Mieszkam w centrum Krakowa, jestem młodszym pracownikiem naukowym UJ, więc dojeżdżam głównie na uczelnię i do bibliotek – Jagiellońskiej i WBP na ul. Rajskiej. Trasa, którą codziennie pokonuję, nie jest połączona żadnym sensownym rozwiązaniem komunikacyjnym – dojście do przystanku autobusowego bądź tramwajowego zajęłoby mi więcej czasu, niż sama podróż. Z kolei przejście pieszo całej drogi to ponad pół godziny. Rowerem – najwyżej 10 min. Poza oszczędnością czasu, wygodą parkowania, ekologicznością i ekonomicznością, rower ma dla mnie też tę zaletę, że ma koszyk, a w nim mogę umieścić zakupy/książki (to naprawdę wygodniejsze i zdrowsze niż noszenie toreb!).
Jeśli chodzi o przykre konsekwencje wysiłku fizycznego – chodzenie pieszo i podróż komunikacją miejską daje podobne rezultaty. Faktem jest, że nieraz potrzeba się przebrać (również ze względu na brak możliwości jeżdżenia w wąskich spódnicach). To jednak niewielki minus w porównaniu z zaletami jazdy rowerem! Mam prawo jazdy i planuję dzieci, wiem, że samochód bywa niezastąpiony, ale jest tak o wiele, wiele rzadziej, niż się wydaje jego stałym użytkownikom – bardzo często to rower jest najlepszym rozwiązaniem!
foto:CC-BY-SA Richard Masoner


Adam Łaczek zainicjował w Krakowie akcję promującą rower jako środek transportu w mieście. Zaprosił cyklistów to dzielenia się swoimi opowieściami, czym dla nich jest rower w mieście. Na I bike Kraków będę starał się publikować codziennie nową rowerową historyjkę.
Pingback: » Kraków, rower i ja – Karina :: krakoff.info :: nowe miasto Kraków