Rowerem do pracy

Ten mini poradnik pomoże Wam odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań.

rowerem na zakupy

1. „Mam za daleko.”

Dystans z własnego mieszkania do pracy jest najistotniejszym czynnikiem w codziennych rowerowych dojazdach. Generalnie, im większy jest to dystans, tym więcej rower traci ze swoich atutów.

Wyróżniłbym tutaj następujące przedziały:

  • Poniżej 1 km: Nie wsiadaj na rower, szybciej będziesz na piechotę.
  • 1-5 km: To grzech nie jeździć.
  • 6-10 km: Taki dystans to przyjemność, ale przy gorszej pogodzie trudniej się zmotywować do jazdy.
  • 11-15 km: Musisz lubić jeździć na rowerze, by zmotywować się do dojazdów.
  • Powyżej 15 km: Codzienne dojazdy tracą większość ze swoich zalet. Tylko dla wytrwałych.

Oczywiście podane przedziały są czysto symboliczne i tak naprawdę dużo zależy od atrakcyjności i jakości trasy dojazdu.

Wybierając trasę dojazdu rowerem do pracy, nie warto powielać schematów, jakie używało się, poruszając się samochodem. Takie trasy najczęściej są wydłużone o kilka kilometrów względem tras rowerowych i często zupełnie nieoptymalne dla roweru.

2. „Po drodze nie ma ścieżek rowerowych. Przecież nie będę jeździł Nowohucką!”

Oczywiście ideałem byłaby trasa prowadząca przez same ścieżki rowerowe. Niestety w krakowskich warunkach ten ideał jest w zasadzie trudny do osiągnięcia. Oprócz ścieżek rowerowych, przy planowaniu trasy dojazdu do pracy, warto zwrócić uwagę na mniej uczęszczane ulice, a w szczególności na ulice w strefie Tempo 30 (czyli te z ograniczeniem prędkości do 30 km/h). W najlepszym wypadku może się okazać, że takimi drogami uda Wam się jeździć prawie równolegle do głównych arterii miejskich, a komfort jazdy jest nieporównywalnie lepszy.

Mała uwaga: rowerzysta może korzystać z chodnika dla pieszych w przypadku, gdy brak jest ścieżki rowerowej. Chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, a na drodze dozwolony jest ruch z prędkością większą niż 50 km/h. Dlatego jazda po chodniku dozwolona jest właściwie tylko wzdłuż głównych krakowskich arterii komunikacyjnych, gdzie ograniczenie prędkości to min. 60 km/h.

Do drogi dojazdu do pracy warto adaptować wszelakie parki, a ideałem są bulwary wiślane. Moim zdaniem jest to najlepsza ścieżka rowerowa Krakowa, a przy okazji jedyna przelotowa trasa rowerowa.

Warto również prześledzić inne rowerowe mapy Krakowa:

Tutaj zaś zobaczysz, gdzie w Krakowie rowerzystom wolno jeździć po chodniku.
Ważną informacją jest też mapa z liniami autobusowymi, które podwożą rowery.

3.  „Nie chce siedzieć w przepoconych ciuchach w pracy.”

Prosta rada – przebierać się. Ubrania można wozić w plecaku lub sakwie. Cześć rzeczy można na stałe trzymać w pracy – np. eleganckie buty, a do pracy przyjeżdżać w wygodnym obuwiu sportowym. Do dojazdów przez większość roku nadają się nawet dżinsy. By nie brudzić spodni podczas jazdy, warto zaopatrzyć się w coś do opięcia nogawek (klamerki lub opaski z rzepami). Przydatne są także wszelkie ubrania z „oddychających” tkanin. Ubrania takie zapewniają dobrą wentylację ciała oraz utrzymywanie suchej powierzchni skóry przez odprowadzanie wilgoci na zewnątrz.

Należy też pamiętać, by dostosowywać ubiór do warunków pogodowych. Dobrze ubrany rowerzysta minimalizuje ilość wydzielanego potu. Warto zainwestować w odpowiednie ciuchy na rower (niekoniecznie rowerowe, ale zawsze sportowe) – zwłaszcza, że równie dobrze sprawdzą się podczas pieszych wycieczek czy wypadów na narty. W chłodniejsze dni narzucam polarową bluzę, ale ten element wyposażenia chyba każdy posiada. Przydać się może także jakaś lekka kurtka przeciwdeszczowa i inne nieprzemakalne rzeczy. „Nie ma czegoś takiego, jak zła pogoda na rower, są tylko źle ubrani rowerzyści”.

Zimowy ubiór na rower

4.  „Nie stać mnie na kolejny wydatek.”

Regularnie używany rower sam się zwraca – wystarczy policzyć. Minimalny koszt roweru wystarczającego na dojazdy do pracy to 1-1,5 tys. zł. Koszt biletu miesięcznego MPK na wszystkie linie to 94 zł. Dzielimy obie liczby przez siebie i wychodzi nam, że rower zwróci się w tym przypadku po 11-16 miesiącach, co przy regularności dojazdów przez 8 miesięcy w roku daje nam zwrócenie wartości całej inwestycji po ok. 2 latach. Nie zapominajmy, że po 2-letnich dojazdach liniami miejskimi nic materialnego nie zyskujemy, a w drugim przypadku zyskujemy rower (można powiedzieć „darmowy”). Porównanie kosztów roweru z samochodem zostawiam Wam, ale wychodzi jeszcze korzystniej.

5.  „Nie mam kondycji na rower.”

Nie ma czegoś takiego, jak „kondycja na rower”. Możesz nie mieć kondycji na dojazd do pracy ze średnią prędkością 25 km/h, ale z pewnością masz kondycję na średnią rzędu 15 km/h. Tutaj ścigasz się jedynie z samym sobą. Cześć z Was może obawiać się przeziębień nabytych podczas dojazdów w złej pogodzie. Doświadczenie pokazuje dokładnie odwrotną reakcję organizmu: podczas jazdy w trudnych warunkach hartuje się, przez co ciężej jest złapać przeziębienie. Problemy stwarzają dopiero temperatury poniżej -10 stopni.

6.  „Nie mam czasu na rower. Samochodem jestem szybciej.”

Samochodem jest szybciej. Niestety często jedynie przed 7 rano. Korzystając z roweru, jedziesz co prawda wolniej, ale jeśli dobrze opracujesz trasę, to rzadko się zatrzymujesz i nie stoisz w korkach – średnia prędkość dojazdu rowerem jest często wyższa niż samochodu. Porównanie z MPK wypada jeszcze lepiej: z poprzedniego miejsca zamieszkania do pracy dojeżdżałem trzema liniami MPK w 1-1:10 h, rowerem w 40 minut.

7. Zdrowie.

Można przytaczać różne plusy regularnych dojazdów rowerem: aspekt ekonomiczny, ekologiczny czy też lepszy czas dojazdu. Wszystkie one są właściwie nieważne – to, co naprawdę zyskujemy, to zdrowie. Siedzący tryb pracy oraz brak czasu i silnej woli, by ćwiczyć w domu, to problem większości z nas. Rower daje szansę, by wykorzystać ten dotychczas niewykorzystywany czas – od 1 do 3 lat naszego życia, które tracimy na dojazdy do pracy.

8. Sprzęt.

Przy regularnych dojazdach ważny jest sam sprzęt, na którym jeździmy.

  • Rower powinien być połączeniem twoich rowerowych pasji oraz wymagań stawianych przez drogę do pracy. W skrócie chodzi o to, że jeśli nie chcesz w weekendy agresywnie jeździć po okolicznych lasach i wzniesieniach, to z pewnością nie kupuj roweru górskiego. Do weekendowych wycieczek i dojazdów do pracy o wiele lepiej sprawdzi się rower crossowy/trekkingowy/miejski (poprzez inną konstrukcję ramy zyskujemy wyprostowaną sylwetkę, koła i osprzęt są bardziej „miejskie”).
  • Koła – polecam obręcze 28″, oraz w miarę gładkie opony (np. semi-slick, z rowkami zamiast klocków).
  • Przerzutki – optymalnie 18 biegów. Spotykane w niektórych rowerach miejskich 6 biegów na niektóre krakowskie pagórki nie wystarczy.
  • Zapięcie – im droższe, tym lepsze. Najlepiej sprawdzają się tzw. U-locki. Niestety, w Polsce ten element wyposażenia jest moim zdaniem ważniejszy od kasku i nie warto na nim oszczędzać.
  • Kask – mimo że nie jest obowiązkowy, warto go kupić. Należy traktować go jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie – niby można bez nich jeździć, ale skutki wypadku mogą być opłakane. Przy wyborze kasku warto zwrócić uwagę na system wentylacji oraz na jego dopasowanie do głowy.
  • Oświetlenie – z pewnością zdarzy się Wam wracać z pracy po zmroku – warto być wtedy dobrze oświetlonym. Opcje są trzy: dynamo, dynamo w piaście, światła na baterie/akumulatory.
  • Błotniki – droga do pracy może być także mokra. Warto pomyśleć o kupnie jakichkolwiek błotników, by nie przyjechać kiedyś brudnym do pracy.
  • Dzwonek – wbrew pozorom może przydać się codziennie – np. do rozpraszania pieszych zgromadzonych na ścieżkach rowerowych.
  • Bagażnik, sakwa, koszyk – jeśli chcecie używać rowerów także do robienia zakupów czy do rodzinnych wypadów poza miasto, warto zaopatrzyć się w którykolwiek z tych wymienionych akcesoriów.
Zachęcam do spróbowania!

Macie własne porady na rowerowe dojazdy do pracy?

This entry was posted in Aktualności and tagged , , , by Adam Łaczek. Bookmark the permalink.

About Adam Łaczek

Adam stał się znany jako animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd", po sukcesie której miasto dopuściło ruch rowerów pod prąd na kilkunastu ulicach Starego Miasta i Kazimierza. Włączył się także aktywnie w akcje społeczną lobbującą za rozszerzeniem strefy płatnego parkowania o Kazimierz, co również zakończyło się sukcesem. Adam stara się także promować idee Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej. Jego głównym polem zainteresowań jest transport rowerowy (jest m.in. pomysłodawcą cyklu "Rower mój środek transportu"), choć porusza tematy także z innych sfer zrównoważonego transportu. Poza dziennikarstwem zajmuje się także działalnością społeczną: związany jest z Inicjatywą "Kraków Miastem Rowerów", oraz ze Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Uczestniczy w happeningach, pisze petycje i maile m.in do ZIKiTu. Walczy z bublami na drogach rowerowych i urzędniczymi absurdami. Jest absolwentem Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Mieszka w Płaszowie.

13 thoughts on “Rowerem do pracy

  1. Nie rozumiem argumentu o przepoconych ciuchach…
    Nigdy w życiu nie brałem ubrań na zmianę do pracy. To tak jakby zakładać, że chodzić= biegać. Jedziesz pomału i nie pocisz się bardziej niż podczas spaceru, proste.

  2. Jeżdżę do pracy rowerem nieprzerwanie od zeszłorocznych wakacji i zgadzam się ze wszystkimi argumentami w artykule. Mam do przejechania około 8-12 km w zależności od wyboru trasy. Ta dłuższa prowadzi niemal wyłącznie drogą rowerową wzdłuż Wisły dlatego częściej z niej korzystam. Zimą, po solidnych opadach śniegu jeździłem jednak krótszą drogą, która dla odmiany przebiega tylko ulicami (ale za to jest zawsze odśnieżona). W „trudnych” warunkach pogodowych zdarzało mi się widzieć pukających się po głowach ludzi ale nie zrażałem się – naprawdę ważny jest odpowiedni ubiór, a wtedy nie przeszkadza chłód i opady. Suche ubranie woziłem w plecaku, a częściowo trzymałem w szafce w pracy. Przyznam, że nabrałem krzepy, zrzuciłem parę zbędnych kilogramów, ustąpiły problemy z kręgosłupem i przez te ~8 miesięcy nie byłem nawet przeziębiony podczas gdy wokół szalała grypa ;).

  3. Zgadzam sie z chlebiq’em. nie należę do osób szczupłych, ale problemu z poceniem się na rowerze nie mam. zdaje się jednak, że wiem skąd się ten problem u rowerzystów pojawia. najczęściej na niego się skarżą ci, którzy jeżdżą na góralach, kolarkach lub trekingach, które wymuszają na nich postawę na tyle pochyloną. Nie wiem czy ucisk na przeponę może powodować pocenie się, ale na pewno pochylona postawa niejako wymusza szybszą jazdę, a tym samym pocenie się. przekonałem przyjaciela na przesiadkę z górala na mieszczucha i problem pocenia się zniknął, bo jeździ wyprostowany, a różnicy w czasie przejazdu do pracy nie zauważył.

  4. Jeśli chodzi o kask, to bym polemizował. Owszem, kojarzy się z bezpieczeństwem, ale skojarzenia niczego jeszcze nie dowodzą, natomiast w internecie są dostępne wyniki badań na ten temat. Na przykład: kierowcy bardziej agresywnie zachowują się wobec rowerzystów w kaskach, gdyż ten atrybut bezpieczeństwa w sposób nieświadomy odbierają jako zwolnienie z obowiązku zachowania ostrożności – na bardziej „chronionego” rowerzystę nie trzeba tak uważać. Poza tym na ogół urazy rowerzystów w wypadkach dotyczą kończyn, nie głowy, o czym sam miałem niefart się przekonać…

  5. @Marcin Wojcik: przesiadka z gorala na mieszczucha (w moim przypadku na trekking) to przede wszystkim opony stwarzajace znacznie mniejsze opory ruchu (porownaj gruba opone gorala z klockowatym bieznikiem z cienka i plaska opona typu semi-slick) i przejscie z kol 26″ na 28″. Obydwa te czynniki powoduja, ze przy takim samym wysilku jedzie sie o dobre kilka km/h szybciej – sprawdzone wielokrotnie na sobie :). Stad i pocenie mniejsze…

  6. Przeczytałem artykuł. Mieszkam wprawdzie w Gdańsku, gdzie może realia są ciutkę inne, ale wszystkie argumenty się zgadzają idealnie. Dojeżdżam rowerem do pracy od roku i wszystko się zgadza. Z tym że rower można kupić duuużo taniej (ja swój kupiłem za 650 zł i to nie w hipermarkecie tylko w legalnym sklepie rowerowym i zanim zajeździłem napęd przejeździłem 7 tys. km to uważam w zupełności wystarczy jak na tą cenę a dodatkowo taki rower jest mniej atrakcyjny dla złodzieja). Warto zainwestować w dobre ciuchy na rower: uzyskujemy to na zakupie tańszego roweru niż w artykule. Jeździłem na początku w jeans’ach i t-shirt’cie ale mokre ciuchy oblepiające ciało i wiatr dający straszne odczucie chłodu nie jest przyjemne. W dobrych ciuchach nawet jak jesteśmy mokrzy że z nas kapie to czujemy się sucho, ciepło i komfortowo. Dojeżdżam na trasie 8 km na której nie ma normalnie strasznych korków, więc samochodem śmiga się szybko a ja i tak na rowerze jestem w tym samym czasie :-) Po roku jeżdżenia rowerem zamiast samochodem zwrócił mi się rower, ciuchy, wszystkie remonty roweru i jeszcze ciutkę zostało a teraz już tylko jadę na plus bo największa inwestycja to wbrew pozorom nie rower tylko ciuchy, a te już mam. Gorąco zachęcam- przetestowałem na sobie i jest OK :-)

  7. Ludzie pukający się w czoło przy minusowych temperaturach – słusznie się pukają. Może dzięki temu w końcu przyjdzie im do głowy, że na rowerze się człowiek rozgrzewa, a pieszką – marznie. Jedyny problem przy tegorocznych mrozach pojawił się, kiedy trzasnął mi łańcuch, chociaż nie mam pewności, w jakim procencie przyczyniła się do tego temperatura (było wtedy jakieś -23).

  8. Jako autor artykułu chciałem się wytłumaczyć z tego 1000 zł
    Artykuł pierwotnie był pisany do gazetki korporacyjnej więc tam ludzie się pukali i tak w czoło jak im powiedziałem że jeżdżę na rowerze za 1000 zł bo inni mają na dojazdy do pracy takie za 1700, a w domu nawet droższe.
    Wiem, że rower można kupic taniej, ale tylko używany. Nowego za cenę 200 zł bym nie polecał :)

  9. Jeżeli chodzi o nowy to minimalna rozsądna cena to gdzies tak 700 zł – mniej więcej tyle w tej chwili kosztuje całkiem przyzwoity rower miejski Krossa. Niżej sie już raczej zejść nie da…

  10. do Kubeu , ziomek masz minusa za ostatnią Masę że Ciebie nie było! Było nas sporo duszyczek:) Żyjesz ziom ?

  11. :D

    no zyje, zyje, zebym ja Ci nie zaczal liczyc minusow :P
    no akurat wypadla mi alternatywna imprezka, dozo na nastepnej masie :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>