmi „rozsądek ponad wszystko”.

      • Adam Łaczek

        Nie uszkodziłem sobie nigdy głowy na rowerze i o niczym to nie świadczy. Pieszy na chodniku głowy sobie nie uszkodzi, ale na przejściu dla pieszych już bardzo prawdopodobne (podczas wypadku)

  • Paweł Krzyżanowski

    Mam propozycję dla zwolenników kasków. Wprowadzić ustawowy obowiązek zakładania kasków podczas jazdy samochodem dla każdego, zarówno kierowcy jak i pasażerów. Kretyński pomysł? Dlaczego? Przecież ile żyć by się uratowało podczas wypadków, a życie ludzkie jest najważniejsze, prawda?

    Dlaczego nie ma takiego obowiązku?

    • Smutna

      Całkowicie popieram, kaski podczas jazdy autem powinny być obowiązkowe, tak jak zapinanie pasów bezpieczeństwa. Właśnie przeżywamy w rodzinie odejście kogoś bliskiego, kto zginął na skutek urazu głowy podczas wypadku samochodowego…

  • dziad-mroz

    od jakiegoś czasu nie jestem juz nieletni, w zeszlym tygodni nieletnim przestało być moje najmłodsze dziecko, wzasadzie awantura mnie nie dotyczy, nie mam kasku i nie planuję mieć, jestem czesciej kierowca niz rowarzysta (niestety ciągle jeszcze) i twierdze ze bezpieczenstwo lub jego brak sa rezultatem tego jak przewidywalni sa wszyscy bez wyjatku uczestnicy ruchu.
    Ruszam jak mi sie zapali zielone, ponieważ przewiduję ze dla tych z przeciwnego kierunku zapaliło się czerwone, ze ten fakt zauważą i że nie wiadą na skrzyżowanie razem ze mną (z całą resztą jest identycznie)
    Jeśli już koniecznie coś rowerzystom nakazywać to proponuję „trudny do zignorowania wygląd” – kolorowe „żarówiaste” ubrania, naktycia głowy itp!
    twierdze że najgroźniejsze dla rowarzystów jest to że kierowcy ich niezauważają, że ich uwaga jest „skalibrowana” na obiekty rozmiaru samochodów a rowerzysta (podobnie jak pieszy) jest ignorowany jako coś nieistotnego dla kierowcy: jak kosz na śmieci, przelatujący gołąb lub pranie na czyims balkonie
    wszystkie groźne sytuacje jakie mnie jako rowerzyste spotkały na drodze były (całkiwm szczerze) kwitowane: tak, wiem, miał pan pierwszeństwo, tylko że ja pana wogóle nie zauważylem,
    cztyli? kaski TAK, ale koniecznie DUUURZE! w paski, kropki, z antenką, itd

    • blount

      To, że rowerzyści nie są zauważani, to raczej wina tego, że w Polsce istnieje obowiązek używania świateł mijania również w dzień. Kierowcy przestali zauważać cokolwiek, co nie ma tych świateł włączonych. Tak jak z kaskami, należy uważać z wprowadzaniem różnego rodzaju ,,bezpiecznych” przepisów, bo można wylać dziecko z kąpielą.

      • grr

        Ja jestem zadowolony z obowiązku używania świateł mijania. Jestem w stanie łatwiej zauważyć samochód, tym bardziej, że wielu kierowców lubi się poruszać po drogach z prędkościami zbliżonymi do kosmicznych.

      • Tom

        A bez świateł auta nie widzisz w dzień?
        A kierowcy ciebie nie widzą, bo giniesz w światłach innych samochodów. Wniosek: albo montujesz sobie do roweru akumulator i duży reflektor, albo znosimy ten chory obowiązek, tak jak jest to na Zachodzie gdzie wypadków jest dużo mniej. Jestem rowerzystą z 30 letnim stażem na rowerze. 99,99 tras jadę po szosie.

    • Może przydałaby się jakaś akcja społeczna polegająca na zamontowaniu do rowerów i skierowanych w lewo miękkich plastikowych pałąków o długości 1m by uświadomić kierowcom samochodów w jakiej odległości powinni nas wyprzedzać? Moje „wypadki” drogowe w 90% wynikały z zachowania samochodów i niezachowania przez nich właściwej odległości.

  • Pingback: Zmieńmy podejście Policji do rowerzystów | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

  • Paweł

    To samo zrobili z nakazem jazdy na światłach.
    Nic nie daje, a wręcz szkodzi, ale zarabiają na nim kupe kasy.
    Polecam stronkę http://dadrl.pl, która porusza też problem kasków.

    • Adam Łaczek

      Dobrze wiedzieć, że są również zdroworozsądkowi kierowcy którzy rowerzystów nie chcą pakować do obowiązkowych skorup.
      Znalazłem na tamtej stronie m.in. ten tekst:
      http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/3995/Kaski.z.glow/

      I jeszcze to jest dobre:

      „Byłem dziś świadkiem jak brak kasku być może uratował komuś życie. Wjechałem sobie rowerem na górę, dość stromą, gdzie w zimie jeździ się na nartach, było tam kilku nastolatków, z których jeden pyta pozostałych: „to co, ścigamy się kto pierwszy na dole”? Jeden chyba stchórzył i mówi „ja odpadam, bo nie mam kasku”. Wreszcie nie zjechali, bo nie chcieli go zostawiać. To tylko pokazuje, jak dzisiejsza młodzież zatraciła już resztki instynktu samozachowawczego. Jakby miał kask, to by zjechał, bo mu wmówiono, że w kasku jest bezpiecznie. A zjechać z tej góry nawet w kasku, to głupota i niejeden już się tam połamał. Jak byłem dzieckiem, to nikt się nie odważył stamtąd zjechać, teraz co jakiś czas widuję takich samobójców (zwykle w kaskach), ale jeszcze nie widziałem, żeby ktoś do końca dojechał bez upadku.”

      http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=554