Poseł Gibała rowerowo i o wschodniej obwodnicy Krakowa

Poseł Gibała rowerowo i o wschodniej obwodnicy Krakowa

Łukasz Gibała o swojej „rowerowej” pracy w Parlamentarnej Grupie Rowerowej, walce o Wschodnią Obwodnice Krakowa i o priorytetach na następną kadencję.

Adam Łaczek:  Niewielu rowerzystów zna Pana pracę w Parlamentarnej Grupie Rowerowej. Proszę przedstawić czytelnikom co to jest PGR i czym się zajmuje?

Łukasz Gibała: Parlamentarna Grupa Rowerowa, a tak naprawdę Parlamentarna grupa ds. rozwoju komunikacji i turystyki rowerowej jest grupą założoną przez Parlamentarzystów, którzy są miłośnikami turystyki rowerowej. Grupę tę założyliśmy wspólnie z Panią poseł Ewą Wolak, aby działać na rzecz zwiększenia powszechności wykorzystywania roweru jako środka transportu w Polsce. Chodzi nam o to, aby coraz więcej Polaków jeździło na rowerach – myślę że wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jakie zalety będzie to za sobą niosło. Osiągnięcie tego celu wiąże się jednak z pewnymi zmianami systemowymi w Polsce oraz dobrymi praktykami, które powinniśmy realizować. PGR powstał właśnie po to, aby takie zmiany inicjować. PGR liczy ponad 40 parlamentarzystów z wszystkich partii.

AŁ: Co się udało osiągnąć?

ŁG: Jak do tej pory najważniejszą inicjatywą, którą zajmuje się PGR jest nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, która ma na celu dostosowanie polskiego prawa do Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. W tej noweli chodzi o to, by polskie przepisy były zgodne z zapisami ratyfikowanej umowy międzynarodowej. Generalnie, to właśnie takie umowy mają pierwszeństwo nad prawem krajowym. Niestety obecnie w Polsce jest tak, że Konwencja swoje, a ustawa swoje – dlatego chcemy, aby przepisy w tej materii były spójne i rowerzysta nie musiał szukać zapisów konwencji, żeby udowodnić swoje racje, tylko żeby to było zapisane w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Projekt 2 lutego wyszedł z Komisji Infrastruktury i niebawem odbędzie się jego II czytanie na posiedzeniu Sejmu.

AŁ: Tej prorowerowej nowelizacji Prawa o Ruchu Drogowym pewnie nie byłoby gdyby nie Pański wniosek do Biura Analiz Sejmowych z prośbą o zweryfikowanie zgodności obecnych przepisów PoRD z Konwencją Wiedeńską Proszę opowiedzieć jak doszło do powstania tej analizy?

ŁG: To prawda, jednym z głównych powodów stworzenia tej nowelizacji była opinia Biura Analiz Sejmowych. Do złożenia zapytania o zgodność przepisów z Konwencją Wiedeńską zainspirowały mnie rozmowy z moim społecznym asystentem i doradcą, Marcinem Hyłą, który jest wybitnym specjalistą w zakresie zagadnień rowerowych i od wielu lat skutecznie walczy o dostosowanie naszych standardów do tych od dawna obowiązujących na zachodzie europy. To właśnie podczas tych rozmów, doszliśmy do wniosku, że w polskim systemie prawnym mamy sprzeczne przepisy z konwencją. Naturalnym było to, że przed podjęciem działań legislacyjnych potrzebowaliśmy również opinii prawnych na ten temat, stąd wniosek do BAS o sporządzenie opinii. To właśnie w tej analizie sejmowi prawnicy wyrazili stanowisko, że polskie przepisy ustawy Prawa o ruchu drogowym są sprzeczne z konwencją wiedeńską. Co prawda jak mówiłem wcześniej i tak zapisy konwencji mają pierwszeństwo, jednak rzeczywistość w której mamy dwa sprzeczne przepisy jest absurdalna. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której na podstawie PORD policjant wystawia mandat rowerzyście za jakieś przewinienie, a ten znając konwencję, w danym przypadku, ma prawo go nie przyjąć, co w konsekwencji zakończy się dochodzeniem swoich racji przed sądem. Warto zapytać również co z tymi, którzy nie znają konwencji i przyjmą, niezgodny z prawem, mandat?

AŁ: Udziela się Pan także w Krakowie. Były rowerowe majówki…….

ŁG:  a raczej jedna rowerowa majówka w 2009 roku. Następny rok był bardzo pechowy, bo większość weekendów w maju i na początku czerwca było ulewnych więc nie dało się zaplanować dobrego terminu i zrealizować majówki, którą kilkakrotnie odwoływaliśmy. W tym roku jednak mam nadzieję na sprzyjające warunki pogodowe. Kiedy 2 lata temu planowaliśmy z Marcinem Hyłą tę akcję, chcieliśmy nie tylko zachęcić krakowian do aktywnego spędzenia wolnego czasu, ale także poznać ich opinię na temat infrastruktury rowerowej, ich oczekiwań oraz propozycji zmian. Do tej pory bardzo miło wspominam rozmowy, które odbyłem w Tyńcu z rowerzystami, z którymi wspólnie przyjechaliśmy tam z Rynku Głównego.

AŁ: Z Pana inicjatywy w biurze poselskim spotkali się ostatnio przedstawiciele środowisk rowerowych oraz radni Rady Miasta Krakowa. Rezultatem spotkania było zawiązanie się Krakowskiej Inicjatywy Rowerowej. Co to jest KIR, jakie ma cele i czemu ma służyć ? Skąd pomysł na takie spotkania i taką formę realizacji polityki rowerowej w Krakowie ?

ŁG: Od zawsze uważałem, że praca Posła ma sens wtedy, kiedy odpowiada na oczekiwania społeczne, a jednocześnie opiera się na opiniach ekspertów. Krakowska Inicjatywa Rowerowa powstała po to, aby stworzyć możliwość wymiany poglądów i oczekiwań pomiędzy mieszkańcami Krakowa, działaczami rowerowymi, samorządowcami, urzędnikami i mną jako wiceprzewodniczącym PGR i parlamentarzystą. Jednak najważniejsze są działania i właśnie tak jak PGR na poziomie centralnym ma za zasadnie inicjowanie zmian, tak KIR na poziomie samorządowym.

AŁ: Jakie widzi Pan najczęstsze problemy w rozwoju infrastruktury rowerowej Krakowa i z czego wynikają?

ŁG: Kraków ma ogromny potencjał rozwoju ruchu rowerowego. Niestety, jest on wciąż słabo wykorzystany. Konieczne jest rowerowe połączenie centrum miasta z dzielnicami peryferyjnymi – na przykład fatalnie jedzie się dziś rowerem do Nowej Huty czy Nowego Bieżanowa. W obecnej sytuacji finansowej państwa i Krakowa szanse na duże inwestycje rowerowe dają przede wszystkim programy unijne. Zarazem możliwe i konieczne są działania bezinwestycyjne – np. udostępnienie ulic  jednokierunkowych dla rowerzystów w obie strony. Jest to rozwiązanie bezpieczne, sprawdzone – także w Polsce – i dziwię się, że ZIKiT nie wykorzystuje tej szansy albo robi to nieudolnie. Warto też zwrócić uwagę, że gdyby nie interwencja radnych PO, w budżecie Krakowa na 2011 rok nie byłoby ani złotówki na inwestycje rowerowe.

AŁ: Jak spróbowałby Pan przekonać do pomysłu finansowania i rozwoju transportu rowerowego osoby, które same na rowerze nie jeżdżą?

ŁG: Argumenty są dość mocne, bo rozwój transportu rowerowego jest korzystny dla wszystkich uczestników ruchu. Po pierwsze, zmniejsza natężenie ruchu – w ten sposób eliminując korki . Po drugie, jest ekologiczny, bo rowery nie wydzielają spalin. Tym samym nawet dla kogoś, kto jeździ samochodem, jest korzystne, by jak najwięcej osób jeździło na rowerze – dzięki temu będzie krócej stał w korkach i będzie mógł oddychać czystszym powietrzem.

AŁ: Co trzeba zrobić, by więcej osób zaczęło korzystać z roweru jako środka transportu, zmniejszając tym samym zatłoczenie na krakowskich i polskich ulicach ?

ŁG: Polacy już wiedzą, że w mieście rower to najszybszy środek transportu. Dla młodych osób to również pewien sposób na eksponowanie swojego sposobu na życie: „stara damka” z koszyczkiem, wysłużone, kupione na placu pod halą targową „holendry”, czy samodzielnie malowane rowery (często są to bardzo interesujące modele) to w sezonie letnim stały element Krakowskiego Rynku. Coraz więcej osób spędza również swój wolny czas na ścieżkach rowerowych. Trasa wokół Błoń, czy Tyniecka trasa rowerowa to popularne miejsca sobotnich wycieczek rowerowych. Mamy również już kilka cyklicznych, cieszących się dużą popularnością imprez: Marathon Krakowski czy Masa Krytyczna. Czyli jest społeczna potrzeba, a nawet rowerowa moda. Pozostaje kwestia zapewnienia warunków do bezpiecznego poruszania się tym można powiedzieć archaiczno – nowoczesnym środkiem transportu. Te warunki to przede wszystkim odpowiednia liczba bezpiecznych ścieżek rowerowych; połączenia pomiędzy ścieżkami; parkingi dla rowerów w centrum miasta, a także przy centrach handlowych; oraz zmiany w prawie drogowym zwiększające bezpieczeństwo i komfort jazdy rowerem w Polsce.

AŁ: Oprócz działań rowerowych dał się też Pan poznać z dużego zaangażowania w walce o Wschodnią Obwodnicę Krakowa. Pana działania zostały zauważone m.in. przez Społeczną Inicjatywę „W Obronie S-7 w Krakowie”

ŁG: Tak, to prawda. Już wcześniej poruszałem ten temat dwukrotnie w swoich zapytaniach poselskich, tak samo z resztą jak i temat obwodnicy północnej. W sprawie S7 w ostatnim czasie zainicjowałem apel do ministra Grabarczyka, pod którym podpisała się duża liczba małopolskich parlamentarzystów z różnych partii oraz znane osoby z innych dziedzin życia publicznego. Nieustannie poruszałem też ten problem w mediach i wystąpieniach sejmowych. Jako jedyny poseł z Krakowa zabrałem głos w informacji bieżącej ministra infrastruktury na temat Programu budowy dróg krajowych na lata 2008-2012. Odbyłem też kilkanaście rozmów z samym Ministrem, w czasie których między innymi udało mi się uzyskać zapewnienie, że znajdą się środki na ten kluczowy dla Krakowa odcinek S7. Mają one pochodzić z oszczędności w przetargach na kolejne inwestycje infrastrukturalne, głównie kolejowe.

AŁ: Myśli Pan, że w maju znajdą się pieniądze na kontynuowanie obwodnicy?

ŁG: Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Do tego czasu na pewno pojawią się dodatkowe środki z oszczędności w przetargach infrastrukturalnych. Pytanie brzmi, na jakie projekty zostaną one wykorzystane – czy na wschodnią obwodnicę Krakowa, czy na inne projekty, w innych częściach Polski. Tak, jak powiedziałem wcześniej, udało mi się uzyskać od ministra Grabarczyka zapewnienie, że przy rozdzielaniu tych dodatkowych środków projekt budowy wschodniej obwodnicy Krakowa zostanie uwzględniony w pierwszej kolejności. Wierzę, że minister Grabarczyk dotrzyma słowa. Ale bardzo ważne jest, abyśmy przez ten czas nie byli bierni, tylko nieustannie lobbowali w Warszawie, aż do momentu podjęcia przez rząd decyzji, tak, żeby nie okazało się, że wskutek silnego lobbingu innych regionów minister Grabarczyk jednak zmieni zdanie.

AŁ: Walka o obwodnice dla Krakowa przyniosła Panu jednak kłopoty … Jak donosi Gazeta Wyborcza ma Pan problemy z dostaniem się nawet na końcówkę listy wyborczej PO w wyborach do Sejmu, a jest Pan przecież szefem krakowskiej PO. Tymczasem posłowie Ireneusz Raś i Jerzy Federowicz (zbierający dużo krytycznych opinii pod swoim adresem ze strony społeczników walczących o Wschodnią Obwodnicę Krakowa) dostaną prawdopodobnie czołowe miejsca na liście. Postronny obywatel może wyciągnąć wniosek że Pana sytuacja to kara za zbyt duże zaangażowanie w walkę o interesy Krakowa, a nagradzana jest bierność. Jak Pan to skomentuje ? Może powinien Pan tak jak poseł Fedorowicz przekonywać krakowian, że „musimy zrozumieć, bo w Jankach też są korki”?

ŁG: Do procesu układania list podchodzę z dużym dystansem. Uważam, że listy odzwierciedlają tylko preferencje partii, natomiast dla mnie ważniejsze są preferencje wyborców. Czyli nie wysokie miejsce na liście, lecz zaufanie wyborców, przejawiające się dużą ilością głosów – to mój cel w wyborach. Ponadto te 9 miesięcy, które mi pozostały do końca kadencji, wolę poświęcić na walkę o konkretne projekty dobre dla Krakowa i dla ludzi, jak np. budowa wschodniej obwodnicy Krakowa, a nie na starania o wysokie miejsce na listach.

Kształt listy nie jest jeszcze ostatecznie znany. Jesteśmy na początkowym etapie jej ustalania. Tak jak powiedziałem, ja do tego całego procesu podchodzę z dużym dystansem. Mam nadzieję, ze władze Platformy docenią moją pracę i że dostanę miejsce przynajmniej w pierwszej piątce. Nie wierzę też w to, żeby było tak, jak pan redaktor sugeruje, czyli żeby władze Platformy chciały karać posłów za to, że angażują się w walkę o swoje regiony. Dla mnie walka w Sejmie i w Warszawie o interesy Krakowa, o dobro naszego miasta, zawsze była najważniejszym zadaniem.

AŁ: Gdyby któryś z czytelników miałby do Pana jeszcze jakieś pytania, to jak je może zadać ?

ŁG: Ma mnóstwo możliwości. Najszybszą i najprostszą jest Internet. Odpowiadam na wszystkie maile, można też skontaktować się ze mną za pośrednictwem najpopularniejszego chyba ostatnio wśród internautów Facebooka. Dla tradycjonalistów są też oczywiście kanały tradycyjne – telefon do biura czy spotkanie w moim biurze poselskim przy Basztowej 3. Wszystkie dane kontaktowe można znaleźć na mojej stronie internetowej.

AŁ: Czy angażuje się Pan w jakiś sposób społecznie?

ŁG: Tak, odkąd zaangażowałem się w życie publiczne, trafia do mnie sporo próśb o zaangażowanie się w różne projekty, głównie charytatywne. Chyba pierwszym, który wspominam z dużym sentymentem, jest krwiodawstwo. Prezes jednego z klubów krwiodawczych trafił do mojego biura jeszcze w 2006 roku i namówił mnie nie tylko na honorowy patronat i sponsoring, ale i do tego, żebym po raz pierwszy sam oddał krew.  Do tego ostatniego cały czas wszystkich gorąco namawiam. Stale współpracuję ze Stowarzyszeniem „Siemacha” – miałem zaszczyt zaangażować się już w ich trzy duże projekty, w ostatnich tygodniach pomogłem w zakupie sprzętu narciarskiego dla siemachowej młodzieży. Od lat wspieram krakowski sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów z Nowej Huty czy prokocimską „Dyliniarnię”. A ostatnio żona namówiła mnie na kupienie bożonarodzeniowych prezentów dla pewnej krakowskiej rodziny w ramach „Serdecznej Paczki”, co się okazało świetnym pomysłem. Jest też już kilka nowych, a nawet nowatorskich pomysłów na ten rok, ale na razie wolałbym ich nie zdradzać.

AŁ: Priorytety na przyszłą kadencję ?

ŁG: Oprócz kwestii rowerowych stawiam sobie jeszcze dwa priorytety na przyszłą kadencję. Po pierwsze, dalszy lobbing w celu uzyskania wsparcia dla ważnych dla Krakowa inwestycji, głównie infrastrukturalnych. Tutaj wciąż wiele jest jeszcze do zrobienia.  Kraków ciągle nie ma wschodniej ani północnej obwodnicy, nie rozpoczęła się jeszcze budowa drogi S7 w kierunku Warszawy, musimy zadbać o dokończenie budowy Zakopianki, o dalszy rozwój lotniska w Balicach, o budowę Beskidzkiej Drogi Integracyjnej – podobnych superważnych dla nas projektów można by wymieniać wiele.  Po drugie,  jako były przedsiębiorca i członek sejmowej Komisji Gospodarki zamierzam działać aktywnie na rzecz stworzenia bardziej przyjaznego dla przedsiębiorców środowiska – przede wszystkim uproszczenia prawa, zmniejszenia ilości uciążliwych dla przedsiębiorców obowiązków biurokratycznych oraz obniżenia obciążeń podatkowych i para-podatkowych.

AŁ: Dziękuję za wywiad Panie Pośle.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Jestem zdeklarowanym wrogiem Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, którą popiera poseł Gibała.
    Droga ta ma przejść przez mój dom, oczywiście między innymi. Opór przeciw proponowanej trasie na pewno będzie duży.

  • Póki co koncepcja trasy BDI jest dopiero uzgadniania, z drugiej strony czy nie jest tak, że BDI chcą budować na rezerwie terenu pod drogę ? Czy to oznacza że Twój dom jest w rezerwie terenu pod drogę ? czy w tym przypadku skorygowali plany ?

  • Również popieram rowery i jeżdżę, ale czasami trzeba pojechać dalej i ciut szybciej – wtedy całym sercem stoję za motocyklistami.
    Mniejsze korki i ekonomiczniej :):):)

  • „Mają one pochodzić z oszczędności w przetargach na kolejne inwestycje infrastrukturalne, głównie kolejowe”

    Niech się poseł nie zapędza. Ponad 20 organizacji społeczny właśnie złożyły wniosek do Komisji Europejskiej o zablokowanie przesunięcia 4,8 mld zł z kolei na drogi. Więcej: http://www.bractworowerowe.ats.pl/?id=748

  • „Odbyłem też kilkanaście rozmów z samym Ministrem, w czasie których między innymi udało mi się uzyskać zapewnienie, że znajdą się środki na ten kluczowy dla Krakowa odcinek S7. Mają one pochodzić z oszczędności w przetargach na kolejne inwestycje infrastrukturalne, głównie kolejowe.”
    Czy to znaczy, że w pewnym sensie zabierzemy pieniądze kolei?

  • Pingback: Rowerzysto – zwiększ swoje bezpieczeństwo na drodze! | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

  • Pingback: Rowerzysto – zwiększ swoje bezpieczeństwo na drodze! | ePłaszów - moje miasto, moja dzielnica, mój Płaszów()

  • Pingback: Rowerowego Łukasza Gibały brak na liście PO | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()

  • prawda

    Jest bezpieczniej ?Jeżeli potwierdzi się to ,że po wprowadzeniu nowych przepisów związanych z ruchem rowerowym i po ostatnim aktywnym propagowaniu korzystania z rowerów , przy braku dostatecznej ilości dróg dla rowerów i jeżdżenia nimi głównie zatłoczonymi ulicami i chodnikami – zwiększy się ilość rowerzystów poszkodowanych i ginących w wypadkach . To pytania o taki stan rzeczy powinny być kierowane do poseł Ewy Wolak i Oficerów Rowerowych, gdyż to oni byli aktywnymi działaczami rowerzystów i tzw. propagatorami roweromanii za wszelką cenę .Trzeba porównać dlaczego w przykładowych zagranicznych miastach na które powołują się tak chętnie wymienieni jak w Kopenhadze ,Amsterdamie, Hanowerze nie giną lub b. mało ginie rowerzystów a u nas w Polsce po akcji medialnej i propagandowej od pół roku giną ,zostają ranni rowerzyści i ma to tendencję zwyżkową. Zwyżkową – w ostatnich kilku miesiącach z zaleceniem monitorowaniem następnych miesięcy?Czy jest bezpiecznie i czy jesteśmy przygotowani do tak dużego ruchu rowerów mentalnie ,dostateczną wiedzą z przepisów i zachowania , infrastrukturą rowerową te pytania chciałbym zadać pani Ewie Wolak i Oficerom Rowerowym ? Czy nowe przepisy dają poczucie bezpieczeństwa i czy rzeczywiście chronią bez udziału dobrej woli ,należytej wiedzy ,wzajemnej tolerancji wszystkich uczestników ruchu tzn. pieszych ,rowerzystów ,zmotoryzowanych .Czy roweromania nie przyszła trochę za wcześnie do naszych miast gdyż wiele istnień ludzkich by ocalało ?ktoś kiedyś napisał ,że wykorzystujesz statystykę do straszenia i ,że ludzie ginęli i będą ginąc .Nie o to chodzi -bo piszę co jest tego przyczyną i jak temu zapobiec i nie wolno udawać lub nie wiedzieć ,że problemu nie ma. Bo nie chciałbym być w skórze ojca czy męża który powie gdyby syn czy żona nie pojechał(a) na zatłoczoną ulicę to by żył(a) .Moje zdanie jest takie skoro nie ma dostatecznej ilości dróg dla rowerów i dobrych i bezpiecznych dróg , propagowanie roweromanii było nierozsądne i przedwczesne a przypuszczam ,że ma to podtekst także polityczny np. o głosy poparcia dla przyszłych wyborców .

    • Adam Łaczek

      Co za bzdury. Jak nie będziesz promował tej swojej roweromani to ludzie będą umierać(i to w większych ilościach) od chorób cywilizacyjnych (serce etc) bo bez ruch jest najbardziej szkodliwy.
      Zagranicą naprawdę wszędzie jeździ się też ulicą (np w Berlinie po 70% siatki ulicznej) i Twoje fantazje o segregacji nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
      I co ma mała ilośc DDR do wprowadzenia nowych przepisów ? Przy starych przepisach na DDR dochodziło do olbrzymiej ilości wypadków i winę za to ponosi istniejący stan prawdy.
      A to że statystyka wypadków z udziałem rowerzystów jest wysoka i ma tendencję zwyżkową od pół roku nie ma związku z przepisami bo przepisy obowiązują od końca maja a nie od pół roku.
      Polemika z Tobą to zresztą strata czasu – najpierw się dokształc z zakresu tego czemu w Europie jest bezpiecznie.