Rowerem legalnie pod prąd: Kraków zasługuje na więcej!

dopuszczony ruch rowerowy pod prąd bez kontrapasa, a jedynie z oznaczonym wjazdem pod prąd Wprowadzenie ruchu pod prąd na 13 ulicach jednokierunkowych jest spóźnione, niewystarczające i ujawnia wszystkie słabości i niekompetencję służb odpowiedzialnych za organizację ruchu w Krakowie. Zamiast ułatwić poruszanie się rowerem i poprawić bezpieczeństwo, niepotrzebnie skonfliktowano kierowców, mieszkańców i rowerzystów a zarazem nie rozwiązano kluczowych problemów. Lista problemów jest długa.

Po pierwsze, za mało

Od lipca w trakcie spotkań krakowskich środowisk rowerowych z prezydentem Starowiczem a następnie ZIKiT-em przeanalizowano szerokość ulic w obrębie Starego Miasta i Kazimierza i uzgodniono, że ruch pod prąd zostanie dopuszczony na 29 z nich. Wszystkie spełniały arbitralnie przyjęty warunek (nie wynikający wprost z przepisów prawa o ruchu drogowym) szerokości tzw. „wolnego pasa” wynoszącej 3,75 m. Ruch pod prąd dopuszczono na zaledwie 13. Dla porównania, 1 lipca Gdańsk udostępnił rowerzystom pod prąd 30 ulic jednokierunkowych na Starówce.


Po drugie, oznakowanie pionowe wystarczy i jest ważniejsze

Strona społeczna sugerowała, aby ruch rowerzystów pod prąd dopuścić wyłącznie oznakowaniem pionowym (przepisy jasno wymagają oznakowania poziomego wyłącznie w przypadku pasów autobusowych oraz kiedy stosowany jest znak F-19, którego użycie nie jest obowiązkowe), bez zmiany miejsc postojowych samochodów. Tak zrobił w tym roku Gdańsk, w dokładnie ten sposób ruch rowerowy pod prąd w Krakowie jest dopuszczony m.in. na ul. Sławkowskiej, Szewskiej, Kanoniczej, Grodzkiej, Małym Rynku i odcinku ul. Karmelickiej.

Niestety, ZIKiT tę sugestię odrzucił. Doprowadziło to już do konfliktów z mieszkańcami, obawiającymi się o miejsca postojowe. Oznakowanie poziome szpeci ulice, jest poprowadzone niechlujnie, na skrzyżowaniach wprowadza kierujących w błąd i może być przyczyną kolizji (tak jest np. na skrzyżowaniu ul. św. Jana z ul. św. Marka, gdzie pas rowerowy odgięto pod kątem w bok, zamiast poprowadzić na wprost, skręcający samochodem który ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa jadącemu z naprzeciwka może uznać, że rowerzysta skręca. Doświadczeni rowerzyści, którzy nie będą nawet próbowali ekwilibrystyki, której wymaga złe oznakowanie poziome, będą narażeni na mandat a w przypadku kolizji – co najmniej na uznanie współwinnym.

Dodatkowo, wprowadzone oznakowanie poziome jest niezgodne z prawem. Na ul. św. Jana wszystkie samochody muszą parkować w istocie na kontrapasie. Dodatkowe kropki wymalowane na jezdni nie są znakiem drogowym w rozumieniu rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych i mogą jedynie wprowadzać w błąd użytkowników dróg. Zgodnie z rozporządzeniem, warunkiem wyznaczenia pasa rowerowego w jezdni jest „eliminacja zatrzymywania pojazdów”. Dlaczego ZIKiT nie spełnił tego wymagania zapisanego wprost w rozporządzeniu.

Niezrozumiała jest praktyka umieszczania tabliczek T-22 („nie dotyczy rowerów jednośladowych”) w rozmiarze „mini” (MI) pod znakami drogowymi B-2 i D-3 w rozmiarze M („małe”). Zmniejsza to ich czytelność i grozi, że kierujący nie będą ich widzieć. W zimie, kiedy oznakowanie poziome, które – jak wynika z doniesień prasowych – ZIKiT uważa za podstawę bezpieczeństwa – znika pod śniegiem oraz na wiosnę, kiedy znika ono w ogóle, bo ZIKiT nie odnawia go, to oznakowanie pionowe jest jedyną informacją dla kierujących.

Po trzecie, dojazd rowerem do kładki rowerowej za 38 milionów nadal jest niebezpieczny

Postulat dopuszczenia dwukierunkowego ruchu rowerowego w ulicach jednokierunkowych miał na celu zwiększenie bezpieczeństwa dojazdu rowerem do kładki pieszo-rowerowej i zachętę do korzystania z niej. Sens samej kładki polega na integracji Kazimierza ze Starym Podgórzem. Tymczasem z ul. Szerokiej, Placu Nowego czy ul. Józefa jedyny dojazd do kładki pieszo-rowerowej przez Wisłę nadal jest możliwy tylko przez ulicę Krakowską lub Starowiślną! Aby dotrzeć do ulicy Mostowej, rowerzysta musi z placu Nowego czy ul. Józefa wjechać w ruchliwą ul. Krakowską, a następnie skręcić z niej w lewo w pl. Wolnica, ul. Trynitarską lub Podgórską. Lewoskręt jest dla rowerzystów manwrem trudnym i zawsze potencjalnie niebezpiecznym wymaga bowiem przeplecenia toru jazdy z szybko jadącymi pojazdami.

Podobna sytuacja jest w przypadku Galerii Kazimierz. Dojazd z Kazimierza do tego znajdującego się na Grzegórzkach centrum handlowego, którego parkingi rowerowe często są pełne możliwy jest jednokierunkową ul. Miodową (odcinek od wiaduktu kolejowego do skrzyżowania z ul. Siedleckiego). Trasa z pl. Nowego liczy około kilometra. Jednak zgodny z prawem powrót możliwy jest wyłącznie albo przez ulicę Dietla (niebezpieczny lewoskręt w św. Sebastiana) albo przez ul. Podgórską i Starowiślną (niebezpieczny lewoskręt w ul. Miodową, wcześniej niemożliwy lewoskręt w jednokierunkową ul. św. Wawrzyńca, o połowę dłuższa trasa – ok. 1,5 km). Oczywiście, możliwy jest też dojazd do ścieżki rowerowej na Bulwarze Wisły (wymaga złamania prawa i jazdy w rejonie Galerii Kazimierz po chodniku, na który wprowadza przejazd rowerowy) i dwukrotnego nadłożenia drogi (2,1 km w stosunku do ok. 950m). Tak nie zachęca się do jazdy rowerem!

Po czwarte, w kółko to samo

Kiedy prezydent Starowicz, rowerzyści i ZIKiT omawiali dopuszczenie ruchu rowerowego pod prąd, ZIKiT przygotowywał jednokierunkową organizację ruchu w dwukierunkowych ulicach Sienkiewicza, Wyspiańskiego i Grottgera na Krowodrzy. Nie wzięto pod uwagę ruchu rowerowego i dzisiaj są to ulice, na których organizację ruchu trzeba będzie wykonać ponownie, dopuszczając ruch rowerowy pod prąd. To jest konieczne na wielu innych ulicach jednokierunkowych – między innymi ulicy Dygasińskiego w Podgórzu (jedyna alternatywa do jezdni ul. Wielickiej dla ruchu rowerowego między centrum miasta a Bieżanowem i Prokocimiem), Kieleckiej, Przy Rondzie, Sądowej, Topolowej, Strzeleckiej, Botanicznej, Łobzowskiej, Barskiej, Zamkowej i wielu, wielu innych.

Ruch pod prąd jest bezpieczny – bo rowerzysta i kierujący samochodem mają zawsze kontakt wzrokowy, a na skrzyżowaniach pierwszeństwo jest zawsze ustalone i przynajmniej jeden pojazd zawsze musi się zatrzymać. Ruch pod prąd pozwala ominąć ulice uciążliwe dla rowerzystów, gdzie są narażeni na znacznie większe ryzyko.

Ruch pod prąd jest standardem w innych krajach. W Berlinie ponad 200 km ulic jednokierunkowych jest dostępne rowerem pod prąd, w Wiedniu – 164 km – zazwyczaj wyłącznie oznakowaniem pionowym, spotyka się też oznakowanie poziome na samych wlotach. W Belgii zarządca drogi ma obowiązek dopuścić ruch rowerem pod prąd, jeśli jezdnia ma co najmniej 3,0 m szerokości (jeśli ma 2,6 m – może to uczynić). Od 1 lipca 2010 roku również we Francji wszystkie ulice jednokierunkowe muszą być otwarte dla rowerzystów pod prąd.

Więcej informacji oraz analiza prawna [pdf].