Rower – mój środek transportu. Nowa akcja społeczna

Bicycle Pokaż, że rowerem można jeździć nie tylko na wycieczki, ale do pracy, szkoły, na uczelnię, o każdej porze roku.

Dla wielu rower to codzienny środek transportu, a nie rekreacji. W wielu europejskich miastach rower jest popularnym środkiem transportu. Tam się po prostu jeździ na nim do pracy, na zakupy, do urzędu, po dziecko w przedszkolu, a tylko niejako przy okazji do parku, czy na wycieczkę.

W Polsce panuje natomiast zupełnie odwrotny pogląd i regularnie zmagam się z głupimi stereotypami na temat jazdy rowerem. Jest ich całe mnóstwo:

  • rower nadaje się tylko do rekreacji,
  • można jeździć tylko w okresie letnim – deszcz, chłód, czy śnieg wykluczają jazdę na rowerze,
  • rowerem nie wypada, jazda rowerem to utrata prestiżu,
  • rower to rozwiązanie dla niepracującej młodzieży,
  • jeżdżą tylko ci, których nie stać na samochód, rowerzyści nie mają prawa jazdy,
  • na podróżowanie rowerem trzeba mieć dużo czasu,
  • rowerem można jeździć tylko na krótkich dystansach,
  • nie da się jeździć, bo nie ma ścieżek rowerowych, jest niebezpiecznie,
  • nie mogę, bo jak przewiozę zakupy,
  • nie da się pogodzić roweru z pracą w biurze,
  • będę śmierdział, a nie mam się gdzie umyć,
  • nie mogę, bo mam obowiązki – małżonka i dziecko,
  • trzeba mieć dobrą kondycje,
  • rower to nie jest rozwiązanie dla kobiety.

Pomyślałem, że jedynym sposobem na przełamanie takich stereotypów jest upublicznienie opinii ludzi, którzy jeżdżą rowerem na co dzień. Stąd mój pomysł na akcję Rower – mój środek transportu. Chcę pokazać społeczeństwu pozytywny obraz rowerzystów, oraz roweru jako środka transportu.

Piotrek Zagórski – student UEK. Ponad 3 lata jeździłem po Krakowie samochodem, wkładając większość z zarobionych pieniędzy w jego utrzymanie. Miarka się przebrała w momencie, gdy remont ronda Grzegórzeckiego wydłużył mój czas dojazdu do uczelni do blisko jednej godziny. Sprzedałem samochód i przesiadłem się na rower. Nagle zacząłem mieć więcej pieniędzy i więcej czasu. Sprawy które kiedyś zajmowały mi pół dnia, teraz załatwiam o wiele szybciej bo nie muszę stać w korkach. Jeżdżę w każdą pogodę – wystarczy odpowiednio się ubrać.

Dojazd do centrum zajmuje mi 25 minut (9 km), komunikacją miejską byłoby to 40 minut (tzw. „szybkim” tramwajem) i 35 minut autobusem (pod warunkiem że jakimś cudem nie będzie korków) – można pospać 15 minut dłużej ;) Ludzie często mnie pytają, czy czuję się bezpiecznie jadąc rowerem. Pdpowiadam – „tak”! Wystarczy jeździć bocznymi ulicami o małym natężeniu ruchu i praktycznie w każde miejsce Krakowa da się dojechać, nie będąc co chwila wyprzedzanym i strąbionym przez samochody.

Adam Łaczek – programista. Mam żonę, dziecko, pracę w biurze i doskonale łączę to wszystko z codzienną jazdą na rowerze do pracy i na zakupy. Posiadam auto, ale używam go racjonalnie – tylko wtedy, gdy naprawdę tego potrzebuję. Jeżdżę, bo lubię, bo oszczędzam czas i pieniądze. Moja trasa do pracy liczy 5,5 km i pokonuję ją rowerem w czasie 2 razy krótszym od podróży autobusem MPK (licząc czas od drzwi do drzwi). Podróż samochodem jest z powodu korków równie kłopotliwa, nie mówiąc już o kosztach. Przy moim siedzącym trybie życia rower to zdrowie, a odkąd jeżdżę rzadziej dopadają mnie infekcje.

Często zadają mi pytanie, czy nie mam problemów z potem po przyjeździe do pracy? Po pierwsze myję się codziennie, po drugie jeżdżę tak, by się nie spocić (przecież z nikim się nie ścigam), po trzecie ubieram się odpowiednio do temperatury, po czwarte na miejscu przebieram się. Na rowerze na pewno nie jest gorzej niż w autobusie, czy samochodzie bez klimatyzacji, a odpowiedni ubiór umożliwia dojazdy o każdej porze roku. Nie rozstaję się z małą miejską sakwą, w której wożę zakupy i rzeczy na przebranie. Po zejściu z roweru służy mi ona jako poręczna torba.

Mam na imię Robert. Z zawodu jestem nauczycielem, pracuję w dwóch miejscach. Istotne jest dla mnie szybkie przemieszczanie pomiędzy miejscami zatrudnienia. Szkoła w której pracuję znajduje się blisko centrum, gdzie wjazd autem jest niemożliwy, z kolei parkowanie w pobliżu jest związane z opłatą. Dojazd do pracy rowerem zajmuje mi ok. 30 min. Ale za to jest to 30 min na 100%, natomiast autobusem lub autem+dojście to 35-50 min i nigdy nie ma pewności, kiedy się dojedzie.

Mamy dwa samochody (jednym porusza się żona), owszem gdy jest brzydka pogoda to przesiadamy się do tych „parasolek”, lecz świadomość, że tracę czas i pieniądze stojąc w korkach dołuje mnie podobnie jak deszczowa pogoda.

Zaskakujące jest to, że moja żona, na co dzień urzędnik pracujący w biurze, widząc że pozwalam sobie na taką rozpustę (późniejsze wstawanie), również przesiadła się na rower. Co prawda jeździ powoli ale i tak jest szybciej niż autobusem, no i jeszcze nie musi szukać miejsca parkingowego, a pracuje w pobliżu ul. Lubicz, a tam jest dramat jeśli chodzi o wolne miejsca.

W większości przypadków auto mi służy do przewożenia zakupów i wyjazdów poza miasto. Nie muszę kupować biletu mpk, bo gdy nie korzystam z roweru to jadę autem, więc może koszty się zwracają, ale zawsze to jakaś oszczędność. Jeśli mam do wyboru jechać autobusem w upalny dzień, w ścisku, obok osoby która właśnie skończyła palić papierosa to już wolę jechać rowerem. Jadąc zapchanym autobusem można również w zimie nieźle się spocić, nawet moja kurtka z membraną nie pomaga. Oczywiście samochodem jest najwygodniej, ale gdy obwód mojego pasa przekroczył 100 cm to przelało czarę goryczy. Mogłem chodzić na siłownie lub na fitness, ale na to trzeba mieć czas. Rower pozwala mi zażywać trochę ruchu nie tracąc czasu i pieniędzy. Jak widać same plusy a minusów brak.

Ania, pracuję w biurze. Kontakt z klientami często wymaga ode mnie tzw. dress code, jestem też artystą jednego z krakowskich chórów. Rower to idealne rozwiązanie! Jeszcze na studiach odkryłam walory jazdy na rowerze, stypendia w Belgii i Holandii jednogłośnie upewniły mnie w stwierdzeniu, że rower to jest to! Nauczona doświadczeniem naszych zachodnich „rowerofilów” wiem, że niepogoda to nic strasznego dla rowerzysty! Z resztą w Polsce i tak mamy o niebo lepszą pogodę – u nas tak nie pada i tak nie wieje. Polecam wyrzucić popularne u nas rowery „pseudo-górskie” z supermarketu, a kupić na targu mocny, starszy rower typu miejskiego. Można dostać za bezcen, a duża średnica kół powoduje, że pokonujemy większe dystanse bardzo sprawnie i szybko.

Ja w swoim rowerze nie mam biegów i wcale nie przeszkadza mi to pedałować po całym mieście. Do pracy dojeżdżam w swoim tempie, najczęściej 15 minut (5 km). Codziennie widzę zazdrość w oczach kierowców stojących w korku :). Polecam się przesiąść! PS. Jazda w obcasach jak najbardziej wykonalna!

Daniel Dudek – student Uniwersytetu Ekonomicznego. Rower używam jako podstawowy środek transportu w mieście zarówno na uczelnię, jak i do pracy, choć to 8 km w jedną stronę. Posiadam samochód, lecz używam go niezmiernie rzadko, tj. 2-3 razy w miesiącu na dojazd na działkę. W Krakowie nie jeżdżę samochodem, bo jest to nieopłacalne.

Piotr Rożek – z wykształcenia mechanik pojazdów samochodowych. Jeżdżę na rowerze dosłownie całe życie, już jako mały berbeć byłem wożony w wózku czy siodełku rowerowym. Dostałem pierwszy rower i tak to się zaczęło, każdą wolną chwile spędzałem na dwóch kółkach. Czas mijał, ja dorastałem, rowery się zmieniały, a miłość do jednośladów rosła. Dorobiłem się kilku rowerów, a i tak wyszło mnie taniej niż kupno samochodu. Jeżdżę na rowerze wszędzie. Do szkoły, na spotkania, do sklepów lub po prostu by pojeździć.

Często słyszałem, że samochodem byłoby szybciej. – Szybciej? – Czy aby na pewno? Na pewno nie taniej. Dojazd do szkoły MPK zajmuje mi 45 min, samochodem 30 min, a na rowerze 10 min. Rower zawsze jest w ruchu, jest ogólnodostępny, tani, ekonomiczny i ekologiczny. Po Krakowie jeździ mi się całkiem dobrze – nie mówiąc o niektórych kierowcach samochodów – zawsze można przejechać gdzieś bokiem, między samochodami, ścieżka rowerową czy ostatecznie chodnikiem. Niezależnie od pogody, czy deszcz, czy śnieg, jeżdżę na rowerze.

Zachęcam do przesyłania kolejnych deklaracji na adres laku82@gazeta.pl, można się też wpisać w komentarzu.

Każdy z was może być trendsetterem i pozytywnym przykładem dla tysięcy ludzi w tym mieście. Chodzi o to żeby własną osobą sprzedać rower jako środek transportu, wykreować modę i stworzyć pozytywny stereotyp rowerzysty.

Każdy przykład jest dobry, nawet jeśli jesteś „bezdzietnym studentem bez samochodu”, to może napiszesz coś co przekona przynajmniej 1 osobę do przesiadki na rower. Dlatego warto wziąć udział w naszej akcji, w końcu jesteśmy tak różni, a im przykład bliższy osobie, która go czyta tym większa szansa, że kogoś to przekona. Kolejne deklaracje będę publikował w następnych tekstach o akcji.

Nie wiesz o czym napisać? Napisz:

  • w jakich celach używasz roweru,
  • w jakich porach roku jeździsz, jak sobie radzisz z gorszymi warunkami pogodowymi,
  • czym się zajmujesz zawodowo,
  • czy masz/miałeś(-aś) samochód i prawo jazdy, napisz o Twoich doświadczeniach z podróżami autem po mieście,
  • jaki dystans masz do przejechania i ile czasu zajmuje Ci przejechanie go rowerem, jak wypadają tutaj alternatywne środki komunikacji,
  • jak sobie radzisz z brakiem ścieżek rowerowych, czy uważasz, że na Twojej trasie dojazdu jest niebezpiecznie,
  • jak robisz zakupy,
  • o swoich doświadczeniach jeśli pracujesz w biurze lub innym miejscu tradycyjnie nie kojarzonym z rowerami,
  • jak sobie radzisz z własnym potem i zapachem po podróży,
  • jak łączysz rower z małżonkiem i dzieckiem, jak łączysz dowóz dziecka do szkoły/przedszkola,
  • o Twojej kondycji,
  • o tym jak łączysz rower z koleją, lub tramwajem, gdy korzystasz ze środków komunikacji zbiorowej na zasadzie Bike&Ride lub przewozisz rower transportem miejskim w drodze do pracy,
  • o jeździe w spódnicy czy w obcasach, jak to jest być rowerzystką,
  • czemu akurat rower, napisz o swoich doświadczeniach.

Pomóż stworzyć kolaż opinii, który zmieni Kraków na lepsze. Ta akcja może zrobić więcej pozytywnego, niż dziesiątki nowych kilometrów dróg dla rowerów.

Adam Łaczek

Adam stał się znany jako animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd", po sukcesie której miasto dopuściło ruch rowerów pod prąd na kilkunastu ulicach Starego Miasta i Kazimierza. Włączył się także aktywnie w akcje społeczną lobbującą za rozszerzeniem strefy płatnego parkowania o Kazimierz, co również zakończyło się sukcesem. Adam stara się także promować idee Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej. Jego głównym polem zainteresowań jest transport rowerowy (jest m.in. pomysłodawcą cyklu "Rower mój środek transportu"), choć porusza tematy także z innych sfer zrównoważonego transportu. Poza dziennikarstwem zajmuje się także działalnością społeczną: związany jest z Inicjatywą "Kraków Miastem Rowerów", oraz ze Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Uczestniczy w happeningach, pisze petycje i maile m.in do ZIKiTu. Walczy z bublami na drogach rowerowych i urzędniczymi absurdami. Jest absolwentem Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Mieszka w Płaszowie.

5 thoughts on “Rower – mój środek transportu. Nowa akcja społeczna

  1. Pingback: » Rower – mój środek transportu. Nowa akcja społeczna :: krakoff.info :: nowe miasto Kraków

  2. Jezdze do pracy na rowerze glownie z powodu korkow (aleje jerozolimskie to koszmar w warszawie). Jezdze sciezka rowerowa, po ktorej niestety czesto chodza pieesi mimo ze maja obok chodnik.
    Z rowerem nie rozstawalam sie od dziecka, wieatr we wlosach to cos co mnie maxymalnie relaksuje i odpreza. Kilka lat temu uzywalam tylko samochodu bo wydawalo mi sie ze tak bedzie jeszcze szybciej, jednak okazalo sie ze nic w jezdzie autem po miescie nie ma fascynujacego, czlowiek zamkniety z kazdej strony, czesto sam… dla mnie to smutne. Rower daje przestrzen i radosc, slonce i wiatr dotykaja nas bezposrednio, swiat jest na wyciagniecie reki , jestesmy w nim, to jest takie intensywne i duzo w tym otwarotsci do swiata i ludzi. Zdecydowanie wole to podejscie. Inna kwestia ktora decyduje o tym ze jezdze rowerem jest pojawiajaca sie nadwaga kiedy8 godzin siedze w biurze. Nie zawsze jest czas na silownie a rower zmusza do ruchu i rano i po poludniu, i nic za to nie place :) Godzina jazdy rowerm z gorki i pod gorke to nie zly interwal. Swietna kondycja. Polecam. Rowerzysci maja wiece optymizmu :) :) :) i checi do zycia. Rower powinien byc wykorzystywany w leczeniu depresji :)

  3. Mieszkam w Krakowie, który w godzinach szczytu jest całkowicie nieprzejezdny dla czterech kół. I zawsze żałuję, kiedy z jakiegoś powodu się złamię i jadę inaczej niż na rowerze. Żałuję stania w korkach albo na przystankach, żałuję tłuczenia się w ścisku, gorącu i często w smrodzie. I szkoda mi pieniędzy, kiedy sobie przypomnę, że cena benzyny/biletów to, comiesięcznie, cena roweru kupionego na giełdzie. Co miesiąc. Jeżdżenie na rowerze zawsze jest tańsze. I pobudza krążenie :) Jeżdżę od dwudziestu lat, od czasów liceum. Takiego, swoją drogą, w którym koledzy mieli do swojej dyspozycji awionetki ojca i ferrari mamy, a w mieście nie było pół ścieżki rowerowej, bo to „trzeci świat” był. Do szkoły miałam pół godziny na rowerze, pod stromą górkę, a jakże. Samochodem, co prawda nie ferrari, woziłam swoje ego po tej samej trasie pięć minut. Ale marna to była satysfakcja, w porównaniu z pokonaniem tej górki siłą własnych mięśni. Jeżdżąc po Krakowie, po ścieżkach, które znienacka kończą się krawężnikiem, po takich, które były, ale nagle zanikły wraz z odnowieniem stadionu Cracovii, i po tych wszystkich miejscach, gdzie nie ma jak, bez troski o życie, jeździć po ulicy, a chodnik zupełnie się nie nadaje (bo stoją na nim samochody i nawet piesi ledwie się mieszczą), myślę sobie, że przecież trzeci świat mam u siebie w kraju, u siebie w mieście, gdzie jeszcze parę tygodni temu nie było „rozwiązań prawnych” dla legalnego jeżdżenia pod prąd na rowerze, po i tak częściowo zamkniętym dla samochodów starym mieście, nie mówiąc już o masie odnowionych ulic, gdzie o ścieżkach czy stojakach nie pomyślano w ogóle.

    I tak sobie przypominam Kopenhagę, dla rowerzystów świat pierwszy, bez dwóch zdań, gdzie wypożyczenie to dwadzieścia koron, nic, wrzucasz i jedziesz a oddajesz na inny stojak, bez skomplikowanego Systemu Informatycznego i Mrowia Niezaleczonych Lęków państwa z magistratu, gdzie rowerzyści mają pas ruchu, pas ruchu dla siebie, ludzie!, gdzie siedemdziesiąt na godzinę szusują goście w garniturach i z teczuszkami sygnalizując przed zakrętem na pustej ulicy swoje zamiary. I gdzie nikt nie chce mi pokazać, spychając moje dwa koła do rowu swoimi czterema, kto tu jest Prawdziwym Polakiem, Obrońcą Krz…, tfu, komu szosa się prawdziwie i niepodzielnie należy, bo tak. I tak sobie myślę, że może i u nas…? Może kiedyś…? Że skoro jednak nie Irlandia, to może chociaż Dania? ;) Przynajmniej pod względem stosunku do rowerzystów.

    A odpowiadając na ankietkę zamieszczoną wyżej:
    - obcasy i spódnica jak najbardziej! Na damce zupełnie nie wadzą. A w zimie bajka, buty zupełnie się nie niszczą tymi tonami soli, którą drogowcy hojnie poją nasze obuwie i korzenie drzew, wykańczając jedne i drugie szybko i skutecznie;
    - jedno dziecko jeździ na dwóch kółkach do szkoły, towarzyszę mu na swoich, drugie wożę w siodełku do przedszkola. Wszędzie indziej, w granicach sił starszego dziecka i czasu do dyspozycji, też jeździmy na rowerach. Poza tymi granicami – samochodem;
    - odpowiednio ubrana nie pocę się jeżdżąc na rowerze, a jeśli się spocę (bom i ja człowiek), to po jakimś czasie ostygam. Wodę w toaletach i dezodoranty też wymyślono dla ludzi, nawet dla rowerzystów;
    - jeżdżę przez cały rok, kiedy pada deszcz wkładam coś nieprzemakalnego albo biorę parasol, kiedy jest zimno ubieram się cieplej i jeżdżę wolniej.

    Zresztą co tu dużo mówić, już starożytni wiedzieli, że najdalsza nawet droga zaczyna się od pierwszego zakręcenia pedałem. Czy jakoś podobnie ;)

  4. Pingback: » Kraków, rower i ja – Karina :: krakoff.info :: nowe miasto Kraków

  5. Uwielbiam śmigać na rowerze – od momentu, kiedy sprawiłam sobie pierwszy rower (Gianta, którego częściowo ufundował tata), nie wyobrażam sobie innego środka lokomocji po mieście – szybciej, taniej i zdrowiej :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>